Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Smaczaki - przysmaki dla psa Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
Przychodzenie do właściciela/pogląd pani na szkoleniu
Autor Wiadomość
welna 



Mój labrador: Borys
Wiek: 25
Posty: 156
Skąd: Radomsko
Wysłany: 2008-02-20, 14:58   Przychodzenie do właściciela/pogląd pani na szkoleniu

Witam!
Na początku przyznam szczerze, że trochę rozpieściłem swojego pupila. Gdy był młody i mały pozwalałem mu na zabawy z innymi psiakami i ludźmi. Wtedy nikt się go nie bał, był przecież takim malutkim młodzieńcem...
Młodzieniec waży 42 kg i nadal cieszy się na widok każdego człowieka na spacerze ( jak i psa )
Problem w tym, że z radości potrafi skoczyć na kogoś i zacząć okazywać mu swoją miłość. Niestety nie wszyscy wiedzą co to za rasa i zazwyczaj boją się, uciekają, krzyczą... Masakra po prostu :)
Jest to całkowicie zrozumiałem, widok biegnącego w moją stronę 42 kilowego potwora może wywołać niepokój xD O ile jestem z nim sam na spacerze i nie ma nikogo w pobliżu i gdy zawołam "Borys, Nagroda!" to przychodzi posłusznie i merda ogonkiem, o tyle jeżeli jest ktoś w pobliżu mogę skakać, wyginać się, krzyczeć, gwizdać, szczekać, leżeć, kucać, biec w inną stronę a on i tak woli towarzystwo innych osób i psiaków ;] . Rozumiem to w 100 % bo nie ma kontaktu z innymi zwierzętami i chcę poznać nowych kumpli...
Ale sprawa mi to "mały" problem. Te awantury na polach z innymi właścicielami psów, że powinien chodzić w kagańcu i nie skakać na ludzi już mnie wyczerpują.
Borys ma 13 miesięcy, pojechałem do "treserki?"(czy "szkoleniowca"?) w Szpinalowie koło Kamieńska, która hoduje Cziny japońskie, owczarki kaukaskie i owczarku południowo-rosyjskie (Jużaki) i szkoli psy , opowiedziałem jej mój problem. To co powiedziała było dla mnie lekko przerażające. Uważa bowiem, że teraz nie da się z tym nic zrobić w żaden sposób i jedyną metodą na to będzie obroża elektryczna stosowana od 2 roku życia... :confused: Jestem całym ciałem i całą duszą przeciwny stosowania takich metod i nie chcę aby mój pies dostawał jakieś kopy elektryczne w karczycho...
Proszę was o jakieś rady. Może znacie kogoś z okolic Radomska, to jest województwo łódzkie, niedaleko Częstochowy i Bełchatowa kto mógłby mi pomóc w inny sposób.
Absolutnie nie chcę stosować takiej obroży na Borysie. Borys na prawdę szybko się uczy i jest bardzo pojętny psem więc stosowanie takiej obroży wg. mnie będzie koniecznością, a już chyba będę wolał żeby nie przychodził i nie będę mu zakładał czegoś takiego...
Proszę o pomoc.
Pozdrawiam! Adam i Borys
 
 
 
gringo 
Ewa



Mój labrador: Gringo (Fido Red Pond)
Pomogła: 112 razy
Wiek: 41
Posty: 7609
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2008-02-20, 15:12   

welna, poczytaj tematy o przywołaniu u nas na forum i ćwiczcie, popracujcie nad wzajemnymi relacjami... jestem pewna, że tak drastyczne środki nie są potrzebne :)
http://labradory.info/vie...?t=2267&start=0
http://labradory.info/vie...?t=4534&start=0
PRZYWOŁANIE
BUDOWANIE WIĘZI
_________________

 
 
welna 



Mój labrador: Borys
Wiek: 25
Posty: 156
Skąd: Radomsko
Wysłany: 2008-02-20, 15:16   

gringo, jak on się przywita to do mnie przychodzi zadowolony i co ja mogę wtedy jak już przyszedł :) Przecież przyszedł :) Zawsze wraca, tylko trwa to nie raz po 30 minut...
dzięki za linki, zabieram się za lekturę
 
 
 
[edymon] 



Mój labrador: CORRADO River Island
Pomogła: 60 razy
Posty: 6290
Skąd: PL
Wysłany: 2008-02-20, 15:31   

welna napisał/a:
dzięki za linki

A propos, moze wlasnie linka?
 
 
welna 



Mój labrador: Borys
Wiek: 25
Posty: 156
Skąd: Radomsko
Wysłany: 2008-02-20, 15:35   

Z linką też próbowałem, na smyczy jest grzeczniutki, tak jak na lince, a jak się go odepnie no to trzeba się tylko chować, bo biega po całym polu jak głupi i skacze na wszystkich z tej radości :) Ostatnio się rozbiegł i przeskoczył stojącego nowofundlanda :) Haha, jak to wyglądało :pada: Spryciula z niego... :) Na szczęście tego nowofundiego znaliśmy i zawsze się razem bawią, tylko, że po tej całej zabawie Borys jest cały uśliniony xD
Jakieś inne propozycje? :) Może znacie jakiegoś szkoleniowca, który potrafiłby znaleźć na niego sposób? :) Zaraz idę na spacerem z tym gałganem, muszę uszykować masę nagród :bad:
I może zrobię jakieś fotki :)
 
 
 
izabelka70 



Mój labrador: Mela
Pomogła: 5 razy
Wiek: 47
Posty: 1982
Skąd: Końskie
Wysłany: 2008-02-20, 15:37   

welna, Na pewno da się coś zrobić właśnie dziś czytałam w" Mój pies "o szkoleniach starszych psów i wszyscy zgodnie twierdzili że należy szkolić psy w każdym wieku i że każdego psa da się wyszkolić tylko szczeniaka uczymy a starszego psa oduczamy nabytych przeważnie złych nawyków i trwa to dłużej ale jest do zrobienia Cierpliwości i powodzenia
 
 
 
diler 


Mój labrador: DILER
Pomogła: 39 razy
Wiek: 25
Posty: 3357
Skąd: oficjalnie Rz-ów
Wysłany: 2008-02-20, 15:39   

welna, możesz spróbować wprowadzić całkowitą ingorancje w stosunku do psa na przywitanie. Wynajmij jakieś osoby ;) i uświadom rodzinę.
Gdy pies chce się przywitać, stoisz w miejscu i NIE reagujesz (nie robisz NIC, nie uspokajasz i nie karcisz - każda Twoja reakcja będzie dla psa nagrodą, bo jemu właśnie chodzi o Twoją uwagę) na zaczepki psa dopiero gdy się uspokoi chwalisz i ewentualnie dajesz smakołyk. :D

U mnie zaczęło skutkować po 4 razach. :tak:

A oprócz tego polecam linki podane przez gringo. Szczególną uwagę zwróciłabym na budowanie więzi - musisz stać się sprytniejszym od swojego psa, w taki sposób, aby to jemu zależało na kontakcie z Tobą. :)

[ Dodano: 2008-02-20, 15:40 ]
welna napisał/a:
biega po całym polu jak głupi i skacze na wszystkich z tej radości

Może potrzebny jest mu większy wysiłek fizyczny i psychiczny?
 
 
 
welna 



Mój labrador: Borys
Wiek: 25
Posty: 156
Skąd: Radomsko
Wysłany: 2008-02-20, 15:48   

Też sądziłem, że jest niewybiegany. Wychodziłem z nim raz na długi spacer, luźny, który trwał 1,5 godziny. Teraz staram się z nim wychodzić na dłużej w związku z czym biega na luzie przez trochę ponad 2 godziny. Więcej nie wyrabiam. Oprócz tego oczywiście 15-20 minutowe wyjścia na potrzeby fizjologiczne.
Co do psychicznego wysiłku:
Bawię się z nim w chowanego. Każe mu zostać na polu w jakimś miejscu i uciekam gdzieś w bujne krzaki 300-400 m dalej i krzyczę "Szukaj!" Oprócz tego chowanie smakołyków i zabawek w zaroślach, ostatnio nawet zacząłem wynajmować siostrę :) Ja czekam z psem i zakrywam mu oczy a ona gdzieś się chowa :) Ma wtedy trochę większy problem, ale po 10 minutach zawsze ją znajduje :) Staram się jak mogę. Wiem, że on wszystkich kocha i chcę okazać innym swoja miłość ale nie wszyscy chcą ją otrzymać. I na tym polega nasz problem :)
Trudno będzie wynająć kilka osób, ale już mam na to plan ;)
Wystarczy rodzinka, ja idę z psem na spacerek a oni nagle pojawiają się gdzieś w polu widzenia :D hehe :) Dzięki diler :)
 
 
 
natalka23 



Mój labrador: labowaty BOSMAN
Pomogła: 16 razy
Posty: 2098
Skąd: WrocLove
Wysłany: 2008-02-20, 15:52   

welna napisał/a:
Jest to całkowicie zrozumiałem, widok biegnącego w moją stronę 42 kilowego potwora może wywołać niepokój xD O ile jestem z nim sam na spacerze i nie ma nikogo w pobliżu i gdy zawołam "Borys, Nagroda!" to przychodzi posłusznie i merda ogonkiem, o tyle jeżeli jest ktoś w pobliżu mogę skakać, wyginać się, krzyczeć, gwizdać, szczekać, leżeć, kucać, biec w inną stronę a on i tak woli towarzystwo innych osób i psiaków

Ja bym go w takiej sytuacji nie puszczała (chyba, że z kilku-metrową linką), bo nie wszystkie psy są przyjazne, przecież niektóre z nich mogą się rzucić na Borysa, nie wspominając o ludziach, którzy też mogą być 'agresywni'. :|
Może zajmij go czymś na spacerze, jakąś zabawką (ale taką, której nie ma na codzień w domu) żebyś zawsze był dla niego 'atrakcyjny' ;) jeżeli chodzi o zabawę.
 
 
 
diler 


Mój labrador: DILER
Pomogła: 39 razy
Wiek: 25
Posty: 3357
Skąd: oficjalnie Rz-ów
Wysłany: 2008-02-20, 15:53   

welna napisał/a:
Staram się jak mogę. Wiem, że on wszystkich kocha i chcę okazać innym swoja miłość ale nie wszyscy chcą ją otrzymać.

No więc właśnie. Nie martw się - większość właścicieli labków ma z tym problem - taka natura tych naszych labiszczów, co sprawia, że są tak cudowną rasą.
Pamiętaj, że nie jest prawdą, że pies jest głupi, tak jak nie jest prawdą, że my, jego właściciele i opiekunowie jesteśmy bezradni, kiedy stajemy wobec problemów wychowawczych naszego psa! Czasem tylko trzeba się trochę bardziej "pomęczyć". ;)
 
 
 
welna 



Mój labrador: Borys
Wiek: 25
Posty: 156
Skąd: Radomsko
Wysłany: 2008-02-20, 15:56   

natalko23, trochę się zamotałem | muszę go spuszczać, nie miałbym sumienia chodzić z nim tylko na smyczy
Z psiakami to jest tak, że się czai :) idzie w kierunku psa, czeka na jego reakcje, gdy widzi, że pies jest przyjaźnie nastawiony zaczyna się bawić, skakać, a jak szczeka lub warczy to ucieka...
Chociaż tyle :pada: Ale na ludzi po prostu skacze i liże :) Większość osób na tych polach lubią zwierzęta i nie przeszkadza im tak jak mnie, że jakiś czworonożny zwierz mnie pobrudzi, ale zdarzają się wyjątki i to niestety coraz częściej :x
 
 
 
gringo 
Ewa



Mój labrador: Gringo (Fido Red Pond)
Pomogła: 112 razy
Wiek: 41
Posty: 7609
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2008-02-20, 17:33   

welna, ale chyba nie bardzo zrozumiałeś ideę linki... :)
kupujesz linkę treningową (w sklepie zoologicznym będą wiedzieli o co chodzi), przypiasz psu do obroży i ona ciągnie się za nim luzem... pies robi sobie w tym czasie co chce jak do tej pory... w razie potrzeby, gdy pies nie słucha przydeptujesz linkę, co uniemożliwia mu odbiegnięcie od Ciebie... nawet jeśli pies jest dalej od Ciebie to łatwiej nad nim zapanować, bo wystarczy, że zbliżysz się na te 10 - 20m (w zależności od długości linki)... my chodzimy sobie z linką po lesie i nie ma żadnego problemu z plątaniem się itp.
welna napisał/a:
idzie w kierunku psa, czeka na jego reakcje, gdy widzi, że pies jest przyjaźnie nastawiony zaczyna się bawić, skakać, a jak szczeka lub warczy to ucieka...

mojego Gringo zaatakował pies bez wcześniejszego ostrzeżenia... nie warknął, nie szczeknął wcześniej tylko od razu złapał go w okolicach mostka i nie chciał puścić... Gringo wisiał w jego szczęce i nie mógł nawet go ugryźć...
welna napisał/a:
Zawsze wraca, tylko trwa to nie raz po 30 minut...

no właśnie to jest dowód na to, że nie macie opanowanego przywołania... mój pies wraca dużo szybciej, a i tak uważam, że musimy popracować nad przywołaniem, właśnie ze względu na jego bezpieczeństwo... używamy do tego właśnie wspomnianej linki...

welna, polecam też książkę o nauce przywołania Aria, do mnie Jacka Gałuszki (TAK WYGLĄDA), gdzie znajdziesz wiele praktycznych wskazówek i zabaw ułatwiających pracę nad przywołaniem...
_________________

 
 
welna 



Mój labrador: Borys
Wiek: 25
Posty: 156
Skąd: Radomsko
Wysłany: 2008-02-20, 17:50   

No, właśnie wróciłem ze spacerku...
Przez pierwsze 30 minut było na prawdę nieźle, przychodził, dał się głaskać :) Potem dostał głupawki i biegał po całych polach jak idiota więc go nie wołałem :pada:
Niestety zza krzaków wyłonił się interesujący obiekt, jakiś człowiek z reklamówką !
Takiej okazji nie mógł przecież odpuścić ! Nie dość, że ktoś nowy to jeszcze z reklamówką !
Więc musiał oczywiście do niego podlecieć i zacząć skakać i zachęcać do zabawy...
Potem zajął się reklamówką ale dzielny staruszek się nie poddał :jupi:
Proponowałem mu nawet boczek! Którego nigdy nie dostaje ! Boczek, piękny, pachnący boczuś! Na szczęście ów wyżej wymieniony staruszek był osobą przyjaźnie nastawioną i zapytał się tylko z daleka z błyskiem przerażenia w oczach "Czy nie gryzie?!" .
Zachował się bardzo odważnie :) Przeprosiłem i poszedłem dalej xD Co ważne Borys tylko się przywitał i go olał... Dobrze, że do niego nie wrócił xD
Oczywiście gdy Borys "zaatakował" staruszka zacząłem go gonić i straciłem zaufanie Psa nad którym pracowałem 40 minut... Po tym zdarzeniu już w ogóle nie chciał do mnie wrócić. Więc schowałem się, gdy mnie znalazł znowu poszedł w długą...
Wyjąłem z plecaka kurczaka, którego kupiłem w lidlu xD Takiego zabawkowego :) Bardzo go lubi bo za każdym razem jak się go naciśnie to piszczy xD Przyszedł, zbliżył się trochę do mnie ale wciąż mi nie ufał, myślał, że chce go zapiąć ( no i dobrze myślał bo trochę już z nim czasu na tych polach spędziłem ;/ ) Dałem kurczaka, przytrzymałem go za obrożę, pogłaskałem, trochę się z nim poszarpałem tą piszczałką i zapiąłem smycz.
Teraz siedzę przed monitorem cały mokry, leje się ze mnie pot a ten drań śpi sobie słodko pod moimi nogami :spioch: :pada:
Czy na prawdę nie znacie nikogo, np. w Częstochowie kto pomógł by mi ułożyć Borysa? :D
Chciałbym aby załapał kontakt z innymi psami i tam na takim szkoleniu gdy byłaby masa innych czworonogów łatwiej byłoby mu załapać o co chodzi.
Pozdrawiam!

PS. Udało mi się zrobić tylko 3 zdjęcia i to kiepskiej jakości... Zrozumcie, on się ciągle ruszał :) Nie mogłem go uchwycić w kadrze :pada:

Edit: No dobra, to następnym zakupem będzie linka treningowa :) Jutro idę do sklepu xD
Co do przywołania, masz rację, jak jesteśmy sami i mam w ręku nagrodę to przychodzi za każdym razem, a jak jest ktoś obok, pies, człowiek a ja nie mam nagrody to mogę wołać go i wołać ...
 
 
 
gringo 
Ewa



Mój labrador: Gringo (Fido Red Pond)
Pomogła: 112 razy
Wiek: 41
Posty: 7609
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2008-02-20, 18:01   

welna napisał/a:
Czy na prawdę nie znacie nikogo, np. w Częstochowie kto pomógł by mi ułożyć Borysa?

poczytaj TUTAJ
welna napisał/a:
Przyszedł, zbliżył się trochę do mnie ale wciąż mi nie ufał, myślał, że chce go zapiąć

podstawowa zasada przy przywołaniu to: przywołaj i puść... tzn., że powinieneś unikać wołania psa do siebie tylko po to, żeby zapiąć go na smycz... ja chcąc zapiąć Gringo sama do niego podchodzę... a tak wołam go często tylko po to, żeby dać mu smakołyk czy powiedzieć dobre słowo ;)
myślę, że 1 na 10 przywołań powinno kończyć się zapięciem na smycz...
_________________

 
 
welna 



Mój labrador: Borys
Wiek: 25
Posty: 156
Skąd: Radomsko
Wysłany: 2008-02-20, 18:03   

Gringo, dzięki.
Przywoływałem go dzisiaj na spacerze chyba 20-30 razy :) Żeby w nim to utrwalić, raz nagrodą była zabawka, raz jedzonko a nawet wodę mu zabrałem pomimo, że mam 5 minut do domu od tych pól.
A jak chce się do niego zbliżyć to on traktuje to jako zabawę i chce się ganiać, szarpać, skakać i uciekać
Taki kochany pieseczek :spioch: rotfl
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA