Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Smaczaki - przysmaki dla psa Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
Agresja skierowana w stronę naszych psów - co robić?
Autor Wiadomość
Niebieska 



Mój labrador: Noa i Birma
Pomogła: 21 razy
Wiek: 39
Posty: 1860
Skąd: z puszczy
  Wysłany: 2005-03-02, 20:40   Agresja skierowana w stronę naszych psów - co robić?

Całe szczęście zdaża się to rzadko ale zdaża się że Noa zostaje zaatakowana przez inną sukę. Przedstawię to na dzisiejszym przykładzie. Moją sunię zaatakowała suka - dog niemiecki. Nie pogryzła jej tylko raczej wystraszyła niemalże na smierć :(
Cała akcja zjedzenia Noy trwała z 15 sekund ale dla mnie to były najdłuższe sekundy w moim życiu chyba. Noa po tej akcji staneła przede mną i skowyczała ze strachu. :( :( :( :( :( :( :( :(

No i właśnie - co robić w takiej sytuacji żeby się to nie odbiło negatywnie na psychice pieska.

Serce mi podpowiadało żeby ją wziąć na ręce (35kg) i wycałować ale obawiam się że mogłaby pomyśleć że rzeczywiście sytuacja była groźna skoro tak się zachowuję i w przyszłości się bać różnych psów...

Zrobiłam pierwsze co mi przyszło do głowy: przywołałam, dałam komendę siad (Noa ze strachu słabo kontaktowała) ale komendę w końcu wykonała, potem waruj, siad, waruj, siad, waruj, siad, waruj, itd... Jak się rozkręciła i zobaczyłam że jest ok. ucieszyłam się głośno i nagrodziłam ją jedyną jadalną rzeczą jaką miałam w kieszeni (cukierek MNIM2) - pierwszy i ostatni raz raz dostała taką rzecz ale wydawało mi się że sytuacja tego wymaga.

No i potem już miałam spowrotem wesołego psa, który biegał i się bawił tylko ja miałam jeszcze miękkie nogi...

Ale cały czas zastanawiam się - czy dobrze zrobiłam?
Czy można zrobić coś innego żeby zminimalizować stres?
 
 
Bartuzi 


Mój labrador: Coffee [i]
Pomógł: 13 razy
Wiek: 45
Posty: 4639
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-03-02, 20:51   

Ja myślę, że bardzo dobrze zrobiłaś. Najważniejsze to żeby pies się natychmiast "wyluzował". Ja też bym tak zrobił z tym, że zawsze mam smakołyki i piłeczkę na sznurku (czyli rzeczy, które Coffee lubi najbardziej), ale napewno bym jej nie całował, bo całowanie w kufę psa jest potwornym aktem dominacji.
 
 
 
puma1814 
Bacha :)-TWZSŹJK



Mój labrador: BOS & dobermanka Coffy
Pomogła: 7 razy
Wiek: 35
Posty: 608
Skąd: Nisko-podkarpacie
Wysłany: 2005-03-02, 21:25   

ja juz pisalam o podobnej sytuacji w poscie "kto winny"i widzisz ja zrobilam to co Tobie podpowiadalo serce czyli nie calowalam go ale wzielam BOS-a na rece....nie wiem czy to bylo dobre posuniecie...ale u mnie bylo tak,ze BOS tylko na poczatku ataku sie bal a pozniej wydawalo mu sie to swietna zabawa,i chyba to ja bylam zestresowana na maxa....a tak wogole to ja zawsze,albo raczej on ma zawsze przy sobie sznur do zabawy i wystarczylo pare rzutow,komenda przynies,i dla niego jakby sytuacja nie miala miejsca.....szkoda ze ja nie moge powiedziec tego o sobie.... hmmm a tak to ja nie wiem co mozna jeszcze zrobic??ale chetnie sie dowiem:)
 
 
 
Niebieska 



Mój labrador: Noa i Birma
Pomogła: 21 razy
Wiek: 39
Posty: 1860
Skąd: z puszczy
Wysłany: 2005-03-02, 21:41   

No właśnie mi pani od szkolenia zawsze powtarzała, że kiedy pies się boi (nieważne z jakiego powodu) to nigdy nie powinno się go: głaskać/przytulać/uspokajać słowami itd. bo utwierdzimy go w przekonaniu że rzeczywiście jest albo był powód do strachu. A jednocześnie wiem że każdy się może mylić i dla tego tutaj zadałam pytanie jak powinno się postąpić.
 
 
Kinia 


Mój labrador: ARGOS
Pomogła: 6 razy
Wiek: 42
Posty: 639
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-03-02, 22:15   

wiesz Niebieska ja bym pewnie zrobila to samo ale obawiam sie ze pies jest bardziej narazony na ataki niz suka... psy poprostu rywalizuja o zbyt wiele rzeczy... i widze ze czas ochronki dla Argosa sie skonczyl, okres szczeniecych lat mija bezpowrotnie......

ale Argos jak czuje zagrozenie ze strony psa omija go wielkim lukiem i obchodzi mnie z tylu i siada z boku... a czasami potrafi odpowiedziec na zaczepki nigdy nie jest to az tak agresywne ale.... psy czasami same miedzy soba ustanawiaja hierarchie... ale chwilami im to nie wychodzi...

moze bym dala tylko mniej tych komend do wykonania bo sama bylabym bardziej przerazona :wink:

obysmy wszyscy na tym forum nie mieli takich zdarzen z agresja - juz chyba wystarczy tych kilka przypadkow....
 
 
Marta 
Junior Admin
KŚMod



Mój labrador: Malibu i Blavod
Pomogła: 8 razy
Wiek: 37
Posty: 1738
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2005-03-03, 13:32   

Niebieska zrobilas dokladnie to, co powinno sie zrobic. Ja tez tak robie, jak Malibu sie czegos przestraszy. Zwykle jest to jakis strzal albo dzwiek go przypominajacy.
Jesli chodzi o inne suki to M nic nie zrobi dopoki nie zostanie sprowokowana. Niektore psy, do ktorych czuje respekt, obchodzi z daleka i stara sie nie narazac. Jesli jednak jakis pies jej podpadnie, to potrafi powiedziec, co o tym sadzi. Czasem chyba troche za ostro.

pozdrawiamy
Marta & Malibu
 
 
 
dzidzia 
&Bandi i Fox



Mój labrador: Bandi (labrador) i Fox (nie labrador:)
Pomogła: 3 razy
Wiek: 34
Posty: 777
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-03-03, 15:48   

ja jeszcze narazie nie mialam takich sytuacji bo Bandi jeszcze chyba jest traktowany jako szczeniak, zobaczymy kiedy ten czas minie
 
 
 
Katarzyn@ 
Moderator



Mój labrador: Ciasteczka
Pomogła: 30 razy
Wiek: 37
Posty: 2268
Skąd: W-wa/Gd-a
Wysłany: 2005-03-03, 17:49   

Jak że mnie opisywane sytuacja też dotyczy, wypowiem sie ;)
A raczej bardziej dotyczy mojego, biednego pogryzionego psa (właściwie to już tylko blizny zostały).

Niebieska zrobiła bardzo dobrze. Po takim zdarzeniu ni epowinniśmy dac odczuć psu że się boimy i nie mozemy utrwalać strachu w psie. musi on wiedzieć że takie sytuacje mogą mu się przytrafić.
Inną ważną sprawą są następstwa psychiczne, często po pewnym czasie się ujawniające.
Po pierwsze naprawmy własną psychikę po takim traumatycznym przezyciu, po drugie pomózmy psu, znaczy:

Jak najwięcej kontaktów ze spokojnymi, znajomymi psami, by nasze zwierzę przypomniało sobie że ni ekażdy pies to potencjalny agresor i że można się normalnie komunikowac z innymi psami.

Teraz juz na odległośc krzyczę z zapytaniem czy biegający luzem pies jest łagodny... mi jeszcze to siedzi w psychice, psu dawno przeszło.

Właściwie to tyle co chciałam powiedzieć :) .

Pozdrawiamy.
 
 
 
alexspirit 



Mój labrador: DAFI
Pomogła: 11 razy
Wiek: 37
Posty: 1265
Skąd: Wwa
Wysłany: 2005-03-04, 15:08   

Dafi niestety takie spotkanie mial podczas swojego pierwszego czy drugiego spaceru. Miał pewnie niecale 3 miesiące. Po takim zdarzeniu do dzisiaj bardzo nieufnie spogląda na inne psy a o wspólnej zabawie Dafika i innych moge zapomnieć. Pierwsze tygodnie po takim ataku to była ślepa ucieczka od wszystkiego cosię rusza i nie jest czlowiekiem. Od ponad 3 miesięcy staram się wykorzenić z niego tamto zdarzenie ale nie jest łatwo. Ostatnio na szczeście spotyka coraz częściej małe ale bardzo łagodne pieski i powoli się przekonuje. Myślę że praca nad ego lękami odnośnie innych psów potrwa jeszcze parę miesięcy ale werzę że nam się uda. Może Dafi w końcu się pobawi z warszawską bandą.
 
 
 
maw 



Mój labrador: Moli
Pomogła: 5 razy
Posty: 552
Skąd: Piaseczno
Wysłany: 2005-03-05, 18:35   

a moze kupic psy obronne dla naszych pieseczków albo paralizator :twisted: (tak sobie ostatnio o nim mysle, ze przydalby mi sie..nie wiem co by pozniej zrobil wlasciciel pieseczka potraktowanego takim sprzetem..ale sobie mysle, ze chcialabym taki :twisted: )
 
 
Krzysia 
Hodowla Prestige Constans



Pomogła: 21 razy
Posty: 3379
Skąd: Ruda Śląska
Wysłany: 2005-03-05, 23:05   Inny typ ataku

Prawdą jest, że gdy psy się sobie nie spodobają to bywa groźnie bo rywalizują miedzy soba o pozycję! Mój Beniamin to wybitny macho, ktory najchetniej pokazywał by wszystkim dookoła jaki to on nie jest ważny- wszytkie pieski kocha do momentu jak potencjalny rywal nie skoczy mu na pupcie :P
Ale nie o tym! Mi osobiscie czesciec przytrafiają się ataki na psy ze strony ludzi! Poniewaz Beniamin jest psem naprawde potężnym, ludzie często nie znający rasy rzucaja na mnie i moje cudenko obelgami ze z takim bydleciem to na łańcuch! Tego zniesc juz niepotrafie! Ostatnio beszczelnosc ludzi zaczela mnie doprawdy denerwowac i przestaje byc spokojna. Inaczej reagowac momentami nie potrafie...I dziwic sie potem ze wolimy przebywać w towarzystwie pieseczkow niz ludzi :x

P.S.: Naszym znajomym podzas spaceru ze swym wtedy jeszcze 3 miesiecznym labradorkiem jakiś biegający "osioł" o mało co psa nie zabił! Wiadomo- malenki labradorek jest ciekawy świata i biegł sobie za panem- ten się odwrocil i zasadzil maluchowi kopniaka prosto w szczeke. Biedaczyna miala potem ogromne problemy :cry:
 
 
 
DelfjusPlooto 



Mój labrador: PLUTO
Pomogła: 40 razy
Wiek: 40
Posty: 4999
Skąd: Białystok
Wysłany: 2005-03-05, 23:09   

Mój Pluto nie jest wprawdzie jeszcze potężny, ale ostatnio coraz wiecej ludzi sie go boii. Wiadomo, że labcie uwielbiaja wszystko co sie rusza i taki jest mój pies bienie do wszystkich ludzi merda ogonkiem i przybiega spowrotem do mnie. Ostatnio to ludziom nie pasuje i strasznie mnie opierniczaja ze psa powinnam prowadzac na smyczy i w kagańcu bo straszy dzieci i wszystkich ludzi. Dzieci zeby bylo smieszniej same go zapraszaja do zabawy problem maja tylko ich rodzice i naprawde nie wiem czemu.
 
 
 
puma1814 
Bacha :)-TWZSŹJK



Mój labrador: BOS & dobermanka Coffy
Pomogła: 7 razy
Wiek: 35
Posty: 608
Skąd: Nisko-podkarpacie
Wysłany: 2005-03-06, 12:07   

U mnie sytuacja ma sie podobnie,gdy wychodze na spacer,BOS jest na smyczy ale co z tego kiedy juz kilka osob omijalo nas wielkim lukiem i z pretensja stwierdzalo,ze nie zyczy sobie zeby pies sie do nich zblizal,czego w zupelnosci nie rozumie,ale mnie najgorzej wkurzyl jakis stary dziad,ktory ironicznie stwierdzil,ze"kupila sobie byka(czytaj BOS-a)pod kolor ubrania,do czego to juz dochodzi"dla wyjasnienia bylam wtedy ubrana na jasno....ale zeby takie zdanie wypowiedziec to trzeba miec chyba mozg wielkosci orzeszka...a co agresji innych psow do BOS-a to oprocz opisywanej juz kiedys sytuacji,mamy spokoj...ostatnio rzucil sie na nas jakis kundelek,ale kiedy BOS zaczal ciagnac w jego strone wolal sie ewakuowac...
 
 
 
Kinia 


Mój labrador: ARGOS
Pomogła: 6 razy
Wiek: 42
Posty: 639
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-03-06, 13:11   

to ja musze powiedziec ze raczej takich klopotow z ludzmi nie mamy wrecz przeciwnie...wszyscy lubia Argosa i zaczepiaja go chca sie z nim bawic :) )) ale oczywiscie wiemy kiedy go nalezy wziac na smycz kiedy ma isc przy nodze a kiedy moze sobie pozwolic na chwile szalenstwa ;) )) taka wieksza chwile ;) ))
 
 
gosiak 


Mój labrador: Leo
Pomogła: 6 razy
Posty: 2949
Skąd: z nikąd
Wysłany: 2005-03-06, 14:06   

jeśli chodzo o agresję innych piesków w strone naszego Lea to poważniejsze sytuacje mieliśmy chyba 2 razy - musiał sie sam obronić. najgorzej, że po takiej ostatniej akcji jak widzi pasa na smyczy lub uwiązanego 9sam tez jest na smyczy) to z daleka zaczyna szczekac...
ludzie BARDZO boja sie mojego "maluszka". wiem, że jest ogromny i wygląda na groxnego, ale niektórym to nawet wytłumaczyc nie wolno. kiedys miałam sytację (Leo szedł na smyczy) kiedy to jakaś stara baba, która szła z wnuczkiem zaczeła się wydzierac że takie bydle to na smyczy i w kagańcu etc. a leo tylko zerkna oczkiem na dziecko i poszedł dalej..... nie rozumiem czasami o co tym ludziom chodzi!
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA