Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Smaczaki - przysmaki dla psa Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
Labek a obrona właściciela
Autor Wiadomość
bartek22 
rajan



Mój labrador: Rajan ,Ziller
Pomogła: 22 razy
Wiek: 48
Posty: 1830
Skąd: gdańsk
Wysłany: 2009-10-04, 10:10   

effcyk, te filmiki wcale nie są straszne , labki świetnie się bawią , nie są nastroszone , ogony pracują radośnie , a lab z drugiego filmu wręcz prosi żeby poszarpać się jeszcze trochę.
Powiem Wam szczerze torochę żałuję ,że nie zrobiłam tej obrony / bo się przestraszyłam / Rajan napewno świetnie by się bawił a tak poszliśmy na węchowkę gdzie wiecej było skania przez przeszkody niż samego węszenia i mojemu psu to się wcale nie podobało , był znudzony.
 
 
monta 


Mój labrador: Ufi(*),Rose,Awra,Zumi
Pomogła: 14 razy
Posty: 2315
Skąd: Toruń
Wysłany: 2009-10-04, 10:45   

Mi podoba sie labrador w takiej akcji-jesli jest zrownowazonym psem i ma predyspozycje to dla czego nie.
 
 
jagusia 
Aga i jej rodzinka :-)



Mój labrador: Sara
Pomogła: 3 razy
Wiek: 41
Posty: 2720
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 2009-10-04, 12:25   

To ja Wam opowiem coś co wydarzylo się u nas wczoraj. Moj Staś poszedł do dziadka, który mieszka w budynku obok na tym samym podworku. Niby nic w tym dziwnego, bo nie raz tam chodzil, ale... Nagle moje laby zaczęły strasznie ujadać, myślalam, że to dlatego, że chcą wejść do domu (byly na podworku) wpuściłam je tzn Sarę, bo Enzo nie myślal wejść do środka, tylko dalej ujadal. Sara w domu też była niespokojna. W końcu wstalam i kazalam jej pokazać o co chodzi. Zaprowadziła mnie wprost do domu teściów. Zwykle tam nie wchodzi, wie że jej nie wolno bez zaproszenia, ale tym razem nie czekala na zaproszenie tylko wpakowala się pierwsza do środka. Maly siedział tam zupełnie sam, na podlodze rozżucał płyty, byl obsikany bo dziadek nie raczyl go wysadzić, nie plakal, ale jak tylko mnie zobaczył natychmiast kazal się ubrać i zabra,ć do domu. Wróciliśmy do domu, Sara już spokojna polożyla się na posłaniu, Enzo przestał ujadać i za parę minut bez oporu wrócil do domu. A my z moim TŻ przez cały wieczór zastanawialiśmy się co się w zasadzie wydażyło.
 
 
 
deadend 



Mój labrador: Riko, Mały
Pomogła: 29 razy
Wiek: 36
Posty: 1997
Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2009-10-04, 14:56   

bartek22 napisał/a:
te filmiki wcale nie są straszne , labki świetnie się bawią , nie są nastroszone , ogony pracują radośnie , a lab z drugiego filmu wręcz prosi żeby poszarpać się jeszcze trochę.

dokładnie!

Riko identycznie wita się z każdym znajomym jak ten z pierwszego filmiku (tego labrador attack in india) :ups:
 
 
 
betti 
Beata



Mój labrador: Gaja- DIA HABIL Marivet;Wera już za TM [*]
Pomogła: 22 razy
Wiek: 39
Posty: 2104
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-10-04, 20:43   

bartek22 napisał/a:
ogony pracują radośnie

machający ogon to nie tylko oznaka radości. Może również znaczyć wysoki poziom ekscytacji.
 
 
 
deadend 



Mój labrador: Riko, Mały
Pomogła: 29 razy
Wiek: 36
Posty: 1997
Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2009-10-04, 21:50   

A co złego jest w wysokim poziomie ekscytacji? wiem, że ekscytacja, nie zawsze wynika z pozytywnych uczuć, ale znajdź mi labradora o niskim poziomie ekscytacji :shy:
 
 
 
effcyk 


Pomogła: 7 razy
Wiek: 31
Posty: 1537
Skąd: pl
Wysłany: 2009-11-11, 12:45   

nie wiem czy jest tak u Was , ale zauważyłam że mój pies często ma tendencje do bronienia mnie przed czymś czego nie ma, albo ja jestem ślepa jak kret i tego nie widze :pada: .
Nestor miał 4 miesiące , zima - sypie śnieg, wracamy z pól, cisza jak makiem zasiał, żadnej żywej duszy. W pewnym momencie Nestor patrzy się w białą dal, podkula się i szczeka. Nic nie widziałam, stanęłam chwile patrząc się w strone w którą on sie patrzy i nie widze nic - tylko wszędzie śnieg. No dobra, nie powiem - wystraszyłam się trochę zwiałam stamtąd.
Jakieś 2 miesiące temu , wracamy już jesteśmy przy ulicy, gdzie kończą się pola zaczynają sie zabudowania. W tych zaczynających się zabudowaniach, w jednym z domów mieszka mój sąsiad , ma pięknego bernardyna. No on zawsze widząc Nesta, szczeka na niego. Tym razem idziemy i gdzieś miedzy granicą pola-zabudowania ( dokładnie jakieś krzaczory, ale dość niskie że można było zauważyć czy tam coś jest czy nie) Nestor stanął ze 3 metry od tego miejsca podkulił się i jakiś niespokojny się zrobił. Co lepsze - patrze, bernardyn sąsiada zamiast ujadać na Nestora , siedzi cicho i gapi się w ten sam punkt :pali: . Normalnie już nawet myślałam że jakieś duchy mnie otoczyły rotfl , zwiałam znowu bo sama się zaniepokoiłam.
I ostatnia sytuacja może 2 tyg. temu. Tradycyjnie jesteśmy na polach, nie widzę nikogo bawimy się , nagle, Nestek stanął , strasznie się najeżył i znowu gapi się w dal ( w takie laski) i poburkuje. No to ja stanęłam jak wryta i gapie się na te laski i niech mnie kule biją, nie widze niczego ani nikogo :pada: . Jak podchodziłam coraz bliżej tych lasków, pies ostrożnie tez się zbliżał ciągle zaniepokojony.
Ale odważna na tyle nie jestem, odwróciłam się na pięcie i poszłam, Nestor chwile się tam kręcił jeszcze i nasłuchiwał co tam jest. Ale odwołałam go i poszłam do domu.

Powiedzcie mi czy pies ma jakieś urojenia, czy po prostu on faktycznie tam coś wyczuwa/widzi czego ja dostrzec nie mogę? :ups:
Dodam na koniec, że "dzięki" takiej reakcji mojego psa, biorę nogi za pas i zwiewam, bo być może faktycznie tam coś/ktoś się czai. I tak widząc jak zachowuje się Nestor, wiem w którym miejscu mam zawrócić.
 
 
emila244 
emila244



Mój labrador: NIGRA
Pomogła: 1 raz
Wiek: 34
Posty: 654
Skąd: Grajewo
Wysłany: 2009-11-11, 13:34   

A może poprostu jakis lis czy kuna gdzieś sie czaiły, Ty tego nie jesteś w stanie zauważyć, ale pies wyczuje swoim nochalem wszystko :)
 
 
milka556 



Mój labrador: Zefir i Amore
Pomogła: 32 razy
Posty: 15590
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2009-11-11, 13:43   

Ja też myślę, że on tam jakieś zwierzaka wyczuł.

My też mieszkamy w pobliżu pól, kiedys wracamy z miasta poźnym wieczorkiem, a Zefir zastygł, najeżył sie niesamowicie... ja nic nie widzialam i nic nie słyszalam. Dopiero po jakimś czasie dziki nam wyleciały na droge... rotfl
Zawsze mijamy na spacerze, też taką przyczepę campingową otoczoną normalną bramą i płotem (ludzie w niej mieszkają w ciagu sezonu, normalnie stoi pusta), ostatnio zefir non stop biegnie do tego płotu w to samo miejsce i się cieszy jakby coś tam było. Pomyslałam, że może oni jakiegos psa tam zostawili czy coś takiego, sprawdzałam ale tam nic nie ma :| I nie mam pojęcia co tam może sie dziać.
Albo taka sytuacja dziejąca się wieczorami, Zefir zawsze przesiaduje w drzwiach balkonowych i obserwuje teren. Zrywa się czasami i zaczyna niesamowicie ujadać, dostaje atatku dosłownie... podchodze do okna, a nawet wychodze na balkon ale w naszym ogródu nikogo nie ma, poza nim też nie, i weź tu człowieku coś zrozum :co?:
_________________

 
 
 
Agu. 



Mój labrador: Libby
Pomogła: 14 razy
Wiek: 25
Posty: 6064
Skąd: Czernikowo/Toruń
Wysłany: 2009-11-11, 15:34   

też myślę, że to mogą być jakieś zwierzęta. ostatnio szłam z koleżanką i psiakami do lasu. kawałek przed lasem Libby strasznie się najeżyła i patrzyła w jeden punkt. po chwili zaczęła szczekać i była bardzo niespokojna rotfl i tak chyba z dobre 5 minut. ja stoję, patrzę jak głupia, ale nic tam nie widzę. dopiero później koleżanka powiedziała, że wydawało jej się, że jakieś zwierze ucieka w las (zając? dzik?) no ale Libby cały czas stała i szczekała, aż w końcu zmieniłyśmy trasę spacerku. :razz:
_________________

 
 
nikola.k. 


Mój labrador: Azir
Wiek: 30
Posty: 2
Skąd: Błonie
Wysłany: 2009-11-11, 15:37   

Mi tez sie tak wydaje... Pies ma nieporównywalnie doskonalsze zmysły od człowieka- dlatego czasem czuje i slyszy wiecej niz my (inne zwierze, szelest itp.) a czasami sa tez sytuacje kiedy boi sie rzeczy , ktore dla nas sa zupelnie naturalne. My np. bylismy z Azirem w Kazimierzu- wiadomo tłum ludzi ale nasz pies zachowywal sie rewelacyjnie...nic go nie niepokoilo, spacerowal grzecznie,,,,nagle najezyl sie, zaczal warczec prychac szczekac.... i ani mowy o kroku w przod... :| nie mielismy pojecia co mu jest ani co go tak rozdraznilo....co sie okazalo po moich wnikliwych badaniach... stal przy deptaku kosz na smieci i z niego wystawala reklamowka, ktora moj labek uznal za wroga ;) :) w calym tłumie i zamieszaniu nigdy ja bym nie zwrocila na nia uwagi....ale Azir... w kazdym razie poboczni obserwatorzy tez mieli niezly ubaw z naszego kochanego walecznego "obrońcy" :) :) :)
 
 
Margo 
Margo


Mój labrador: Stefan[*], Leon
Wiek: 43
Posty: 120
Skąd: Katowice
Wysłany: 2009-11-11, 21:52   

A mi się wydaje,że Stefan mnie kiedys obronił. Byliśmy na spacerze, i nagle pojawił się obcy pies, podobnej postury, trochę wilkowaty, bezpański. W każdej innej sytuacji Stefan radośnie przywitał by kolegę i podbiegł do tego psa. Tym razem jednak jak tylko pies zaczął iść w moja stronę Stefan zjeżył się, stanął przede mną i zaczął powoli bokiem iść w kierunku tamtego, powarkując nieźle, i dopiero jak już się upewnił ze intruz jest daleko ode mnie, wes0ło wrócił, zadowolony z siebie.
 
 
 
anna34 
Prawie red fox i Fox Red



Mój labrador: Chopper,ur.03.07.2007-24.05.2016;Hearty Biscuit John Cage,ur.2016
Pomogła: 53 razy
Wiek: 45
Posty: 17236
Skąd: Pruszków
Wysłany: 2009-11-11, 21:56   

A Chopper też warczy na takie bezpańskie wilkowate psy i szczeka(przez takiego został napadnięty)i tylko nie wiem czy robi to ze strachu,czy z odwagi ;)
Za to przed bezpańskimi małymi psiakami ucieka(taki też go napadł kiedyś) :ups:
On wogóle taka pierdoła jest i za bardzo bronić się nie umie :ups:
_________________
Suwak w polu "www" 
 
 
 
RRAuto 


Posty: 171
Skąd: ZS
Wysłany: 2009-11-11, 22:08   

Z Astorem często spacerujemy po lesie, teraz gdy wcześnie robi się ciemno i nie do końca widac co i kto się zbliza często się jeży i szczeka jakby chciał intruza rozszarpać na strzepy. Nie biegnie nie atakuje tylko staje jak wryty i ujada jakby zobaczyl diabla. Bez problemu daje się odwolać ale nawet wtedy dopuki osobnik nie podejdzie blizej to zachowuje napięta postawę. Gdy już widzi co się zbliża to zaczyna machać ogonem.
 
 
Ostaś 
Biszkoptowy zawrót głowy :)



Mój labrador: Harry (Wilcze Ługi)
Pomógł: 1 raz
Wiek: 30
Posty: 3390
Skąd: Wołomin
Wysłany: 2009-11-12, 08:17   

My w wakacje mieliśmy taką historie:
Byliśmy na Słowacji i zajechaliśmy do Tesco. Staliśmy na parkingu, tata poszedł kupić coś jeszcze, a ja z mamą i z Harrym zostaliśmy w samochodzie. Ja siedziałem za kierownicą, a mama z tyłu na drugim rzędzie siedzeń. Drzwi z tyłu (te suwane) były otwarte tak że Harry siedząc za drugim rzędem siedzeń przez te drzwi wystawał.
Do mojej mamy podchodzi grupka (3-4) cyganów w wieku 7-8 lat i jak to oni pytają się czy masz złotówkę, ciastko itd. (kto był na Słowacji to wie o co chodzi).
Jeden z nich tak podchodzi coraz bliżej samochodu i pyta się czy pies gryzie, moja mam powiedziała że tak, ja się pod nosem zaśmiałem, bo pomyślałem jaki on jest groźny. Minęły może ze 3 sekundy i Harry nagle tak zaburczał/zawarczał coś takiego, no i dzieciaki ze wrzaskiem uciekły.
Jakby mnie nie było wtedy w samochodzie to bym nie uwierzył że Harry na kogoś zawarczał, nawet się rozglądałem czy jakiegoś psa albo kota nie zauważył, ale nie, zawarczał na te dzieciaki, a on dzieci bardzo lubi.
Chociaż nie powiem, jego reakcja była wtedy bardzo pożądana, bo te dzieciaki strasznie natrętne były :)
_________________
"Czasem kompleksy biorą górę nad rozsądkiem.
Ale twoje porażki z sobą, to nie jest mój problem."
Eldo - Granice
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA