Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Smaczaki - przysmaki dla psa Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
Rozrabianie kiedy koniec.
Autor Wiadomość
Baracuda 



Mój labrador: Jimi
Wiek: 41
Posty: 118
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2007-01-09, 21:16   Rozrabianie kiedy koniec.

Witam wszytkich. Naczytalem sie troche na forum o rozrabianiu kiedy zaczynaja labki rozrabiac jak to wyglada itd. Ale nie znalazlem jak sie chwalicie kiedy skonczyly rozrabianie, szczekanie kiedy was nie am w domku.
Zapraszam do dyskusji.
 
 
 
Sabine 
zakochana w labach i konikach



Mój labrador: Bruno
Pomogła: 7 razy
Wiek: 31
Posty: 478
Skąd: Luboń k. Poznania
Wysłany: 2007-01-09, 21:30   

ja się pochwalę że mój wogóle nie rozrabia =) mam takiego wyjątkowego nygusowato- nieodkurzaczowato-grzecznego laba :jupi:

prawie jak nie lab rotfl

nie dopomina sie o spacery... czasem nawet nie chce mu się iść :pada: i wtedy przed smyczą ucieka :|

nie je wszystkiego w wielkich ilościach... jak dostanie jeść nie pochłania jedzonka, jakby nigdy nie jadł...

a co do grzeczności... nie szczeka jak zostaje sam, nie gryzie i nie gryzł nigdy nic, nie zrobił żadnej większej szkody...

Więc twierdze, że mam wyjątkowego laba :bad: poprostu oaza spokoju, grzeczności, bezproblemowego :* :jupi:

Prawie idealny... gdyby tylko nie był takim dominatorem w stosunku do innych psiaków :nie:
 
 
 
anitka 



Mój labrador: Saba i ON Igma
Pomogła: 4 razy
Wiek: 34
Posty: 598
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-01-09, 21:32   

ja sie jeszcze nie chwale, moja rozrabia dalej, jakis ostatni przyklad? w wiglie zostawilismy ja na 5 minut doslownie (z piwnicy stól przynosilysmy) wchodzimy do domu a tam: figurka Pana Jezusa w czesciach,bo sianko bylo bardzo ciekawe i trzeba bylo poruszac juz, a ze figurka spadla to coz

a tak serio to nie ma mozliwosci psocic,bo zostawiamy ja z obroża halti w domu jak wychodzimy
halter jest taki luzny ze na dobra sprawe moze dalej tapety zrywac,ale chyba swiadomosc ze ma cos na pysku wystarcza zeby nie psocic ;)
 
 
Baracuda 



Mój labrador: Jimi
Wiek: 41
Posty: 118
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2007-01-09, 21:33   

Zazdroszcze ;)
Mojego trudno okreslic.
Jak jestem w domu oaza spokoju.
Jak mnie nie ma wariat i huragan.
 
 
 
marley 



Mój labrador: Marley&Spike[']
Pomogła: 13 razy
Posty: 2719
Skąd: Chrzanów
Wysłany: 2007-01-09, 21:56   

Sabine napisał/a:
nie szczeka jak zostaje sam, nie gryzie i nie gryzł nigdy nic, nie zrobił żadnej większej szkody...

u nas tak samo, a cała reszta jak u normalnego laba ;)
 
 
aniab 
Ania



Mój labrador: hodowla Apportatum
Pomogła: 17 razy
Wiek: 50
Posty: 2946
Skąd: lublin
Wysłany: 2007-01-09, 22:00   

Sabine przybij łapkę, jak bym czytała o moim Oskarku ;)
Aniołek od samego poczatku tylko ostatnio strasznie hormony w nim buzują ,suka nie musi być wcale atrakcyjna.Jak już złapie jakąś to dwa psy do góry podnoszę :bad: :confused:
 
 
Anulka 



Mój labrador: Spike
Pomogła: 3 razy
Wiek: 34
Posty: 410
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-01-09, 22:02   

Mój też nie szczeka jak zostaje sam, był do tego przyzwyczajany od malucha, teraz to już duży chłopak (2 latka i 4 m-ce) :) jak był mały rozrabiał, rozrabiał, choć Szwedzkiego Wypoczynku Skórzanego nie zjadł ;) , przestał jak miał ok. 7m-cy i teraz jest grzeczny choć jak poświęcam mu za mało uwagi to się oczywiście upomina...jedno się nie zmieniło...żarłok z niego straszny :)
 
 
 
Milka 



Mój labrador: Tajga
Pomogła: 1 raz
Wiek: 50
Posty: 237
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2007-01-09, 22:08   

Czytajac twój post uświadomiłam sobie, że właśnie chyba dla mojej Tajgi nadszedł ten upragniony czas!!!! Za miesiąc skończy dwa lata, o gryzieniu mebli i dywanów już zapomniałam ( no chyba że akurat spojrzę na ślady zębów na fotelach, krzeslach, szafkach..), dziur w ubraniach tez jakos ostatnio nie robi, zostawianie samej nigdy nie bylo większym problemem, teraz zostaje sama a ja nawet nie chowam specjalnie rzeczy z zasiegu jej mordki. Systematyczne szkolenie tez powoli daje rezultaty - własnie wczoraj na spacerku pomyślałam, że nareszcie nasze spacery wyglądają jakos przyzwoicie...nic mnie nie ciąga po krzakach, nie wyrywa ręki, nie czuję sie jakbym wychodziła z rozpędzoną lokomotywą....owszem wciaż używamy halterka, ale Tajga spoważniała, idzie ladnie przy nodze, czasem wystartuje do pieska, pracujemy nad tym, ale jest o niebo lepiej niż było!!!!
W domu jest spokojniejsza, potrafi coraz lepiej zachować sie przy gościach.
Róznica jest ogromna, co potwierdza moja rodzina, czasami umęczona jej wybrykami. Dla twojego labka tez przyjdzie taki czas - cierpliwości :) Życzę wam tego, a do tej pory trzeba zacisnąc zęby i pracowac, pracować bo to w koncu przyniesie efekty.
Pozdrawiam
 
 
Enzo 



Mój labrador: ENZO Lualaba i Pola (Betty Anpi Buffyland)
Pomógł: 79 razy
Posty: 12046
Skąd: Włocławek
Wysłany: 2007-01-09, 22:11   

Sabine napisał/a:
ja się pochwalę że mój wogóle nie rozrabia =) mam takiego wyjątkowego nygusowato- nieodkurzaczowato-grzecznego laba :jupi:

To nudne chyba takie życie ;) Żartuje :)
Enzo jak zostaje w domku to brak słów. Śpi dopóki ktoś nie wróci. Praktycznie nic nie niszczy (po za papciami żony i tylko jako ona jest w domu - takie już jest jego hobby) :) . Za to jest u niego niesamowita chęć do zabawy z każdym dwunożnym i czworonożnym stworzeniem :) (niestety skacze na niektórych i ciągnie na smyczy jak traktorek do swoich "znajomych" ;)
No i mały odkurzaczyk, ale smakosz, byle czego nie chapnie ;)
Znaczy normalny lab i na razie nie widzę żadnego końca "złych nawyków: ;)
_________________
Zwierzęta są w moim życiu ogromnie ważne. Dlatego po drodze mi z ludźmi, którzy mają podobnie.
Jednocześnie unikam oszołomów, deklarujących "miłość ponad życie" do czworonogów,
roztkliwiających się nad każdą kudłatą mordką - i ograniczających się wyłącznie do tego.
Barbara Borzymowska

 
 
Monisia:) 



Mój labrador: Cheri
Pomogła: 48 razy
Wiek: 45
Posty: 2922
Skąd: Lodż
Wysłany: 2007-01-09, 22:31   

Cheri i jej siostrzyczka to labeczki najmniej dające popalić swoim włascicielom.Wiec chyba jestem szczęsiarą =) Pozostały miot,to masakra { z opowiadań hodowcy} i wyścig,który labek jest lepszy w swoich poczynaniach :) .Nie znaczy to,ze ta moja cicha woda nie miała swoich występów ;) .Pociagnęła nitkę z dywanu a reszta zrobiła swoje... jak klocuszki domina :) .Opadało jedno za drugim,dywan pociagnał tapetę...etc.To był jeden raz ale istne KONGO.Psota i chęć gryzienia czekokolwiek ustapiła po 5 mc ale GŁUPAWKA pozostała =)
 
 
mar_tusia 



Mój labrador: NEGRO(lab)i MASTER(bc)
Pomogła: 29 razy
Wiek: 36
Posty: 3945
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2007-01-09, 23:41   

Baracuda napisał/a:
Ale nie znalazlem jak sie chwalicie kiedy skonczyly rozrabianie, szczekanie kiedy was nie am w domku.


eee nie no mój w ogóle nie szczeka :|
ciężko szczekać jak ma się gębe wypchaną cukrem rotfl albo innym czymś

ale to na pewno kiedyś przejdzie i wtedy się pochwale, na pewno....
 
 
 
nitro 



Mój labrador: Gaja
Pomogła: 1 raz
Wiek: 45
Posty: 583
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-01-10, 01:37   

Zaraz... ile to już ma Gaja latek , hmmm... 1 rok i 8 m-cy... i rzeczywiście jakby spokój od pewnego czasu...
Czasami była okropna, złośliwa w swoich nieustajacych kradzieżach moich osobistych tekstylii... nie mająca praktycznie nigdy dość... prosiłam, błagałam, głaskałam... i było lepiej - bo przecież o to jej chodziło ;) . Z czasem przywykłam do kapci wiszących na wieszaku na kurtki :| ...
Teraz jest spokojniejsza, nie wymaga aż tak dłuuugich i częstych spacerów... ale jak tylko dorwie kompana do zabawy to sama pierwsza nigdy nie rezygnuje ;)
Wogóle, niby taka wyrośnięta, ale ja widzę w niej cały czas jeszcze ścieniaćka :*
 
 
 
Baracuda 



Mój labrador: Jimi
Wiek: 41
Posty: 118
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2007-01-10, 07:28   

Czyzbym jednak trafil na egzemplarz wyjatkowo zlosliwy ? ;)
Myslalem ze rozrabianie i trudnosci z pozostawaniem samemu w domu to norma u labkow.
Pozdrawiam.
 
 
 
cuciola 



Mój labrador: Tommy
Pomogła: 45 razy
Wiek: 31
Posty: 5678
Skąd: Pavia (ITALIA)
Wysłany: 2007-01-10, 09:13   

To ja dolaczam do Cheri bo Yoghus tez jakis grzeczniutki..
_________________
Simba (*)

Yoghi (*)
 
 
 
pysia22 



Mój labrador: Vento
Pomogła: 2 razy
Wiek: 37
Posty: 444
Skąd: Bayern
Wysłany: 2007-01-10, 09:34   

Ja mam podobnie jak Sabina , tylko jedna rzecz sie nie zgadza ;
moj Vento KOCHA jesc :tak: ale to mu moge wybaczyc , wkoncu facet jest :)
zreszta
Enzo napisał/a:
No i mały odkurzaczyk, ale smakosz, byle czego nie chapnie

to prawie jak u nas :)
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA