Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Smaczaki - przysmaki dla psa Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
Kiedy labek zostaje sam w domu?
Autor Wiadomość
Huberto 


Mój labrador: Gordon
Posty: 117
Skąd: Poznań, Wągrowiec
Wysłany: 2009-08-23, 12:31   

Mój jak zostaje sam to większych szkód nie na robi jedynie co to kapcie rozprawia na czynniki pierwsze, a po za tym to tylko jeden narożnik rozwalił, a jak zawsze przychodzimy to sobie grzecznie śpi, ale jak tylko się obudzi to włącza mu się szał radości
 
 
asiek72 
frida



Mój labrador: frida
Pomogła: 17 razy
Wiek: 46
Posty: 5419
Skąd: kielce
Wysłany: 2009-08-23, 12:50   

szwecja23, a myślałaś o klatce? ja kiedyś rozważałam zakup klatki, bo Frida bardzo niszczyła pod naszą nieobecność, ale postanowłam zrobić co możliwe tzn. pochować wszystko z zasięgu jej pyska i nawet jeszcze więcej, bo to stara cwaniara była, kiedy wychodziliśmy zawsze te pokoje, które mogłam- zamykałam, do szafy zrobiłam blokadę, niestety miała do dyspozycji drewniany stół i krzesła w jadalni- o który najbardziej się martwiłam, że sie do niego zabierze, ale tu była niespodzianka- bo nigdy ani stołu ani krzeseł nie ruszyła. I powiem Ci,że był krytyczny moment, tez nie wiedziałam co robić, pomyślałąm o zakupie klatki, ale dałam jej jeszcze czas. no i opłacało się. Potem tylko jeszcze tapety pogdyzła, rogi scian,ale to pikuś w porównaniu do tego co wyczyniała. W tej chwili nawet ma zostawione otwarte drzwi do pokoi- jedynie do córki nie i nie niszczy. Spróbuj po prostu uniemożliwić suni pogryzienia czegokolwiek- jak nie będzie miała tego w swoim zasięgu- to nie ma możliwości,żeby psociła.
_________________

 
 
 
elcia24 
Ela


Mój labrador: Holly
Wiek: 35
Posty: 60
Skąd: Gryfino-Szczecin
Wysłany: 2009-09-28, 15:15   

Hmm....
Ciekawe jest to co piszecie..
Ja mam też problem ze swoją psina...
Ma niecały rok i od jakiegoś czasu wstąpił w nią diabeł.. jak byla młodsza to nie gryzła nic, nic nie niszczyła.. teraz gdy zostawiam ją na godzinkę samą i idę zaprowadzić dzieci do przedszkola to kiedy wracam do domu to zawsze zastaję albo porozrywane reklamówki albo gąbkę do mycia naczyń... albo tak jak dziś... (rano) rozgryzioną(starą) kanapę która stoi u mnie na balkonie.. popołudniu jak poszlam po dzieci i wróciłam po godznie to rozgryzła poduszkę ;] czasami brak mi sił... gdyby nie kanapa to bym ją zostawiała na balkonie...
Do dyspozycji ma pokój, kuchnię i przedpokój....
Nie wiem ile jeszcze pozostało mi czekać aż sie uspokoiii... jest wybiegana ... bo w tym czasie kiedy dzieci sa w przedszkolu to wychodze z nia na 2-3 godzinny spacer po polach...

Polomcy bo nie wiem co mam robić...
 
 
joaani 


Mój labrador: Furio
Pomogła: 1 raz
Posty: 265
Skąd: Nysa
Wysłany: 2010-06-10, 19:34   

czytałam Wasze posty i miałam nadzieję że nas to ominie :(
jestem w tej dobrej sytuacji ze mogę brać pieska do pracy ale niestety nie da rady się wszystkiego z psem załatwić i czasami musi zostać sam w domu i to jest dosłownie jakaś masakra :( gryzie ściany , targa wszystko co ma w zasięgu pyska :( a czego nie ma to i tak doskoczy
mam nadzieję że szybko mu przejdzie :(
 
 
 
zaradna 



Mój labrador: Elmo
Pomogła: 4 razy
Wiek: 29
Posty: 1255
Skąd: Głowno
Wysłany: 2010-06-10, 19:38   

joaani, może kupcie klatke i go zamykajcie jak zostaje sam?
A zostawiałaś mu jakieś zabawki ala kula smakula albo kong? Lub coś do pogryzienia jadalnego?
_________________

 
 
joaani 


Mój labrador: Furio
Pomogła: 1 raz
Posty: 265
Skąd: Nysa
Wysłany: 2010-06-10, 21:06   

kurcze jakoś nie mogę sobie wyobrazić ze mo,żna psa w klatce trzymać a co dopiero w niej zostawiać na jakiś czas
gryzaki , zabawki ma tak samo jak coś do przegryzienia
zostaje mi tylko nadzieja ......
 
 
 
Arleta 



Mój labrador: -Lusia- ..... i w sercu V.....
Pomogła: 47 razy
Wiek: 36
Posty: 16314
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-10, 21:26   

joaani, jeśli psa przyzwyczaisz do klatki, będzie ją traktował jak swoją budę- jak swój dom, myślisz po ludzkiemu a trza po psiemu =) . Nawet w domu pies potrzebuje miejsca wyciszenia, spokoju, takim miejscem może się też stać klatka. Ja osobiście nie używam, ale wielu z moich znajomych takie ma i są bardzo zadowoleni. To nie jest żadna krzywda
_________________
Nie zmienisz całego świata, ale cały świat zmieni się dla tego psiaka
 
 
Maaartuska 



Mój labrador: Hero Sitkowski Bór FCI NADIR Nochowska Oaza FCI
Pomogła: 7 razy
Wiek: 30
Posty: 2308
Skąd: Białystok
Wysłany: 2010-06-10, 22:39   

Arleta napisał/a:
myślisz po ludzkiemu a trza po psiemu

dokładnie, klatka jest u nas w głowie, u psa nie i jeśli odpowiednio go do niej przyzwyczaisz to będzie jest "mieszkanko".
Jak myślisz czemu wiele psów lubi leżeć pod stołami? Właśnie dlatego że czują się tam bezpiecznie, jak taka klatką z góry nakryjesz jeszcze jakimś ręcznikiem to już w ogóle piesek będzie zadowolony. :tak:
_________________
"Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
 
 
 
joaani 


Mój labrador: Furio
Pomogła: 1 raz
Posty: 265
Skąd: Nysa
Wysłany: 2010-06-11, 09:30   

kurcze oglądałam te klatki ale jakoś nie mam przekonania :(
przeciez jak wyjdę będę go musiała w tym zamknąć :(
a tam wcale nie ma za dużo miejsca położy się ,przekręci i to wszystko
najgorsze jest to ze jak jesteśmy w domu to leży plackiem i tylko czasami oczami przewraca ,tak samo jak jedzie ze mną do pracy uwala się na kanapie i klienci często nie widzą go bo się zlewa z obiciem :) a sam przez godzinę robi tyle szkód że szkoda gadac
dzisiaj był przez 20 min sam - pogryziona noga z ławy , porozlewana woda , powyciągane śmieci ( jak on otwiera szafkę ?? ) i oczywiście nasikane :(
 
 
 
KAROLCIA25 
Karolina



Mój labrador: Fiona
Pomogła: 5 razy
Wiek: 35
Posty: 3206
Skąd: Ruda Śląska
Wysłany: 2010-06-11, 10:42   

joaani, miałam to samo.Przez pierwsze pół roku Fiona nie niszczyła,a potem diabeł w nia wszedł.Niszczyła wszystko co się da.Kupiliśmy klatkę i mamy spokój.Parę mscy temu zrobiliśmy próbę i nie zamknelismy jej do klatki,to był błąd, bo mała pogryzła gumilit i wydrapała dziury w ścianach :bad: Fionka w klatce zostaje nawet do 8 godzin dziennie,ważne by przed zamknięciem pies był wybiegany.Czasem trochę poszczekuje,gdy nas nie ma,ale to w końcu pies.
_________________

 
 
 
Pikuś 
Ada


Pomogła: 1 raz
Wiek: 21
Posty: 4081
Skąd: Wartkowo k/Kołobrzeg
Wysłany: 2010-06-11, 10:53   

Klatki nie są złe, jak Ciebie nie ma pies czuje się bezpieczny jak pod ławą. To samo napisała Maaartuska, ale jakoś tak wyszło.. :) Klatki polecam, nie mam psa, ale babcia ma i jak jedzie do szpitala na parę godzin do siostry, a dziadka nie ma w domu to go (psa a nie dziadka) pakuje do klatki i pies jest happy.
 
 
 
Kajzera 
Gosia



Mój labrador: Neska
Pomogła: 3 razy
Wiek: 24
Posty: 2901
Skąd: Pszczyna
Wysłany: 2010-06-11, 11:11   

joaani, trzeba też najpierw pokazać psu, że klatka to JEGO miejsce, JEgo azyl, żeby nie czuł, że klatka jest "za karę" :nie:
 
 
 
Arleta 



Mój labrador: -Lusia- ..... i w sercu V.....
Pomogła: 47 razy
Wiek: 36
Posty: 16314
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-11, 12:51   

joaani napisał/a:
oglądałam te klatki ale jakoś nie mam przekonania
wyglądają strasznie, ale na prawdę to nic złego!! zwłaszcza gdy psiak niszczy- o ile będzie mniej stresu! na początku może być Ci ciężko, ale potem przekonasz się do tego "psiego mieszkanka" =)
_________________
Nie zmienisz całego świata, ale cały świat zmieni się dla tego psiaka
 
 
Weronika_S 



Mój labrador: Olaf
Pomogła: 7 razy
Wiek: 34
Posty: 817
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-06-11, 13:01   

my kupiliśmy klatkę na wystawy i tylko i wyłącznie w takim celu bo też nie uważałam klatek w domu.Ale,że wynajmowaliśmy mieszkanie to nie było piwnicy i klatka stała sobie w pokoju,cały czas otwarta.Po przeprowadzce do nowego mieszkania musieliśmy rozłożyć psu klatkę bo nie mógł sobie miejsca znaleźć..i wiesz co? Odkąd stoi klatka stał się spokojniejszy,śpi w niej w nocy, ściąga tam wszystkie swoje skarby,traktuje ją jak swój azyl.Do tej pory nie jestem zwolennikiem tego by pies siedział w klatce zamknięty cały dzień,ale tą godzinę chyba wytrzyma :tak: Choć z drugiej strony jak ma sobie coś zrobić demolując mieszkanie,to już chyba lepsza ta klatka,nawet na dłużej....
 
 
kk 



Mój labrador: Rufi
Posty: 128
Skąd: Ruda Śląska
Wysłany: 2010-07-22, 21:40   

a ja mam taki problem, jeśli chodzi o zostawanie Rufiego w domu...jak jest w domku-nie rozrabia, nie psuje, nie gryzie (chyba głównie śpi), sąsiadka potwierdza, że nie szczeka, wogole go nie słychac..problem pojawia się gdy podjeżdżam autem pod blok, klikam pilotem żeby zamknąć autko (charakterystyczny glosny klik-klik) -jak Rufi uslyszy-zaczyna się radosne szczekanie do momemntu aż wejdę do mieszkania (3 pietro)...jest jakiś sposób żeby go oduczyć? reaguje tak tylko na moje parkowanie pod blokiem:(
_________________
Zapraszam do polubienia mojej strony www.videoalladyn.pl
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA