Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Smaczaki - przysmaki dla psa Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
jak długo małe labki lamentują...
Autor Wiadomość
win0 



Mój labrador: Gumis
Pomógł: 1 raz
Wiek: 35
Posty: 167
Skąd: chojnow
Wysłany: 2006-10-04, 12:46   

podobnie gumis ma prawie 3 miesiace i jak go zostawiam samego na pietrze to poprostu sie kladzie i spi badz meczy jakas zabawke

Gdy wyjde z domu to kladzie sie w przedpokoju i rowniez spi .a gdy wracam radosci nie ma konca ;] oczywiscie jak sie robiore to zaczynam go chwalic i nagroda ;]
 
 
 
mar_tusia 



Mój labrador: NEGRO(lab)i MASTER(bc)
Pomogła: 29 razy
Wiek: 35
Posty: 3945
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2006-10-04, 14:43   

Negro też zawsze zmęczony śpi jak wracam do domu, strasznie męczące to przeszukiwanie mieszkania jest :x
Czarnuch jak był mały i pierwszy raz został sam to piszczał :zab: aż chciałam wrócić tak zawodził, ale przeszło i pogodził się z tym że czasem trzeba zostac samemu =)
 
 
 
TerorystkaFrani 
Ala



Mój labrador: Red
Posty: 500
Skąd: swarzedz
Wysłany: 2006-10-04, 14:52   

mhm a lepiej pieska zostawiać w całym domu czy tylko w jakimś "bezpiecznym" pkoju? ja zostawiałam w kuchni i czały czas piszczał wiec moze lepiej pozwolić biegac mu po calym domu?
 
 
mateusz021 


Mój labrador: Harry
Pomógł: 1 raz
Wiek: 26
Posty: 79
Skąd: Łódź
Wysłany: 2006-10-04, 16:05   

ja zostawiam też w kuchni ponieważ tam niema zabardzo co zniszczyć ciekawi mnie od kiedy będę mugł pieska wypuścić na cały dom i żeby nie było zniszczeń ;)
 
 
 
TerorystkaFrani 
Ala



Mój labrador: Red
Posty: 500
Skąd: swarzedz
Wysłany: 2006-10-04, 19:26   

mateusz021 napisał/a:
ponieważ tam niema zabardzo co zniszczyć


nie byłabym tego taka pewna rotfl Pozarte/zniszczone w kuchni zostały już:
wszystkie niezapłacone rachunki, boazeria odrapana, siatka z warzywmi i jeszcze dziury w obrusie :pada: a i jeszcze wazonik i cukierniczke stukł. :bad:
 
 
primo85 


Mój labrador: Lola
Wiek: 33
Posty: 4
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-04-30, 08:13   

Witam jestem nowy na forum :) od 4 dni jest u mnie w domku malutka Suczka Lola :* I tez mam problem z placzem... Jak wyjde w ciagu dnia to zaczyna sie straszny lament... Staram się nie żegnać z nią jak wychodzę i postępować ale nie widzę żadnych efektów... Lola jak wychodze jest zamykana w kojcu, ma 1m kwadtratowy i jest duzy. W nocy tez tam spi (na początku też płakała w nocy ale teraz wystarczy że ktoś śpi w tym samym pokoju i w nocy odezwie się do niej) ufff... a teraz czas na pytania:
1.Czy taki kojec to dobry pomysł??
2.Może wstawić jej do środka jakieś pudełko żeby miała taką malutką budę i poczuje się bezpieczniej??
3.I czy w czasie nauki samotności warto wychodzić do innego pokoju, bo mam wrażenie że Lola i tak wyczuwa moją obecność (co nie przeszkadza jej w płaczu)?

Trochę chaotyczna jest moja wypowiedź, ale już nie wiem co robić :( Jestem zmęczony bo śpię po niecałe 4 godziny dziennie dzięki Kruszynce... Proszę o jakąś podpowiedź
 
 
Fuks 
Joanna



Mój labrador: Fuks
Pomogła: 3 razy
Wiek: 40
Posty: 1196
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-04-30, 08:42   

primo85, witaj na forum =)
Myślę że kwestia zostawania pieska w domu to sprawa bardzo indywidualna. Z tego co piszesz problem jest dość poważny bo Lola nawet w nocy musi czuć czyjąś obecność.
Ja na Twoim miejscu niezwłocznie zaczęłabym cwiczyć zostawianie jej samej - najpierw wychodząc do drugiego pokoju, potem wychodząc z domu itd. Musisz ją przyzwyczaić, że Ty zawsze wracasz i że Twoje wyjścia to sprawa tak normalna jak codzienna micha jedzonka.

Ja z Fuksem od pierwszego dnia kiedy go przygarnęliśmy zaczęłam "ćwiczyć" zostawanie w domu (miesliśmy na to 4 dni wolnego). Zostawialiśmy go na 15, 30, 60 minut. Przez pierwsze próby staliśmy na klatce pod drzwiami nasłuchując. Maluch oczywiście płakał sobie trochę ale po ok 15 minutach przestawał. Po paru dniach problem wogóle zniknął. Przyszedł poniedziałek i Fuks zostawł 8 godzin. W ciągu dnia odwiedził go mój Tata i pies spał. GEneralnie problem zniknął zanim się pojawił =)

Tobie radzę to samo. Przyzwyczajaj sunie póki młoda.

CO do Twoich pytań to ja nie jestem zwolenniczką kojca - ze względu na syndrom kenelowy, ale może w tym temacie więcej doradzą Ci osoby które stosują kojec w domu. Ja osobiście nie wprowadziłabym takiego elementu.
 
 
 
elka911 



Mój labrador: sara i nero (nie lab)
Pomogła: 10 razy
Posty: 920
Skąd: trójmiasto
Wysłany: 2008-04-30, 08:46   

primo85 napisał/a:
czy w czasie nauki samotności warto wychodzić do innego pokoju, bo mam wrażenie że Lola i tak wyczuwa moją obecność (co nie przeszkadza jej w płaczu)?

Oglądałam kiedyś angielski program o labradorze, który płakał pod drzwiami. Instruktor polecił w takim przypadku podejść pod drzwi i dość głośno w nie uderzyć. Miało to pokazać psu, ze jego zachowanie nie jest pożądane, a jednocześnie nie kojarzyć sobie tego z osobą właściciela. Pies uspokajał się, bo płacz nia dawał upragninego rezultatu (właścicel nie wracał). W programie poskutkowało.
Zastosowałam to kilka razy (choć obawiałam się, że pies się przestraszy i skutek będzie odwrotny) i zadziałało.
Ja do samotności Sarę przyzwyczajałam bardzo powoli (mogłam sobie pozwolić, bo miałam na to cały miesiąc czasu), noc spędzała na swoim posłaniu w kuchni. Budziła się co 2 godziny i piszczała, wtedy szybciutki spacerek na siusiu i powrót na posłanie. Chociaż teraz wydaje mi się, że byłam nieco bezwzględna, opłaciło się. Po pierwsze szybciutko nauczyła się czystości w domu, po drugie nauczyła się, że jak zostaje w kuchni, to oznacza to spanko na posłaniu :tak:
 
 
primo85 


Mój labrador: Lola
Wiek: 33
Posty: 4
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-04-30, 09:03   

Dziękuje za pomoc... Właśnie wyszedłem do innego pokoju i Lola rozpłakała się. Czekałem aż zrobi przerwę i wszedłem. Od razu dostała smakołyk, strasznie ucieszyła się i z tej radości znów poszła spać. :) Widzę jakieś światełko w tunelu... Bo mam wrażenie że ona bardzo szybko uczy się. Po 4 dniach zawsze gdy chce kupke biegnie do drzwi wyjściowych i jeśli nie zauważę tego to pędzi na gazetkę:) gorzej z siusianiem ale jestem dobrej myśli :jupi:
 
 
gringo 
Ewa



Mój labrador: Gringo (Fido Red Pond)
Pomogła: 112 razy
Wiek: 41
Posty: 7609
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2008-04-30, 09:10   

primo85, zobacz jeszcze TUTAJ oraz na STRONIE KLIKEROWEJ (menu po prawej stronie Praktyka - jak nauczyć psa... ?? -> zostawania w domu)
_________________

 
 
primo85 


Mój labrador: Lola
Wiek: 33
Posty: 4
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-05-02, 14:56   

Może to głupie, ale ktoś radził mi że swojemu pieskowi dawał 2 kropelki walerainy do wody i szczeniaczek był spokojniejszy, popiskiwał ale nie tak bardzo... Czy to możliwe?Bo mam problem z płaczem psinki:( i nie chciałbym żeby cierpiała tak...
 
 
steniu 
.........


Mój labrador: ...........
Pomógł: 15 razy
Posty: 2043
Skąd: .........
Wysłany: 2008-05-02, 16:00   

primo85 napisał/a:
Może to głupie
tak to głupie :zab:
 
 
pecislaw 



Mój labrador: Nesti
Pomógł: 2 razy
Wiek: 27
Posty: 317
Skąd: Ruda Śląska
Wysłany: 2008-05-02, 16:21   

Ja mam o tyle szczescie, ze Nesti od samego początku jak zostawala sama( choć z początku nie bylo to dluzej niz 1-2 h) to kładła sie spać i nawet nic nie niszczyla (ku mojemu zaskoczeniu po ówczesnym przeczytaniu książki "Marley i Ja" 8) )
 
 
 
Talia 
Natalia



Mój labrador: Kudłata Tina
Pomogła: 45 razy
Wiek: 24
Posty: 3344
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-05-02, 16:30   

primo85, kropelkami waleriany nie spowodujesz tego, że sunia nie będzie cierpiała. Będzie tak samo zrozpaczona, tylko fizycznie może być troszkę zamulona. Może kup jej konga i przed wyjściem z domu napakuj go smakołykami :mniam:
_________________
"Ten kto widzi, musi działać, jaki byłby w przeciwnym razie pożytek z widzenia."
Pauluss
 
 
 
novati 



Mój labrador: Chrupek i Czoki
Wiek: 31
Posty: 122
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2008-05-24, 11:32   

dziś chrupek tez został sam na dłużej do tej pory było to max 30minut teraz niestety został zmuszony by być w domq 2 h :| gdy wychodziliśmy płakał i lamentował ale po chwili przestał niestety gdy wracaliśmy do domu już na klatce było słychać szczekanie i lament :marzyciel: :( grało radyjko miał swoje zabawki nawet rzecz z zapachem właściciela ale mimo to nadal był lament serce sie kraje :cry: może jeszcze jakieś pomysły?? :x oczywiście po powrocie szał radości dostał smakołyka i nowa zabaweczkę:) ;)
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA