Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Smaczaki - przysmaki dla psa Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
Duszenie kur i.... kota....
Autor Wiadomość
Violus-88 



Mój labrador: Borys
Wiek: 30
Posty: 26
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-11-27, 20:18   Duszenie kur i.... kota....

Mój mały Borys ma 5 miesięcy i od jakiegoś czasu zaczął polowania na kury :( Mamy gospodarstwo, drobiu jest kilkadziesiąt sztuk, wiec takie zachowanie jest niedopuszczalne... Początkowo tylko skubał dla żartu kury, wyrywał im pióra. Dostał za to kilka razy reprymendę słowną a nawet po uszach. Kilka dni był spokój. Niestety potem jedna z kur została pozbawiona nóżek, a dziś kolejna została zaduszona i rozpruta. Do tego mały zadusił i wymiętolił w paszczy naszego podwórzowego kota :cry: :cry: :cry: Co ja mam z nim zrobić? Nie robi tego z głodu, bo jedzenia mu nie żałujemy, ja niestety stawiam na nudę... Mama nie ma dla niego zbyt wiele czasu, brat zajmuje sie nim po pracy koło 19-20.oo, a ja jestem w domu tylko w weekendy. Ogólnie siedzi z nami w domu, ale gdy domownicy wychodzą to i jego wypuszczamy na świat. Borysiak biega sobie z naszym drugim psem po obejściu i własnie wtedy pierzaki giną...
Jak oduczyć psiaka duszenia kur? Mam go karcić? Wypuszczać z domu w kagańcu? Zamknąć na małym podwórzu i nie pozwalać wychodzić na resztę obejścia? Da się to wytresować? Będę w stanie pracować z nim tylko w weekendy niestety... Proszę poradźcie mi coś, bo jeśli nie oduczy sie tego podłego zwyczaju będę musiała znaleźć mu nawy dom.... Moja mama nie pozwoli w życiu na to, by ktoś zabijał jej cenne kuraki...

Nie chcę go oddawać :cry: :cry: :cry:


 
 
 
izatemka 
Iza


Pomogła: 28 razy
Posty: 7789
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2012-11-27, 21:24   

Przykro mi to mówić, ale powtórzę to, co mówię w rozmowach telefonicznych z potencjalnymi adoptującymi.
Labrador to jest duży, silny, wymagający pracy pies myśliwski
Oczywiście, prawie każdego psa (zwłaszcza młodego) prędzej czy później można oduczyć reagowania na koty ,kury i inne zwierzęta, które wyzwalają w nim instynkt myśliwski.
Jednak należy pamiętać że to jest instynkt.
I niestety takie działania w mojej opinii wymagają zdecydowanie więcej czasu niż
Violus-88 napisał/a:
tylko w weekendy niestety...

Musi być ktoś, kto te "nauki" będzie wzmacniał codziennie...
 
 
Basia i Barni 



Mój labrador: Sasza, Iwan i Barni
Pomogła: 56 razy
Wiek: 36
Posty: 19809
Skąd: Ruda Śląska
Wysłany: 2012-11-27, 23:17   

Potwierdzam słowa Izy. Robi pewne rzeczy,bo tak mu ,,mówi,, jego natura. Psu się nudzi,a takie zabawy są fajne dla niego i zabijają ciągnący się nudny dzień. Jak nic z psem nie robisz to wybacz ale on sam sobie znajdzie zajęcie. Jakbyś siedział sam w pokoju miesiącami i nagle jakiś mikołaj podarowalby ci komputer to go zlekcewazysz? Czy zaklikasz ile wlejzie?
_________________
TRENER "Wesołej Łapki" w Rudzie Śląskiej :-)
 
 
 
Violus-88 



Mój labrador: Borys
Wiek: 30
Posty: 26
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-11-28, 10:02   

Ja rozumiem, że on potrzebuje uwagi, teraz szczerze żałuję, że zaufałam, iż rodzina się nim należycie zajmie... Powinnam była poczekać na swojego pierwszego labka kilka lat i wziać go już "na swoje" domostwo.
Najgorsze jest to, że on się z tym kotem lubił jeszcze miesiąc temu, razem jadły z miski, razem się wąchały, Borys rekreacyjnie podgryzał mu ogon, ale żadnej agresji nie było... Tak samo kury początkowo miał w nosie... W grudniu wraca z zagranicy tata po 2 m-cach nieobecności. Borys go bardzo lubi i zawsze z nim wszystko robił na dworze, może wtedy przestanie siać szkody.
 
 
 
Gocha2606 



Pomogła: 8 razy
Posty: 433
Skąd: Katowice
Wysłany: 2012-11-28, 12:30   

Ogólnie, to ja bym nigdy, przenigdy nie zostawiała małego bez kontroli w obecności drobiu/kota/ potencjalnych ofiar.

Wypuszczacie go na podwórze - a więc albo kury wtedy zamykacie w kurniku, likwidując pokusę, albo mały ma być przy Was, ewentualnie na lince treningowej.

Plus zajęcie dla psa i nauka poprawnego zachowania w obecności żywych obiektów ruchomych.
_________________
Gocha&Sasza
http://www.facebook.com/DogMastersTrekking
 
 
Violus-88 



Mój labrador: Borys
Wiek: 30
Posty: 26
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-11-28, 16:29   

my mamy dwa podwórka, więc Borys ma zapewniony taki jakby olbrzymi kojec, bez drobiu, ale problemem są niezamykane przez siostrę czy sąsiadów furtki- wtedy mały leci na drugie podwórze, gdzie śmiga reszta inwentarzu. Zamykanie kur nie wchodzi w grę, bo one muszą wychodzić w dzień na popas, co by jajka były wiejskie ;) Drób jest zamykany tak koło 21.oo dopiero.

Planuję w weekend usiąść z nim w kurniku na smyczy i jakoś mu wytłumaczyć, ze kury się nie rusza. Może perswazja plus smaczki sprawią, że przestanie nękać pierzaste... :confused:
 
 
 
Yadira 



Mój labrador: Zmora
Pomogła: 3 razy
Wiek: 25
Posty: 328
Skąd: Poznań
Wysłany: 2012-11-30, 02:30   

Da się wypracować niereagowanie na kury/koty czy inne ofiary, ale gdy was nie ma pokusa może okazać się silniejsza.. Jakbym była młodym drapieżnikiem i coś by mi tak śmiesznie kuśtykało dookoła, a do tego uciekało jak gonie to nie odpuściłabym sobie zabawy!

I za dziewczynami powtórzę, że te psy są wymagające, silne, duże, potrzebujące wiele uwagi i dużo pracy. Ja też jestem w domu tylko w weekendy, ale sucz mam już dorosłą, mimo to jak przyjeżdżam to widzę, że po ścianach chodzi - tak ją roznosi energia.

Nie sądzę by wchodzenie do kurnika - w środek pokusy - było dobrym pomysłem na początek.
 
 
 
Violus-88 



Mój labrador: Borys
Wiek: 30
Posty: 26
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-12-01, 14:09   

Byłam dziś z Borysem na "kurzym" podwórku, a nawet weszliśmy do kurnika. Gdy sie nim zajmuję, rzucam mu piłkę, patyk między kury ignoruje je. Celowo bawiłam sie z nim w otoczeniu drobiu. Gdy z piłką w dziobie biegł miedzy kury wystarczyło "nie wolno" i wracał do mnie grzecznie. Najwyraźniej nie jest mocno agresywny i jak je gonił to z nudów. Mam nadzieję, że takie sesje i nagradzanie go smaczkami za ignorowanie kur dadzą pozytywny efekt.
 
 
 
bartek22 
rajan



Mój labrador: Rajan ,Ziller
Pomogła: 22 razy
Wiek: 48
Posty: 1830
Skąd: gdańsk
Wysłany: 2012-12-01, 17:04   

Violus-88 napisał/a:
Najwyraźniej nie jest mocno agresywny i jak je gonił to z nudów
labrador należy do grupy VIII FCI - poczytaj do czego rasa została stworzona pierwotnie , to że teraz laby zalegają na kanapach,reklamuja papier toaletowy itp wcale nie oznacza ,ze są pozbawione pierwotnego instynktu .
 
 
Ania i Bartek 



Mój labrador: Nala
Pomogła: 9 razy
Posty: 958
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2012-12-03, 01:11   

Hm, ale czy labki nie służyły raczej do odławiania/przynoszenia zdobyczy, a nie polowania na zwierzynę - i to słynęły z delikatnego przynoszenia, chętnego oddawania, czerpiąc radość z faktu aportowania, a nie polowania? Zawsze na labki patrzyłam w ten sposób, nie przyszłoby mi do głowy, że lab to taki predator. :o Nala super dogaduje się z innymi zwierzakami. W każdym razie współczuję kłopotliwego zachowania pieska i mam nadzieję, że maluch się przestawi. Na pewno wymaga to czasu i pracy. Trzymajcie się!
 
 
Yadira 



Mój labrador: Zmora
Pomogła: 3 razy
Wiek: 25
Posty: 328
Skąd: Poznań
Wysłany: 2012-12-03, 01:19   

Z tą delikatnością to różnie bywa :P Kwestia tez tego, czy to pies rasowy? Sodalis (i inni też, ale nie pamietam nicków), że jej labki odruchowo przynoszą wszystko i oddają (łącznie z żywymi, nieuszkodzonymi myszami i kupami), za to moja Zmora w typie nosić lubi bardzo (zakupy!), żywej zdobyczy nie przyniesie i co lepszych kąsków znalezionych też nie. Kiedyś uszkodziła gołębia :( Nie wiem jak by się skończyło polowanie na kury, ale nie widziała nigdy polującego i zjadającego kurę psa więc pewnie biegałaby z nią radośnie w pysku i nie bardzo wiedziała co dalej.. Dużo zależy od samego psa zapewne ;)
Violus-88 - dobrze, że zaczęłaś pracę, ale pamietaj, że sytuacja gdy Ty jesteś w pobliżu, a ta gdy nie ma Ciebie jako czegoś interesującego i w roli Wielkiego Brata to dwie różne sprawy ;)

P.S - jeśli pies już zasmakował w rozbieraniu kur na części, to chyba będzie trudniej. :(
Tylko rozbiera czy też zjada?
Pewnie skonczy się na tym, ze bedziecie musieli jakos wydzielić teren - zrobić płotek i furtkę zamykaną na wasze wyjścia, albo zostawiać psa w domu. W kotłowni jeśli ją macie, albo garażu? Albo nauczyć psa klatki i tam zamykać (z tym, że wydaje mi sie, że kompletny max to jest 8h w odpowiednio duzej klatce z zabawką na dłuższe gryzienie i wodą)
 
 
 
Violus-88 



Mój labrador: Borys
Wiek: 30
Posty: 26
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-12-11, 23:25   

Yadira napisał/a:
Kwestia tez tego, czy to pies rasowy?


Mój Borysek jest po rodzicach labradorach, ale nie ma rodowodu.

W domu piłkę mi oddaje, ale na dworze o oddanie aporty muszę się długo naprosić i szantażować go smaczkami.

Cytat:
Tylko rozbiera czy też zjada?

Jeśli chodzi o te kury to Borys raczej je szarpał, nie zjadał(nigdy nie widział polującego na drób psa, bo nasz drugi pies to ostoja spokoju).... Początkowo bawiło go samo podskubywanie, potem jedną pokaleczył, a kolejną już udusił i zaczął rozpruwać. Teraz jest zima i drób siedzi zamknięty w kurniku, więc chwilowo mamy zawieszenie broni na froncie Borys- kury. Może do wiosny zapomni co to smak kuraka ;]

Cytat:

Pewnie skonczy się na tym, ze bedziecie musieli jakos wydzielić teren - zrobić płotek i furtkę zamykaną na wasze wyjścia, albo zostawiać psa w domu.


Mamy wydzielone dwa podwórka, wiec nie będzie w razie konieczności z tym problemu, ale nie chcę go więzić, lubię jak chodzi z nami wszędzie, on też to lubi. Wiemy po prostu że nie można go samego zostawić z kurami, przy nas ich nie krzywdzi, wiec nie będziemy go zamykać gdy jesteśmy w pobliżu.

Ostatnio nie było incydentów z kurami ale mały na spacerze wynalazł gdzieś głowę perliczki porwanej z gospodarstwa przez lisa :cry: Takie incydenty tylko napędzają jego instynkt łowiecki niestety...
 
 
 
Basia i Barni 



Mój labrador: Sasza, Iwan i Barni
Pomogła: 56 razy
Wiek: 36
Posty: 19809
Skąd: Ruda Śląska
Wysłany: 2012-12-12, 11:11   

Zawsze istnieje cos takiego jak kaganiec, gdy zostaje sam, co i nie zmienia faktu, że psu się nudzi/ brak ruchu/ itp może to potęgować, że znajduje sobie sam zajęcia.
:)
_________________
TRENER "Wesołej Łapki" w Rudzie Śląskiej :-)
 
 
 
Violus-88 



Mój labrador: Borys
Wiek: 30
Posty: 26
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-12-12, 12:04   

Basia i Barni napisał/a:
Zawsze istnieje cos takiego jak kaganiec, gdy zostaje sam
:)


Już mu kupiłam, ale ma taką smutną paszczkę jak mu go zakładam, ze zaraz go ściągam :shy:
Spryciarz nawet jak chcę go zapiąć wywala sie na plecki i nie daje zapięcia złapać :D
 
 
 
Nitka 



Mój labrador: Hera
Pomogła: 5 razy
Wiek: 46
Posty: 1700
Skąd: Kielce
Wysłany: 2012-12-13, 23:35   

Aż mie trzepie-sorry Violus-88, ale muszę to napisać. Po co Wy macie psa labka???

Labrador jako przedstawiciel psa w najsłodszym :razz: wydaniu, jest psem, a do tego bardzo wymagającym-co wszyscy wiedzą. Jest do tego psem myśliwskim i chyba nikt nie sądzi, że 5 miesięczny szczyl pozostawiony sam sobie na podwórku będzie ochroniarzem kur, kotów i innych gryzoniów. To ostatnie to do mojej kluchy, która pozbawiła mojego chomika życia, ale to inna historia.
To jest pies stworzony do nauki, wysiłku, a nie biegania po podwórku w wieku szczenięcym. Nie ma tu nic do rzeczy, czy ma metrykę. Moja ma i do 2 lat kochała wszystko, a teraz nie znosi małych szczekaczów, a ptaki gania natychmiast. Jest aporterem, więc ciągle coś nosi w pysku, jak nie ma co to moją rękawiczkę, albo smycz, a szczylek kurkę rotfl
Ania i Bartek Twoja Nala jest mała i na razie kocha wszystko, a żeby przynosiła i oddawała, trzeba nauczyć, ale przynoszenie nijak się nie ma do nie łapania i nie podgryzania.

Cytat:
niezamykane przez siostrę czy sąsiadów furtki


to ich wina, nie jego, więc albo:
1.pilnowanie furtki
2.trzymanie psa w domu na czas niemożności jego pilnowania
3.pilnowanie psa
4.nauka, długa, cykliczna i z cierpliwością

albo śmierć kur :cry:

TO PIES Z SILNYM INSTYNKTEM MYŚLIWSKIM, moja jak zobaczyła tej jesieni w lesie bażanta, to chciała ocipieć, nigdy nie uczona zasad łowiectwa, zachowywała się jak wyżeł na polowaniu, biegła, węszyła, czołgała się, choć po bażantach śladu już nie było.

Basia i Barni wyobrażasz sobie labka w kagańcu na podwórku ileś godzin biegającego, zwłaszcza latem, to koszmar :x

Cytat:
Oczywiście, prawie każdego psa (zwłaszcza młodego) prędzej czy później można oduczyć reagowania na koty ,kury i inne zwierzęta, które wyzwalają w nim instynkt myśliwski.


izatemka oczywiście, ale dając mu coś w zamian, alternatywę w postaci długich, męczących połączonych z nauką spacerów, zajęcie się nim stosownie do wymogów tej rasy.

Możesz się poczuć urażona Violus-88 moim postem, ale dla mnie to straszne obwiniać 5 miesięcznego znudzonego labka, że poluje na kury, lub kota, kiedy zostaje bez opieki, przecież w domach te wariaty tez demolki robią i to nieraz niezłe. Co do kota, to dziwne, że 5 miesięczny pies poradził sobie z podwórkowym, więc pewnie sprytnym kotem, może coś mu kot zrobił, podrapał, ugryzł i to obrona była, bo to dla mnie trochę dziwne, patrząc na jego wiek :hmmm

Na koniec, bo mi nerwy opadły trochę, mam jednak nadzieję i życzę Ci tego, abyś jakoś poradziła sobie z tym, żeby mama nie dostała nerwa i żeby kolejna bida domu nie szukała :tak:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA