Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Smaczaki - przysmaki dla psa Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
Piszmy bajkę ...
Autor Wiadomość
Profanator 
Munemori Amori ^^



Mój labrador: Merlin
Wiek: 28
Posty: 1847
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2008-08-06, 23:38   

ASICA napisał/a:
to pisz dalej


Widział jak powoli pąki przeradzają się w liście, widział jak trawa powoli wzrasta w swoim życiowym rytmie. Był Bogiem? Może po prostu na pewnym etapie ewolucji stwierdził, że życie jest zbyt krótkie by gonić za codziennymi sprawami, za pieniędzmi, wiedzą... Nauczył się cieszyć z każdego dnia, każdej drobnostki. Mrugnięcia oczu mrówek wypełniały go po brzegi ekstazą. Był... labradorem (Jednak ma coś wspólnego z owczarkiem? Może ten labrador był wyjątkowym labradorem? Twoim labradorem?). ...


mam wrazenie ze gdzies cos takiego czytalem/slyszalem. Wewnetrzny narrator to kiepski narrator, zapamietuje co karol przeczytal i mysli ze to jego :bad: a moze nie? juuuuuz nie beeeedeee...!
//edit, juz wiem, ktostam pisal ze ludzie nie zauwazaja ttego co wazne, czy cos, ze widza drzewo a nie widza w nim kornikow itd. bo nie maja na to czasu.
  
 
 
 
madzia_tg 


Wiek: 28
Posty: 2796
Skąd: Polandia
Wysłany: 2008-08-06, 23:48   

Profanator napisał/a:

Widział jak powoli pąki przeradzają się w liście, widział jak trawa powoli wzrasta w swoim życiowym rytmie. Był Bogiem? Może po prostu na pewnym etapie ewolucji stwierdził, że życie jest zbyt krótkie by gonić za codziennymi sprawami, za pieniędzmi, wiedzą... Nauczył się cieszyć z każdego dnia, każdej drobnostki. Mrugnięcia oczu mrówek wypełniały go po brzegi ekstazą. Był... labradorem (Jednak ma coś wspólnego z owczarkiem? Może ten labrador był wyjątkowym labradorem? Twoim labradorem?). ...

i w pewnym momencie pomyślał - "Koniec z monotonią i nudą... zróbmy tu mały sajgon" rotfl , po czym zaczął...
 
 
ASICA 



Mój labrador: LUCKY
Wiek: 47
Posty: 1730
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-08-06, 23:51   

kombinować, co by tu zrobić, żeby ten monotonny spokojny świat nabrał przyspieszenia ....
 
 
 
Profanator 
Munemori Amori ^^



Mój labrador: Merlin
Wiek: 28
Posty: 1847
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2008-08-06, 23:56   

... ON wbrew pozorom nie był - jak ludzie często uważają - ucieleśnieniem anioła. Labrador, gdy mrugnięcia mrówek mu się znudzą, potrafi dobrze się bawić także w bardziej czynny sposób. Zwłaszcza gdy w pobliżu jest woda...
 
 
 
ASICA 



Mój labrador: LUCKY
Wiek: 47
Posty: 1730
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-08-07, 00:00   

Początkowo sam czubeczek ogona zaczął rozganiać cząsteczki rozgrzanego słońcem powietrza... Później ....
 
 
 
Profanator 
Munemori Amori ^^



Mój labrador: Merlin
Wiek: 28
Posty: 1847
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2008-08-07, 00:10   

gdy ruszał się już nie tylko ogon, ale i większa część Jego zgrabnego tyłka ...
 
 
 
ASICA 



Mój labrador: LUCKY
Wiek: 47
Posty: 1730
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-08-07, 07:00   

nastąpił przełom!!
 
 
 
Profanator 
Munemori Amori ^^



Mój labrador: Merlin
Wiek: 28
Posty: 1847
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2008-08-10, 12:33   

Cytat:
Pewnego letniego popołudnia, jednego z takich sennych dni, kiedy pająki zastanawiają się czy dać już sobie na dziś spokój z przędzeniem tych niewidzialnych nici, kiedy mrówki udają że pracują, szukając odrobiny cienia pod listkami koniczynki, a bobry z nudów zaczęły stawiać tamę w poprzek rzeki. Pojawił się ON. Zwyczajny on, nie mial zbyt dużo wspólnego z owczarkiem niemieckim, a już na pewno nie nazwę. Przyjżał się na zwierzętom znudzonym monotonią swojego życia w taki sposób w jaki człowiek nigdy nie bedzie potrafił. Widział każdy szczegół... Widział jak powoli pąki przeradzają się w liście, widział jak trawa powoli wzrasta w swoim życiowym rytmie. Był Bogiem? Może po prostu na pewnym etapie ewolucji stwierdził, że życie jest zbyt krótkie by gonić za codziennymi sprawami, za pieniędzmi, wiedzą... Nauczył się cieszyć z każdego dnia, każdej drobnostki. Mrugnięcia oczu mrówek wypełniały go po brzegi ekstazą. Był... labradorem (Jednak ma coś wspólnego z owczarkiem? Może ten labrador był wyjątkowym labradorem? Twoim labradorem?).
W pewnym momencie pomyślał - "Koniec z monotonią i nudą... zróbmy tu mały sajgon", po czym zaczął kombinować, co by tu zrobić, żeby ten monotonny spokojny świat nabrał przyspieszenia. ON wbrew pozorom nie był - jak ludzie często uważają - ucieleśnieniem anioła. Labrador, gdy mrugnięcia mrówek mu się znudzą, potrafi dobrze się bawić także w bardziej czynny sposób. Zwłaszcza gdy w pobliżu jest woda. Początkowo sam czubeczek ogona zaczął rozganiać cząsteczki rozgrzanego słońcem powietrza... Później, gdy ruszał się już nie tylko ogon, ale i większa część Jego zgrabnego tyłka nastąpił przełom.

Labrador, gdy już połapał się we wszystkich swoich czterech łapach, ...



ejj noo, mielismy pisac bajke a tu taka cisza!
 
 
 
blunetka 
blunetka



Mój labrador: Bretania
Posty: 3275
Skąd: Zamość
Wysłany: 2008-08-10, 13:28   

Profanator napisał/a:
Później, gdy ruszał się już nie tylko ogon, ale i większa część Jego zgrabnego tyłka nastąpił przełom.

Niestety "przełom" był nieuważny i nastąpił na mrowisko :ups: . Nie trzeba było długo czekać na odwet mrówek.
 
 
Profanator 
Munemori Amori ^^



Mój labrador: Merlin
Wiek: 28
Posty: 1847
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2008-08-10, 18:24   

stop! bo cos nie tak.. moze
Labrador, gdy już połapał się we wszystkich swoich czterech łapach, był nieuważny i nastąpił na mrowisko. Nie trzeba było długo czekać na odwet mrówek.
?? ??????????????????? (a ludzie uzywajacy wiecej niz 3 zapytajnikow, wykrzyknikow i kropek to ludzie z zaburzeniami osobowosci, nie?)
 
 
 
blunetka 
blunetka



Mój labrador: Bretania
Posty: 3275
Skąd: Zamość
Wysłany: 2008-08-10, 18:29   

a czemu przełom nie mógł nastąpić na mrowisko????????
 
 
Profanator 
Munemori Amori ^^



Mój labrador: Merlin
Wiek: 28
Posty: 1847
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2008-08-10, 19:24   

no nie wiem ale "Labrador, gdy już połapał się we wszystkich swoich czterech łapach, Niestety "przełom" był nieuważny i nastąpił na mrowisko . Nie trzeba było długo czekać na odwet mrówek.' glupio brzmi.

Bo chyba pominelas jedna wypowiedz :=)
 
 
 
blunetka 
blunetka



Mój labrador: Bretania
Posty: 3275
Skąd: Zamość
Wysłany: 2008-08-20, 00:25   

Cytat:
Pewnego letniego popołudnia, jednego z takich sennych dni, kiedy pająki zastanawiają się czy dać już sobie na dziś spokój z przędzeniem tych niewidzialnych nici, kiedy mrówki udają że pracują, szukając odrobiny cienia pod listkami koniczynki, a bobry z nudów zaczęły stawiać tamę w poprzek rzeki. Pojawił się ON. Zwyczajny on, nie mial zbyt dużo wspólnego z owczarkiem niemieckim, a już na pewno nie nazwę. Przyjżał się na zwierzętom znudzonym monotonią swojego życia w taki sposób w jaki człowiek nigdy nie bedzie potrafił. Widział każdy szczegół... Widział jak powoli pąki przeradzają się w liście, widział jak trawa powoli wzrasta w swoim życiowym rytmie. Był Bogiem? Może po prostu na pewnym etapie ewolucji stwierdził, że życie jest zbyt krótkie by gonić za codziennymi sprawami, za pieniędzmi, wiedzą... Nauczył się cieszyć z każdego dnia, każdej drobnostki. Mrugnięcia oczu mrówek wypełniały go po brzegi ekstazą. Był... labradorem (Jednak ma coś wspólnego z owczarkiem? Może ten labrador był wyjątkowym labradorem? Twoim labradorem?).
W pewnym momencie pomyślał - "Koniec z monotonią i nudą... zróbmy tu mały sajgon", po czym zaczął kombinować, co by tu zrobić, żeby ten monotonny spokojny świat nabrał przyspieszenia. ON wbrew pozorom nie był - jak ludzie często uważają - ucieleśnieniem anioła. Labrador, gdy mrugnięcia mrówek mu się znudzą, potrafi dobrze się bawić także w bardziej czynny sposób. Zwłaszcza gdy w pobliżu jest woda. Początkowo sam czubeczek ogona zaczął rozganiać cząsteczki rozgrzanego słońcem powietrza... Później, gdy ruszał się już nie tylko ogon, ale i większa część Jego zgrabnego tyłka nastąpił przełom. Labrador, gdy już połapał się we wszystkich swoich czterech łapach, zauważył go!

Przełom (pewnie nie wiecie drogie dzieci) był bardzo niezdarnym zwierzęciem. Na mrowisko nastąpił zupełnie przypadkowo. Gdy tylko ON zauważył Przełoma brodzącego do kolan swoimi sześcioma nogami w mrowisku, uśmiechnął się pod wibrysami. A mrówki zakrzyknęły:
 
 
Profanator 
Munemori Amori ^^



Mój labrador: Merlin
Wiek: 28
Posty: 1847
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2008-08-22, 20:22   

Cytat:
Pewnego letniego popołudnia, jednego z takich sennych dni, kiedy pająki zastanawiają się czy dać już sobie na dziś spokój z przędzeniem tych niewidzialnych nici, kiedy mrówki udają że pracują, szukając odrobiny cienia pod listkami koniczynki, a bobry z nudów zaczęły stawiać tamę w poprzek rzeki. Pojawił się ON. Zwyczajny on, nie mial zbyt dużo wspólnego z owczarkiem niemieckim, a już na pewno nie nazwę. Przyjżał się na zwierzętom znudzonym monotonią swojego życia w taki sposób w jaki człowiek nigdy nie bedzie potrafił. Widział każdy szczegół... Widział jak powoli pąki przeradzają się w liście, widział jak trawa powoli wzrasta w swoim życiowym rytmie. Był Bogiem? Może po prostu na pewnym etapie ewolucji stwierdził, że życie jest zbyt krótkie by gonić za codziennymi sprawami, za pieniędzmi, wiedzą... Nauczył się cieszyć z każdego dnia, każdej drobnostki. Mrugnięcia oczu mrówek wypełniały go po brzegi ekstazą. Był... labradorem (Jednak ma coś wspólnego z owczarkiem? Może ten labrador był wyjątkowym labradorem? Twoim labradorem?).
W pewnym momencie pomyślał - "Koniec z monotonią i nudą... zróbmy tu mały sajgon", po czym zaczął kombinować, co by tu zrobić, żeby ten monotonny spokojny świat nabrał przyspieszenia. ON wbrew pozorom nie był - jak ludzie często uważają - ucieleśnieniem anioła. Labrador, gdy mrugnięcia mrówek mu się znudzą, potrafi dobrze się bawić także w bardziej czynny sposób. Zwłaszcza gdy w pobliżu jest woda. Początkowo sam czubeczek ogona zaczął rozganiać cząsteczki rozgrzanego słońcem powietrza... Później, gdy ruszał się już nie tylko ogon, ale i większa część Jego zgrabnego tyłka nastąpił przełom. Labrador, gdy już połapał się we wszystkich swoich czterech łapach, zauważył go!
Przełom (pewnie nie wiecie drogie dzieci) był bardzo niezdarnym zwierzęciem. Na mrowisko nastąpił zupełnie przypadkowo. Gdy tylko ON zauważył Przełoma brodzącego do kolan swoimi sześcioma nogami w mrowisku, uśmiechnął się pod wibrysami.
A mrówki zakrzyknęły zgodnie w swoim własnym mrówczym języku coś co w wolnym tłumaczeniu i po ocenzurowaniu mogło brzmieć jak: "ojej, to złe cos nadepnelo na nasz domek!"
 
 
 
labradorka 



Mój labrador: Molly
Wiek: 28
Posty: 2284
Skąd: Bydgoszcz.
Wysłany: 2008-08-22, 20:33   

Profanator napisał/a:
Pewnego letniego popołudnia, jednego z takich sennych dni, kiedy pająki zastanawiają się czy dać już sobie na dziś spokój z przędzeniem tych niewidzialnych nici, kiedy mrówki udają że pracują, szukając odrobiny cienia pod listkami koniczynki, a bobry z nudów zaczęły stawiać tamę w poprzek rzeki. Pojawił się ON. Zwyczajny on, nie mial zbyt dużo wspólnego z owczarkiem niemieckim, a już na pewno nie nazwę. Przyjżał się na zwierzętom znudzonym monotonią swojego życia w taki sposób w jaki człowiek nigdy nie bedzie potrafił. Widział każdy szczegół... Widział jak powoli pąki przeradzają się w liście, widział jak trawa powoli wzrasta w swoim życiowym rytmie. Był Bogiem? Może po prostu na pewnym etapie ewolucji stwierdził, że życie jest zbyt krótkie by gonić za codziennymi sprawami, za pieniędzmi, wiedzą... Nauczył się cieszyć z każdego dnia, każdej drobnostki. Mrugnięcia oczu mrówek wypełniały go po brzegi ekstazą. Był... labradorem (Jednak ma coś wspólnego z owczarkiem? Może ten labrador był wyjątkowym labradorem? Twoim labradorem?).
W pewnym momencie pomyślał - "Koniec z monotonią i nudą... zróbmy tu mały sajgon", po czym zaczął kombinować, co by tu zrobić, żeby ten monotonny spokojny świat nabrał przyspieszenia. ON wbrew pozorom nie był - jak ludzie często uważają - ucieleśnieniem anioła. Labrador, gdy mrugnięcia mrówek mu się znudzą, potrafi dobrze się bawić także w bardziej czynny sposób. Zwłaszcza gdy w pobliżu jest woda. Początkowo sam czubeczek ogona zaczął rozganiać cząsteczki rozgrzanego słońcem powietrza... Później, gdy ruszał się już nie tylko ogon, ale i większa część Jego zgrabnego tyłka nastąpił przełom. Labrador, gdy już połapał się we wszystkich swoich czterech łapach, zauważył go!
Przełom (pewnie nie wiecie drogie dzieci) był bardzo niezdarnym zwierzęciem. Na mrowisko nastąpił zupełnie przypadkowo. Gdy tylko ON zauważył Przełoma brodzącego do kolan swoimi sześcioma nogami w mrowisku, uśmiechnął się pod wibrysami.
A mrówki zakrzyknęły zgodnie w swoim własnym mrówczym języku coś co w wolnym tłumaczeniu i po ocenzurowaniu mogło brzmieć jak: "ojej, to złe cos nadepnelo na nasz domek!"

po czym spore stado mrówek oblazło przerażonego Przełoma. Na ratunek rzucił się ON...
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA