Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
Mój największy problem
Autor Wiadomość
Fauka 
I <3 my labrador retriever



Mój labrador: Lary
Pomogła: 6 razy
Wiek: 25
Posty: 1193
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-10-19, 09:58   Mój największy problem

Cześć

Na wstępie chciałabym podkreślić, że problem dotyczy całego życia mojego psa, że szukałam już pomocy na wielu forach, u weterynarza i behawiorysty. I że na wielu forach oberwało mi się, i zwalono na mnie całą winę. A ja robię wszystko, co możliwe by było dobrze.

Jak wiecie posiadam dwa psy, Larego - moje istne złotko i słoneczko oraz kundelka - Ajsa.
Problem dotyczy Ajsa, dostałam go 8 lat temu, całkiem niespodziewanie bo chciałam bardzo labradora, a mama dzieka nie słuchała, stwierdziła że kupi mi psa z kartonowego pudła na rynku za mniejsze pieniądze i przestanę truć. Tak też było, gdy dostałam czarną, kilkutygodniową kuleczkę to popłakałam się ze szczęścia. Był taki mały, słodki i niewinny.
Problem się zaczął, gdy Ajs miał jakieś 3 miesiące, mój wujek trzymał szczeniaka na rękach i głaskal, wtedy mu coś się nie spodobało i dotkliwie pogryzł rękę mojego wujka. Już wtedy przeraziłam się, dlaczego taki maluch to zrobił. Później było już tylko gorzej.
Z wiekiem zaczął atakować szczeniaki, psy i niektóre suki. Zaczął atakować również członków rodziny. Ataki były bardzo rzadkie i sporadyczne. Zwykle po ataku obrywał i kładł się w kącie. Nie miałam internetu, mialam zły dostęp do książek bo nie było wtedy nawet nigdzie empiku. Nie wiedziałam co robić, miałam 13 lat a problem cały zwalono na mnie.
Z czasem Ajs się zmieniał, ataki były coraz częstsze, raz wcale ich nie było. Nauczyliśmy się z nim żyć, nie wchodzić mu w drogę. Jednak co to za posiadanie psa, kiedy nie można go nawet dotknąć?
1,5 roku temu kupiłam Larego, chciałam wreszcie psa, którego będę mogła przytulić i nie bać się go. Ajs zareagował na niego wbrew moim obawom świetnie, Ajs bardzo lubi koty, szczury, myszy, w życiu im nic nie zrobił, pokochał też Larego. Wiecie, oni się bronią, gdy pudel sąsiadów zaatakował Ajsa, Lary się postawił a Ajs zaczął bronić Larego, nie dadzą się skrzywdzić. Wiadomo, może 2-3 razy w życiu Ajs Larego zaatakował, niezbyt poważnie, za 3 atakiem Lary go trochę szarpnął i od tamtej pory między nimi panuje zgoda.


Jednak od paru miesięcy coś się złego dzieje z Ajsem. Nie wiem czym to jest spowodowane, nigdy nie było aż tak. Ajs przez cały dzień warczy, cały dzień, średnio co pół godziny jestem zmuszona powstrzymywać go od ataku, pogryzł niedawno moją babcię, schorowaną babcię która ma problemy z nogami, pogryzł ją kiedy niosła mi herbatę tak że nie mogła przez jakiś czas chodzić, pogryzł również moją mamę, w nocy. Kiedy spała wskoczył jej do łóżka, ma taki nawyk że kiedy ktoś delikatnie chociaż się poruszy, to warczy, a kiedy to nie pomoże atakuje śpiącego właściciela. Moja mama więc też została zaatakowana. Kiedyś też zaatakował tak mnie, obudził mnie ból kiedy szarpał mi stopę, nie mogłam założyć żadnego buta, miałam głębokie dziury w nodze.
Zwykle najczęściej to ja padam jego ofiarą, kiedy muszę oddzielać go od kogoś, złapać. Nie mogę wziąść go na ręce, pogłaskać, nie mogę dotknąć jego brzucha, łap, obejrzeć zębów. Można zrobić to jedynie pod narkozą. Pogarsza się, zaczął atakować koty które tak lubi, zaatakował mojego chłopaka, rzucił się na sąsiada na klatce. Od pewnego czasu schodząc na klatce atakuje wszystkie drzwi, gdzie mieszkają inne psy. Robi to z takim warkiem i jazgotem, że sąsiedzi się skarżą. A jego nie da się opanować, nie chce żadnego smaczka, na szarpnięcie smyczą też nie reaguje, na uderzenie też nie, nawet jak go podwiesi się na smyczy by uciszyć to będzie charczał ale dalej swoje.
Dzisiaj od rana również warczy, atakuje, mama boi się przejść obok niego, omija go naokoło a jak nie da się ominą, to prosi mnie bym coś jej podala albo złapała go. Powiedziała że nie może dłużej bać się chodzić po swoim domu, że mam go uśpić.

Ja kocham tego psa, mimo wszystko, ja czukałam pomocy, na forach zganili mnie że to moja wina, behawiorysta powiedzial że albo nauczę się z nim żyć albo go uśpię bo tego się nie naprawi, że to choroba psychiczna, weterynarz mówi że to może nowotwór.

Dodam że Ajs nie je, nic nie chce jeść, suchej karmy, mięsa, nic. Czasem go musimy zmaykać w kuchni by coś zjadł. Nie mogę go też szkolić na smaczki, nie ma niczego co by lubił.

Co o tym myśllicie? czy potrafi mi ktoś pomóc? jetsem zmęczona, posiadanie takiego psa nie jest przyjemnością. Jestem zrozpaczona, chcę normalnie żyć, nie chcę go pozbawiać życia. Nie chcę być morderczynią.
 
 
 
Mambalina 



Mój labrador: Mondo
Pomogła: 21 razy
Wiek: 47
Posty: 5909
Skąd: Lublin
Wysłany: 2010-10-19, 10:15   

Fauka napisał/a:
to choroba psychiczna


To możliwe ale nie mam pojęcia czy psy sie leczy

Fauka napisał/a:
weterynarz mówi że to może nowotwór


Też możliwe.
Może mieć guza mózgu, który uciska mózg i to pogarsza jego stan.
_________________
 
 
 
emila244 
emila244



Mój labrador: NIGRA
Pomogła: 1 raz
Wiek: 33
Posty: 654
Skąd: Grajewo
Wysłany: 2010-10-19, 10:37   

Fauka, bardzo Ci współczuję, rozumiem, jak bardzo męczycie sie i Wy i pies. Ja czułam się okropnie jak poprzedni pies warczał przy misce, a co dopiero taka agresja. Sama na pewno nie dasz sobie rady. Agresja się potęguje i narasta, jest coraz gorzej, jak sama piszesz pies jest nie do opanowania. Jesli pies gryzie na poważnie, to już jest bardzo trudna sprawa. Nie jestem specjalistką, ale wydaje mi się, że to już nie tylko zaburzenia zachowania, ale jakaś choroba psychiczna, no bo jaki normalny pies, nawet z problemami rzuca się na właściciela podczas snu? Ja bym zrobiła mu badania, może jakiś nowotwór się rozwija i wpływa na zachowanie psa. Nie wiem to są tylko moje laickie domysły. Pewne jest niestety to, że sama sobie z tym nie poradzisz. No i nie obwiniaj się, bo to na pewno nie jest Twoja wina, zwłaszcza, że jak zaczęły się problemy byłaś dzieckiem. Z tego co piszesz teraz jest już chyba za późno, żeby za pomocą internetu i książek problem rozwiązać. Zrób mu kompleksowe badania. Jeśli będzie zdrowy skontaktuj się z behawiorystą. Mi udało się dotrzeć nawet do Pani Zofii Mrzewińskiej poprzez forum owczarków, chociaż bez wizyt w domu się nie obędzie. W tak trudnym przypadku nikt Ci nic nie poradzi przez internet, czy telefon. Jeśli okaże się, że pies jest chory, to w zależności od stopnia zaawansowania choroby podejmiesz decyzję, co robić dalej. Musisz działać szybko, żeby nie doszło do tragedii, Twój pies to tykająca bomba. Chwila nieuwagi i pomyśl co by było, gdyby zamiast na dorosłego rzucił się na dziecko. Daj znać jak się sytuacja rozwija i co postanowiłaś.
 
 
Arleta 



Mój labrador: -Lusia- ..... i w sercu V.....
Pomogła: 47 razy
Wiek: 36
Posty: 16314
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-10-19, 11:56   

Fauka, to straszne co piszesz, bardzo Ci współczuję, myślę tak jak emila244- zrób badania, poszukaj przyczyny od strony medycznej, jeśli nic nie znajdą jeszcze raz behawiorysta, treser.... a na końcu decyzja. Ten psiak jest dużym zagrożeniem.
powodzenia
_________________
Nie zmienisz całego świata, ale cały świat zmieni się dla tego psiaka
 
 
Fauka 
I <3 my labrador retriever



Mój labrador: Lary
Pomogła: 6 razy
Wiek: 25
Posty: 1193
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-10-19, 12:00   

emila244, pojadę z nim do naszej wetki, ostatnio ma problemy z gryzieniem, nie zjada już nawet kabanosa który zwykle zajmował mi 2 minuty. Może coś tam się dzieje? niestety wetka go nie obejrzy inaczej, jak pod narkozą. Ale spróbuję. Jednak obawiam się, że nic z tego nie wyniknie. Jednak obawiam się, że trzeba będzie zrobić RTG mózgu, to koszt 2000zł z tego co gdzieś czytałam. Nie wiem skąd wezmę na to pieniądze :( nie ma co gdybać.
Jednak jeżeli okaże się że pies jest zdrowy, to będę załamana, wolałabym by był agresywny z jakiegoś innego, błahego powodu, by wystarczyło coś wyciąć i już. Nie chcę go usypiać.
Myślałam też o jakiś lekach uspokajających.

Behawiorysta i treser, bardzo ceniony przezemnie i znany powiedział, że takie psy raczej na prostą nie wychodzą, że to jest w nim od zawsze i to nie jest kewstia wychowania :(
  
 
 
 
Ewelinka22 
30 kg Troskliwego Misia



Mój labrador: Yoko, Boni
Pomogła: 43 razy
Wiek: 30
Posty: 30731
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2010-10-19, 12:02   

Fauka, Trzymam kciuki :tuli:
_________________
Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego że są nieme dla jego tępej percepcji.

— Mark Twain
 
 
 
Fauka 
I <3 my labrador retriever



Mój labrador: Lary
Pomogła: 6 razy
Wiek: 25
Posty: 1193
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-10-19, 12:08   

Rozmawiałam właśnie z mamą, pojedziemy z nim w tym tygodniu. Jednak powiedziała mi, że jeżeli okaże się zdrowy to będzie chciała go uśpić, ponieważ nie ma siły. Będę oczywiście walczyć, walczę już tak długo o niego. Łatwo mi mówić, mnie się mimo wszystko bardziej słucha, ale mamy i babci w ogóle. I one boją się że jak pójdę na stusia, to nie poradzą sobie z nim.
Strasznie się czuję, na spacerach jest dealny, nie potrzebuje w ogóle smyczy, zatrzymuje się przy ulicy, siada na rozkaz, biegnie jak każę mu biegnąć, pilnuje się. Jest świetny, w domu jestak to istny kosmar :( to straszne że przez psa moja rodzina jest podzielona i się kłoci.
 
 
 
troskliwa 
Ania


Mój labrador: ABI vel Bożenka
Pomogła: 29 razy
Wiek: 48
Posty: 2347
Skąd: WROCŁAW
Wysłany: 2010-10-19, 12:14   

Fauka to bardzo powazny problem ale mysle ze tu moga moze pomoc badania spacjalistyczne .Tak jak ludzie i psy czesto zapadaja na zaburzenia psychiczne spowodowane moze jakimis uszkodzeniami typu neurologicznego moze to jakis nowotwór bo i to trzeba brac pod uwage niestety i z tego powodu pies czuje
dyskonfort .RTG głowy bo o takim piszesz nie kosztuje 2000 tysiace moze masz na mysli rezonans lub TK ale z tego co wiem to chyba cena tez nie jest tak wygórowana
 
 
Arleta 



Mój labrador: -Lusia- ..... i w sercu V.....
Pomogła: 47 razy
Wiek: 36
Posty: 16314
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-10-19, 12:16   

Fauka, w takim razie może to o dom chodzi? skoro nie widzisz agresywnych zachowań na dworze (co moim zdaniem jest bardzo dziwne) poszukaj ich w domu. Czy pies ma swoje miejsce- legowisko? może nie ma gdzie wypocząć? może warto zaiwestować w klatkę? no nie wiem to tylko oczywiście przypuszczenia- najpierw badania i wizyta specjalisty, nie wierzę, ze pies może się tak zwyczajnie urodzić zły, tak jak ludzie nie rodzą się mordercami
_________________
Nie zmienisz całego świata, ale cały świat zmieni się dla tego psiaka
 
 
asiek72 
frida



Mój labrador: frida
Pomogła: 17 razy
Wiek: 45
Posty: 5419
Skąd: kielce
Wysłany: 2010-10-19, 12:19   

Fauka, faktycznie straszne to co opisujesz :zab: Współczuję Ci :tuli: Tak sobie myślę,żebyś koniecznie go zbadała- neurologicznie,to może być związane np. z uszkodzeniem układu nerwowego. Powiedz,czy on tak nagle przestał jeść?
_________________

 
 
 
Fauka 
I <3 my labrador retriever



Mój labrador: Lary
Pomogła: 6 razy
Wiek: 25
Posty: 1193
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-10-19, 12:25   

Arleta, Ajs na dworzu atakuje psy, ludzi też jeżeli ktoś mu nagle wyskoczy zza rogu albo do niego podejdzie, odezwie się. Bez zmyczy biega zwykle wtedy, kiedy ludzi nie ma - w weekend z rana. Na działce stróżował idealnie, nikt nie mógł podejść do siatki, wyskoczyłr az oknem i zaatakował faceta, który przyszedł spisać licznik. W domu nigdy nie korzystał z legowiska, kładliśmy mu w miejscu gdzie często przebywał to po prostu miejsce zmieniał. O klatce nie ma mowy, nigdy w życiu w to nie wejdzie, siłą trzebaby było go tam wepchnąć. Mam nadzieję że badania mózgu będą na moją kieszeń i że te 2000zł to coś innego. Dziękuję wam za wsparcie :( w moim domu wszyscy są mądrzy ale jak przychodzi co do czego, odpowiedzialność spada na mnie.
 
 
 
Kajzera 
Gosia



Mój labrador: Neska
Pomogła: 3 razy
Wiek: 24
Posty: 2901
Skąd: Pszczyna
Wysłany: 2010-10-19, 13:47   

Fauka napisał/a:
w moim domu wszyscy są mądrzy ale jak przychodzi co do czego, odpowiedzialność spada na mnie.

oj skąd ja to znam :(
Czasem to poprostu przerasta..

Trudna sytuacja, kiedy trzeba wybierać pomiędzy miłościa do nawet kłopotliwego psa, a tym, że zagraża otoczeniu, sam cierpiąc :tuli:

Myślę, że jak się zjawi Daisyslawa to się podzieli trochę swoimi doświadczeniami z poprzednią suczką :zab:
 
 
 
Ewelinka22 
30 kg Troskliwego Misia



Mój labrador: Yoko, Boni
Pomogła: 43 razy
Wiek: 30
Posty: 30731
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2010-10-19, 14:28   

Cytat:
jak się zjawi Daisyslawa to się podzieli trochę swoimi doświadczeniami z poprzednią suczką

Też tak myslę :(
_________________
Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego że są nieme dla jego tępej percepcji.

— Mark Twain
 
 
 
AnIeLa 
Anka



Mój labrador: Asior
Pomogła: 12 razy
Wiek: 31
Posty: 3277
Skąd: lubuskie
Wysłany: 2010-10-19, 14:47   

Fauka, pierwsze co przyszło mi do głowy to guz mózgu.
_________________

 
 
Gocha2606 



Pomogła: 8 razy
Posty: 433
Skąd: Katowice
Wysłany: 2010-10-19, 14:56   

Fauka, a do czasu wykonania wszystkich badań Wasze bezpieczeństwo jest najważniejsze.
Z tego co opisujesz ataki są dla Was zupełnie niespodziewane i nieprowokowane przez Was, więc być może jest tego jakaś medyczna przyczyna ( plus ten zupełny brak apetytu).

Ja bym trzymała Ajsa w kagańcu - dobrze dobranym, skórzanym albo plastikowym, takim, żeby pies mógł ziać i pić wodę, najwyżej komuś nabije siniaka, ale nie ugryzie.

Jeśli jest bez kagańca, a wyskoczy - NIE pchaj do niego rąk, lepiej miej go cały czas na smyczy i odciągnij za smycz. Krótko i stanowczo.
Pies won z miejsc, które stanowią konflikt czyli przede wszystkim z łóżka, bo z tego co opisujesz on pilnuje łóżek i atakuje Was przy najmniejszym ruchu.

Nie idźcie z nim na konfrontację, bo nikt na tym nie wygra.

Cytat:
Od pewnego czasu schodząc na klatce atakuje wszystkie drzwi, gdzie mieszkają inne psy. Robi to z takim warkiem i jazgotem, że sąsiedzi się skarżą. A jego nie da się opanować, nie chce żadnego smaczka, na szarpnięcie smyczą też nie reaguje, na uderzenie też nie, nawet jak go podwiesi się na smyczy by uciszyć to będzie charczał ale dalej swoje.


Tylko pogarszasz sprawę i być może prowokujesz agresję.
Szarpanie smyczą?
Bicie?
Podwieszanie psa aż się dusi?
Toż to metody rodem z zamierzchłej epoki, takiego czegoś na pewno nie zalecił dobry trener czy behawiorysta....
Skoro pies nie ma zaufania i szacunku do swoich ludzi - to będzie agresywny i wobec nich i wobec wszystkiego naokoło.
A jak może mieć do Was zaufanie, skoro robicie mu takie rzeczy?
Poza tym z tego co piszesz on nigdy nie miał wyznaczonych jasnych zasad, z jednej strony był rozpieszczany, a z drugiej stosowaliście wobec niego przemoc, której on nie rozumie.

Jeżeli pies jest zdrowy - wtedy jedynym ratunkiem jest praca pod okiem dobrego behawiorysty przez wiele miesięcy, 24 godziny na dobę, bez taryfy ulgowej, z wprowadzeniem NILIF i całkowitą kontrolą psa. Ale... i Wy będziecie musiały zmienić swoje podejście do Ajsa, bo bez tego ani rusz.
_________________
Gocha&Sasza
http://www.facebook.com/DogMastersTrekking
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA