Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Smaczaki - przysmaki dla psa Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
Bajki dla małych i dużych
Autor Wiadomość
karolinna15 



Mój labrador: Fiona
Wiek: 26
Posty: 4123
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-10-02, 12:20   

Czekamy na następny rozdzialik =)
_________________
Zapraszam do galerii Fiony!!!
 
 
Gocha2606 



Posty: 433
Skąd: Katowice
Wysłany: 2010-10-05, 21:20   

Nadszedł kolejny wieczór, a wraz z nim ostatni rozdział baśni o Tangu i Droździe.
Ostatni, bo po wizycie w Świątyni Tajemnic ich drogi rozeszły się i nigdy już się nie spotkali :marzyciel:

Znacie?
Nie znacie?
To posłuchajcie...

Rozdział VIII

Tango i Świątynia Tajemnic

Tego dnia Tango obudził się w złym humorze. Wszystko go denerwowało – przelatujący zbyt blisko trzmiel, świecące zbyt mocno słońce, kotłujące się po niebie białe baranki.
Drozda, nie zważając na jego nastrój, zabrał go jednak na spacer po mieście.
„ Ale jestem zły” – mruczał do siebie Tango „ - Jestem bardzo zły, jestem wściekły i zaraz rozgonię te wstrętne barany! ”
Jak pomyślał, tak zrobił i miotając się na wszystkie strony na smyczy, która tym razem zamiast łączyć go z Drozdą, jakoś dziwnie mu zawadzała, zaczął się wyrywać i obszczekiwać wszystko dookoła – najpierw baranki na niebie, potem spacerującego nieopodal psa, a w końcu jakąś kobietę, pchającą dziwna skrzyneczkę na kółkach z małym człowieczkiem w środku.
- Tango, co Ty wyprawiasz! Uspokój się wreszcie! Co Ci dzisiaj odbiło? – do świadomości Tanga dotarł wreszcie zniecierpliwiony głos Drozdy – To tylko kobieta, która wiezie swoje dziecko na spacer w wózku. Chodź, wejdziemy do sklepu, zobaczymy, co tam mają dobrego do jedzenia i może kupimy jakieś ciacho.
- W wózku? To nie wygląda jak wózek! To jakiś potwór, który pożarł małego człowieczka ! Wiem, co to jest wózek, przecież Ty masz wózek, ..... i on jest zupełnie inny! A to jest POOOOOTWÓR!!! – wrzasnął Tango i rozpaczliwie próbował wyrwać się ze smyczy, żeby uratować tego małego, połkniętego przez potwora człowieczka.
Nie zważając na to, że padły dwa niemal magiczne słowa „ jedzenie: i „ciacho” Tango nadal miotał się na końcu smyczy, niczym owładnięty amokiem, odprawiając jakiś dziwny taniec świętego Wita. Raz już prawie-prawie udało mu się wyswobodzić i kiedy myślał, że zaraz pobiegnie i dorwie tego strasznego potwora, poczuł, że Drozda chwyta go za kark i usłyszał:
- Tango, dziś przekroczyłeś wszelkie granice przyzwoitości. Dlatego już czas na prastary sposób wielkich czarodziejów – ciachnięcie jajek!
- Ojej, jak fajnie! A co to jest Drozdo, to ciachnięcie jajek? – zainteresował się Tango, nagle zapominając o potwornym potworze .
- To jest magiczny rytuał, który przejść mogą tylko wybrane pieski, a ponieważ dziś Ty zostałeś Wybrańcem, będziesz miał zaszczyt go doświadczyć– odparł Drozda i jakoś dziwnie szybko otarł oko wierzchem dłoni.
- Jejku, jak fajnie, to chodźmy do tych wielkich czarodziejów i zróbmy to ciachnięcie jajek !!! – ucieszył się Tango – A będę mógł popatrzeć, jak ciachają Ci jajka?
- Hmmm.... Lepiej już chodźmy do Świątyni Tajemnic – mruknął Drozda, po czym zamilkł na dobre i w milczeniu poprowadził Tanga do jakiegoś dziwnie pachnącego, pełnego magicznych sprzętów i ubranych na zielono ludzi pomieszczenia.
Jedna z tych zielonych postaci podeszła do Tanga, pogłaskała go za uszkami i w pewnym momencie Tango poczuł lekkie ukłucie w kark, po którym świat zawirował i odpłynął w sen.
- Hmmmm... – zdążył tylko pomyśleć Tango – byle Drozda nie zapomniał mi pokazać, jak wygląda to ciacha......
- -Hmmm..... – pomyślał Tango, próbując wstać, ale świat zawirował mu przed oczami i z powrotem osunął się na mięciutki kocyk, czując, jak pod jego głowę wsuwa się dłoń Drozdy. Po czym znowu odpłynął w sen.
- Hm..... – pomyślał Tango, budząc się po raz kolejny. Tym razem zdążył tylko zobaczyć, że Drozda siedzi obok niego i trzyma go za łapkę, więc nie próbował nawet wstawać i spokojnie osunął się w świat snu.
- Hm, ekh, hm! – mruknął Tango, czując jakąś dziwną suchość w pyszczku – Chyba zasnąłem... Drozdo, kiedy pokażesz mi magiczny rytuał wielkich czarodziejów?
Drozda podrapał Tango za uszkami, potem podrapał go pod broda, potem ukradkiem otarł łzę z policzka, podsunął Tango pod pyszczek miseczkę z wodą i rzekł:
- Tango, właśnie przeszedłeś ten magiczny rytuał. Od dziś będziesz widział świat zupełnie inaczej i łatwiej zrozumiesz, co jest dobre, a co złe, co psom wolno, a czego nie. Twoje małe psie serduszko będzie wolne od złego pożądania i będziesz kochał swojego człowieka ponad wszystko inne...
„Jejku - jej – pomyślał Tango, pomimo woli znowu osuwając łebek na rękę Drozdy i zapadając w sen - Drozda to naprawdę największy czarodziej na świecie... Ale o co chodzi z tym ciachaniem jajek?” – po czym zasnął na dobre.
_________________
Gocha&Sasza
http://www.facebook.com/DogMastersTrekking
 
 
Dziduchna 
Ania



Mój labrador: Ayla i Ferajna
Wiek: 36
Posty: 3816
Skąd: Pabianice
Wysłany: 2010-10-05, 21:34   

Gocha2606 napisał/a:
zasnął na dobre.
To się nie może TAK skończyć ;( Protestuje i żądam dobrego zakończenia "I żyli długo i szczęśliwie"
_________________
"Życie nie jest ani lepsze, ani gorsze od naszych marzeń. Tylko zupełnie inne." - William Szekspir
 
 
 
AnIeLa 
Anka



Mój labrador: Asior
Wiek: 32
Posty: 3277
Skąd: lubuskie
Wysłany: 2010-10-05, 21:43   

Dziduchna, ale Tango przeżył tylko zasnął na dobre po narkozie a nie na zawsze :)
_________________

 
 
Dziduchna 
Ania



Mój labrador: Ayla i Ferajna
Wiek: 36
Posty: 3816
Skąd: Pabianice
Wysłany: 2010-10-05, 21:45   

Gocha2606 napisał/a:
Nadszedł kolejny wieczór, a wraz z nim ostatni rozdział baśni o Tangu i Droździe.
Ostatni, bo po wizycie w Świątyni Tajemnic ich drogi rozeszły się i nigdy już się nie spotkali :marzyciel:

Gocha2606 napisał/a:
zasnął na dobre.

Możliwe, że czytam bez zrozumienia :shy:
_________________
"Życie nie jest ani lepsze, ani gorsze od naszych marzeń. Tylko zupełnie inne." - William Szekspir
 
 
 
Gocha2606 



Posty: 433
Skąd: Katowice
Wysłany: 2010-10-06, 00:03   

Oczywiście że żyli długo - ale osobno.

A czy bez siebie byli szczęśliwi?
Hmmm - jakby to powiedział Tango.
Albo "hm.." - jakby to rzekł Drozda, drapiąc się w brodę :ups:
_________________
Gocha&Sasza
http://www.facebook.com/DogMastersTrekking
 
 
Buboń 



Mój labrador: Buba & Bej & Gabi
Wiek: 40
Posty: 422
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-11-20, 16:45   

A będą kolejne bajeczki?
_________________
Jeśli kiedykolwiek kochałeś labradora wiesz co znaczy kochać i być kochanym.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA