Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Smaczaki - przysmaki dla psa Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
obłędnie wielki dylemat
Autor Wiadomość
EvellinA 
labek - tylko marzenie :(



Mój labrador: nie labki Nemo, Kerli + Najra
Wiek: 32
Posty: 7273
Skąd: Dębica
  Wysłany: 2010-07-01, 00:44   obłędnie wielki dylemat

Tak jak w temacie, mam ogromny dylemat, mętlik w głowie :confused: a mianowicie :confused: chiałam abyście doradzili mi, lub co Wy zrobilibyście w takiej sytuacji.

A więc...mam możliwośc wyjechania na tydzień na wakacje(oczywiście w gre wówczas w tej sytuacji wchodziło by tylko i wyłącznie moje utęsknione Morze :marzyciel: ) a chodzi o to że pomimo że w domu zostają moi dwaj wujkowie ja troche martwie się o zostawienia całego zwierzyńca, za którym będe tęsknić i troche się martwić, a już zwłaszcza za jednym z kotków, który obawiam sie że może odebrać moją nieobecność, jako pożucenie przezemnie, osoby którą najbardziej kocha, najbardziej ufa. Martwie się tym bardziej że on nie najlepiej dogaduje się ze starszym kocurem, wręcz go unika :confused: choć dawniej było zupełnie inaczej. Marwie się tym że kociambry nie będą dostawać jedynie ze dwa razy jeść na dzień, a są przyzwyczajone do 3 posiłków dziennie, tym bardziej że one nie jadają w jednym czasie, tylko w różnych, jeden dostanie śniadanie o 9, drugi jak przyjdzie dopierow południe to wówczas je śniadanie itp. tym bardziej że no jednak wujkowie chodzą do pracy, i kto będzie znosił ich jedzeniowe kaprysy, choć pewnie po jednym dniu głodówki zrozumiałyby że je się to co dają :zlotyusmiech: .

Druga sprawa, psy, a zwłaszcza Kerli, bo Nemo to żaden problem, tylko ona, ta włochata paskuda :zab: pomimo że nauczyła się tego że wujkowie nie są tacy anty jeśli o nią chodzi to niestety coś w tej jej główce wciąż siedzi z czasów młodośći, kiedy to na nich warczała, są takie chwile że Kerli warczy na nich jak nas nie ma a potrzeba żeby wyszła z domu na siusiu, to za chiny nie wyjdzie z łazienki i będzie warczeć, choć raczej po nocy kiedy to by się jej lać chciało to by raczej biegiem szła rotfl bo z wrzuceniem jej do domu to raczej nie był by problem, a nawet a niech śpi sobie na schodach jak jej tak dobrze, niezamarznie, w tamtym roku sypiała na schodach w nocy, bo nie chciała wejść do domu, nic się jej nie stało, napadać na nią nie napada bo schody plastikiem nakryte i nie pada, nawet jej tam nie zawiweje.
Ale jeszcze jedno...Kerli ma tak nastukane że czy wyjdzie o 23 czy o 1 w nocy na siku to pomiędzy 4:30 a 6:00 chce wyjść się wylać :confused: , a tu był by problem bo jednak Kerli śpi w naszej częśći domu, a nie w częśći domu wujków.
I kwestia spacerów...no niestety niechodziłyby napewno codzień, a już napewno nie na takie wędrówki jak ze mną :( i tu kolejny problem z Kerli...wątpie żeby słuchała mojego wujka, tym bardziej że ona nie chadza już tak szybko jak kiedyś i to by mogło wujka troche denerwować, i też niemam pojęcia jakby wujek rozwiązał problem gdy np. spotkałby na swej drodze innego psa :rece:

Zabranie zwierzaka jest niemozliwe, bo jednak 12h jazdy, gdy zwierz nie jest do jazdy przyzwyczajony, będzie koszmarem i stres związany z nowym otoczeniem, to byłby horror a nie wakacje, pozatym ja nawet nigdy nie byłam ze zwierzakiem na wakacjach.

Oczywiście były lata kiedy to wujkowie zostawali ze zwierzyncem pod opieką i było ok, nie licze tylko jednego roku akwarium w jakim zastaliśmy stanie, ale teraz bym to innaczej rozwiązała, to tym się nie martwie, ale jest też jedna prawda którą ojciec mi powiedział że ja przez zwierzaki nie moge nigdzie pojechać, bo są na pierwszym miejscu.

W sumie to mam czas do zastanowienia się aż do końca lipca, kiedy to obmyślą gdzide dokładnie jadą.
W 2007 i 2008 nigdzie nie byłam bo pracowałam, w 2009 prawie że pojechałam, bo wówczas opiekowała by się zwierzyńcem siostra, ale dostała prace więc....zostałam...wiem że inni by powiedzieli że jeste w bardzo konfortowej sytuacji bo jest z kim zostawić zwierzaki, ale wiem też że nie będą mieć aż takiej opieki jakbym to była z nimi ja, ale z drugiej strony tak tęsknie za Morzem :cry: Jestem strasznie rozdarta :(
_________________
Rób swoje jak najlepiej potrafisz. Kochaj swoich bliskich, przyjaciół, rodzinę i mów im, że ich kochasz. A jak przyjdzie koniec nie wpadniesz w panikę, bo będziesz wiedział, że dobrze przeżyłeś swoje życie. J.H.
 
 
desktop19 
Biszkoptowe szczęście



Mój labrador: Fido
Posty: 1580
Skąd: inąd
Wysłany: 2010-07-01, 01:02   

EvellinA, a może ktoś inny zaopiekuje się zwierzętami, nie wujkowie a na przykład ta siostra która miała je wziąć w 2009?
_________________
...czasem przyjdzie pies, który dotknie Twojego życia i już nigdy o nim nie zapomnisz...
 
 
EvellinA 
labek - tylko marzenie :(



Mój labrador: nie labki Nemo, Kerli + Najra
Wiek: 32
Posty: 7273
Skąd: Dębica
Wysłany: 2010-07-01, 01:08   

desktop19 napisał/a:
na przykład ta siostra która miała je wziąć w 2009

ona nie miała ich wziąść tylko przyjechać z Rzeszowa(gdzie mieszka z mężem) tu do domu, ale ona pracuje, pozatym ten jej szczur to by raczej nie przeżył rotfl zwłaszcza kontaktu z Nemem :ups: A pozatym niema nikogo innego :confused:

Najmniej kłopotliwi z mego zwierzęcego grona to:
- kotka Myszka, uwielbia wujków
- kocur Timo
- oraz Nemo

reszta to oddział specjalny, tym bardziej że jedna z kotek jakiś czas temu przeszłą traume i przez 1,5 tygodznia siedziałą non stop na strychu i bała się wyjść, a jedzenie i picie musiałam jej tam zanosić, a jak widziałą człowieka, nawet mnie to chowała się w najciemniejszy kąt, i wszyscy się dziwili że jak przedemną ucieka to ona już jest psyhiczna, teraz wróciła do normalności, ale nie do każdego podchodzi
_________________
Rób swoje jak najlepiej potrafisz. Kochaj swoich bliskich, przyjaciół, rodzinę i mów im, że ich kochasz. A jak przyjdzie koniec nie wpadniesz w panikę, bo będziesz wiedział, że dobrze przeżyłeś swoje życie. J.H.
 
 
EvellinA 
labek - tylko marzenie :(



Mój labrador: nie labki Nemo, Kerli + Najra
Wiek: 32
Posty: 7273
Skąd: Dębica
Wysłany: 2010-07-01, 01:17   

choś kocur Fado(o tego najbardziej się boje) przymila sie do nich, ale ma mały kłopot z jedzeniem, nie bardzo chce jeść od kogoś innego niż odemnie, i też jest to że ma takie chwile jak mi mama opowiadała, że czasem jak ide na spacer a on przyjdzie do domu to chodzi i mnie szuka, a jak przyjde to choćby spał leci do mnie biegiem, i w domu się śmiją że mam dziecko, i zawsze jak mi mówią że przyszedł to mówią, dziecko twoje przyszło ;)
_________________
Rób swoje jak najlepiej potrafisz. Kochaj swoich bliskich, przyjaciół, rodzinę i mów im, że ich kochasz. A jak przyjdzie koniec nie wpadniesz w panikę, bo będziesz wiedział, że dobrze przeżyłeś swoje życie. J.H.
 
 
Arleta 



Mój labrador: -Lusia- ..... i w sercu V.....
Wiek: 36
Posty: 16314
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-07-01, 09:17   

EvellinA, dla mnie wybór w takiej sytuacji byłby prosty- zwierzęta, bo jak pojedziesz na ten urlop to i tak będziesz miała głowę zajętą myślami- co tam się dzieje i nie wypoczniesz należycie
_________________
Nie zmienisz całego świata, ale cały świat zmieni się dla tego psiaka
 
 
V_Wrzesniewska 
Viola i Sara



Mój labrador: Sara
Wiek: 51
Posty: 7754
Skąd: Saarland
Wysłany: 2010-07-02, 22:18   

EvellinA, Nie przesadzaj zbytnio to tylko tydzien .Pewnie ze zwierzaki nie beda mialy takiej samej opieki jak z Toba ale nic im sie nie stanie .
Jestes mloda i trzeba choc przez chwile z zycia kozystac :tak: Pozniej beda dzieci i tez nigdzie nie pojedziesz :) Nie oddajesz pieskow i kotkow do schroniska ;) zostaja w domu . :tak:
Ja musialam raz oddac Sare do pensjonatu bo nie moglam jej ze soba wzic na dwa tygodnie :) Myslalam ze sie tam zarycze :cry: ze musze ja zostawic ale nic jej sie nie stalo a jaka radosc byla jak wrocilismy i ja odebralismy :) Myslec myslelismy o niej codziennie bo inaczej sie nie da ale moim zdaniem powinnas jechac =)
_________________
My ludzie ostrzymy się na kamieniu szlifierskim bólu i konieczności
 
 
 
EvellinA 
labek - tylko marzenie :(



Mój labrador: nie labki Nemo, Kerli + Najra
Wiek: 32
Posty: 7273
Skąd: Dębica
Wysłany: 2010-07-03, 11:02   

właśnie po kolejnym przeanalizowaniu wszystkiego zdecydowałam że jade :jupi: trzeba choć na chwile pójść na odwyk od zwierzaczków, bo to jak uzależnienie rotfl i to najprawdopodobniej pojedziemy tam gdzie chciałam wrócić, czyli do Dźwirzyna :jupi: przeciez jak dostana dwa razy dziennie jeść a nie trzy to nic im się nie stanie, a wręcz przeciwnie wyjdzie im to na dobre po po przyjeździe przez kilka dni nie będą wybrzydzać =) plan na wrazie oporów Kerli z domu juz mamy, zresztą wątpie żeby po całej nocy nie chciało jej sie iść i wysikać, więc będzie dobrze, ja chyba za bardzo panikuje rotfl
Będą mieć chwile odemnie spokoju rotfl
_________________
Rób swoje jak najlepiej potrafisz. Kochaj swoich bliskich, przyjaciół, rodzinę i mów im, że ich kochasz. A jak przyjdzie koniec nie wpadniesz w panikę, bo będziesz wiedział, że dobrze przeżyłeś swoje życie. J.H.
 
 
V_Wrzesniewska 
Viola i Sara



Mój labrador: Sara
Wiek: 51
Posty: 7754
Skąd: Saarland
Wysłany: 2010-07-03, 15:37   

EvellinA napisał/a:
Będą mieć chwile odemnie spokoju rotfl

To bardzo dobre podejscie rotfl rotfl Ciesze sie ze tak postanowilas ;)
_________________
My ludzie ostrzymy się na kamieniu szlifierskim bólu i konieczności
 
 
 
Ewelinka22 
30 kg Troskliwego Misia



Mój labrador: Yoko, Boni
Wiek: 31
Posty: 30731
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2010-07-03, 15:40   

EvellinA napisał/a:
czyli do Dźwirzyna

wspaniale :)
_________________
Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego że są nieme dla jego tępej percepcji.

— Mark Twain
 
 
 
milka556 



Mój labrador: Zefir i Amore
Posty: 15590
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2010-07-03, 17:04   

EvellinA, to mam nadzieję, że się spotkamy =)
_________________

 
 
 
EvellinA 
labek - tylko marzenie :(



Mój labrador: nie labki Nemo, Kerli + Najra
Wiek: 32
Posty: 7273
Skąd: Dębica
Wysłany: 2010-07-03, 17:48   

milka556 napisał/a:
to mam nadzieję, że się spotkamy

być może :D jeżeli tylko zostanie dalej w planach Dźwirzyno to bardzo mozliwe.

A przed wyjazdem najprawdopodobniej jeszcze będzie tak że, bo mój ojciec ma wesele, a akurat chciał wyjechać 31 lipca to wymysliłam tak że plenerach ja zostane aż do otrzepin, on pojedzie do domu się przespać(bo po nocy jedziemy) a po otrzepinach przyjedzie po mnie, przebiore się i siup w droge, chociaż niewie czy czasem mi pleneru nie odda do zrobienia, chyba mu się spodobał ostatni mój plener jaki robiłam, bo był pod wrażeniem, chyba mnie nie podejrzewał o takie zdolności rotfl choć nie ukrywam że nerwówke miałam, mimo że rodzina :ups:
_________________
Rób swoje jak najlepiej potrafisz. Kochaj swoich bliskich, przyjaciół, rodzinę i mów im, że ich kochasz. A jak przyjdzie koniec nie wpadniesz w panikę, bo będziesz wiedział, że dobrze przeżyłeś swoje życie. J.H.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA