Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Smaczaki - przysmaki dla psa Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
panikarz
Autor Wiadomość
Żółtaczka 
dylu dylu na badylu:)



Mój labrador: czeko Badyl
Pomogła: 16 razy
Wiek: 33
Posty: 1851
Skąd: Trn/Wro
Wysłany: 2010-06-29, 23:04   panikarz

Ostatnio dość często odwiedzamy lecznice weterynaryjne.
Badyl cały zad ma już chyba w strupkach poigłowych.
Obecnie każde wyjście z domu go stresuje. Juz nie przynosi szczęśliwy halti w pyszczku żeby chociaż na chwile z nim wyjść i porzucać piłkę.
Wychodzimy "na siłę". Zanim windado naszego piętra dojedzie Badyl chce z 10 razy zmykać do góry... Wchodząc do windy stęka i posikuje...

Ktoś z Was może z czymś podobnym się zmierzył? Ma jakieś rady?
_________________
Czekolada wyzwala endorfiny!
 
 
Ewelinka22 
30 kg Troskliwego Misia



Mój labrador: Yoko, Boni
Pomogła: 43 razy
Wiek: 31
Posty: 30731
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2010-06-29, 23:07   

Może go coś boli? albo go coś wystraszyło.Może jest coś w domu bardzo wyjątkowego jakaś nowa zabawka?
_________________
Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego że są nieme dla jego tępej percepcji.

— Mark Twain
 
 
 
Żółtaczka 
dylu dylu na badylu:)



Mój labrador: czeko Badyl
Pomogła: 16 razy
Wiek: 33
Posty: 1851
Skąd: Trn/Wro
Wysłany: 2010-06-30, 09:27   

Ewelinka22, właśnie dokładnie nic. Boi się starsznie u weterynarza. Już ze 100 metrów przed wetem bierze smycz w pysk i chce skręcać gdziekolwiek. Wczoraj nawet drzwi pobliskim domu pogrzebowym były otwarte i nie było innej drogi ucieczki więc chciał tam wejść :pada:
Generalnie widać, że panikuje. U weta gdy dostaje zastrzyk i nie ma w tym momencie ciastek to strasznie go boli, wyje, szuka drogi ucieczki, a wystarczy ciacho, gryzak, super mocne mizianie żeby nawet nie zauważył... to już mam opatentowane. Ale teraz -jak odwiedziny u pani weterynarz mamy w codziennych planach- (chyba) po prostu każde wyjście mu się kojarzy tylko z taką wycieczką ...i panikuje
_________________
Czekolada wyzwala endorfiny!
 
 
Kajzera 
Gosia



Mój labrador: Neska
Pomogła: 3 razy
Wiek: 24
Posty: 2901
Skąd: Pszczyna
Wysłany: 2010-06-30, 09:50   

Żółtaczka, nic w porównaniu z moim problemem..
Po sterylce (a kiedy to bylo ho ho) Neska ma takiego stresa kiedy przechodzi obok lecznicy, że czuję jak się smycz napina (normalnie chodzi na luźnej)
A jak chciałam z nią tam wejść to wyplątała głowę z obroży i uciekła, prawię wskakując na ulicę :cry:
Teraz muszę iść z bratem, który daje radę ją brać na ręce...
Wetka mi powiedziała, że mam tam częściej przychodzić, puścić ją w poczekalni jak nikogo nie ma, pobawić się z nią czymś.. Ale jak ona tam nawet wejść nie chce :bad:
 
 
 
Gloria 
Troskliwy Miś



Mój labrador: Panki
Pomogła: 24 razy
Wiek: 32
Posty: 3417
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-06-30, 10:01   

Żółtaczka, a może nie tylko chodzi o weta, może on się wystraszył czegoś na klatce czy w windzie? Jakiegoś sąsiada czy hałasu?
Panki niestety też panikuje u weta do tego stopania że zamiera i przestaje reagować na jakiekolwiek bodźce :cry: Wcześniej starałam się chodzić tam jak najczęściej tylko żeby go zważyć czy o coś zapytać żeby zobaczył że nic tam się nie dzieje złego ale niestety nie przyniosło to rezultatu. Panki nie weźmie nawet w poczekalni jedzenia czy zabawki, a jego kochana piłka tam nie istnieje. Teraz już odpuściłam i chodzimy tylko jak musimy :|
_________________
Nic tak nie podcina korzeni szczęścia człowieka, nic nie napełnia go takim gniewem aniżeli poczucie, że inny stawia nisko, co on ceni wysoko.
 
 
 
Agu. 



Mój labrador: Libby
Pomogła: 14 razy
Wiek: 24
Posty: 6064
Skąd: Czernikowo/Toruń
Wysłany: 2010-06-30, 10:28   

Libby też boi się weterynarzy :ups: Wczoraj jesteśmy w poczekalni, otwierają się drzwi (to jeszcze nie była nasza kolej), a ona ogon podkula i ucieka do wyjścia. Następnym razem - jak już była nasza kolej, to szczeknęła na weta i trzeba było ją na siłę wciągać do gabinetu, bo strasznie się zapierała. A w gabinecie chowała się za moimi nogami :bad:
_________________

 
 
Olgu$@ 
biszkoptowe szczęście <3



Mój labrador: Luxor
Pomogła: 4 razy
Posty: 3021
Skąd: Starachowice
Wysłany: 2010-06-30, 11:22   

Agu. napisał/a:
Libby też boi się weterynarzy

Mój Lux też. Ostatnio jak byłam u weta hmm... W piątek ? Nie jestem pewna. To wszedł normalnie bez wciągania, ale siedział cały czas koło drzwi. Dostał 2 zastrzyki. A dziś po 16 mamy być u weta ... Pewnie się będzie bał wejść .... :ups:
_________________
Bo na tym pieskim świecie to się bardzo liczy,
by iść na sześciu łapach i na jednej smyczy.
 
 
Daisyslawa 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla & Fido, Daisy [*]
Pomogła: 24 razy
Wiek: 33
Posty: 7495
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-06-30, 11:41   

Jeśli chodzi o weta to ja mam radę, którą dostałam od behawiorysty i naprawdę działa w przypadku Teyli.
Teyla choć przeżyła już dużo stresujących wizyt u weterynarza, również bolesnych, to nadal wraca tam chętnie (boi się jedynie stawiania na wadze).

Okazuje się, że właściciele często popełniają błąd - wychodzą jak najszybciej od weta po stresującej wizycie, żeby pies stresował się jak najkrócej.
Problem polega na tym, że takim zachowaniem utwierdzamy psa w przekonaniu, że jest od czego uciekać. Pies zapamiętuje ostatnie chwile z danego miejsca najbardziej.

Dlatego zanim wyjdziemy z lecznicy, powinniśmy się zatrzymać np w poczekalni i tam psa zabawić tym co najbardziej lubi - smakołykami, pieszczotami, zabawą, szkoleniem.
Dopiero jak się rozluźni idziemy do domu.

U nas działa :jupi:
_________________

 
 
 
milka556 



Mój labrador: Zefir i Amore
Pomogła: 32 razy
Posty: 15590
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2010-06-30, 11:44   

Daisyslawa, dobra rada =)

Po raz kolejny przekonuje się o tym, jakiego mam bezproblemowego psa. W poczekalni troche pojęczy, ale w gabinecie jest niezmiernie grzeczny - wszystko można z nim zrobić jeszcze ogonem zamacha do Pani weterynarz ;)
_________________

 
 
 
Olgu$@ 
biszkoptowe szczęście <3



Mój labrador: Luxor
Pomogła: 4 razy
Posty: 3021
Skąd: Starachowice
Wysłany: 2010-06-30, 11:47   

Daisyslawa napisał/a:
(boi się jedynie stawiania na wadze).

Też to znam :confused: Lux za żadne skarby nie chce tam wchodzić :|
Daisyslawa napisał/a:
smakołykami, pieszczotami, zabawą, szkoleniem.

Po każdej wizycie u weta kupujemy jakiś smakołyczek ;)
_________________
Bo na tym pieskim świecie to się bardzo liczy,
by iść na sześciu łapach i na jednej smyczy.
 
 
milka556 



Mój labrador: Zefir i Amore
Pomogła: 32 razy
Posty: 15590
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2010-06-30, 11:48   

Olgu$@ napisał/a:
Po każdej wizycie u weta kupujemy jakiś smakołyczek


Ale to chyba chodzi o to, żeby dac jeszcze w lecznicy a nie poza nią.
_________________

 
 
 
Daisyslawa 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla & Fido, Daisy [*]
Pomogła: 24 razy
Wiek: 33
Posty: 7495
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-06-30, 11:49   

milka556 napisał/a:
Ale to chyba chodzi o to, żeby dac jeszcze w lecznicy a nie poza nią.

Tak, bezpośrednio po wyjściu z gabinetu. W lecznicy. Na mnie się ludzie dziwnie patrzą, jak wychodzę z gabinetu, siadamy i bawimy się z psem :P
_________________

 
 
 
Olgu$@ 
biszkoptowe szczęście <3



Mój labrador: Luxor
Pomogła: 4 razy
Posty: 3021
Skąd: Starachowice
Wysłany: 2010-06-30, 11:50   

milka556 napisał/a:
Ale to chyba chodzi o to, żeby dac jeszcze w lecznicy a nie poza nią.

Ale my mamy sklepik w lecznicy ;)
_________________
Bo na tym pieskim świecie to się bardzo liczy,
by iść na sześciu łapach i na jednej smyczy.
 
 
milka556 



Mój labrador: Zefir i Amore
Pomogła: 32 razy
Posty: 15590
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2010-06-30, 11:53   

Daisyslawa napisał/a:
Na mnie się ludzie dziwnie patrzą, jak wychodzę z gabinetu, siadamy i bawimy się z psem


Zawsze można powiedzieć - głupiego jasia dostała, musimy czekać rotfl
_________________

 
 
 
Lacrymosa 
Ania


Mój labrador: Nelma
Wiek: 30
Posty: 441
Skąd: Poznań
Wysłany: 2010-06-30, 12:29   

Hehe moja Nelcia ostatnio dostała nawet smakołyka gratis bo jak tylko zobaczy panią weterynarz zaraz cała chodzi cieszy się zaczepia nie mam z nią żadnego problemu. Z reszta może to tez kwestia przyzwyczajenia gdyż na 1 wizytę jak poszliśmy sunia nie miała nic robione po prostu poszła się przywitać i zapoznać z gabinetem i sprzętami :) Teraz to dla niej kolejny pretekst do zabawy rotfl
_________________
12.09.2015 Nelcia odeszła za TM.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA