Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Smaczaki - przysmaki dla psa Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
"nie prześwietlę psa bo mi go szkoda"
Autor Wiadomość
Daisyslawa 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla & Fido, Daisy [*]
Pomogła: 24 razy
Wiek: 32
Posty: 7495
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-03-31, 17:21   "nie prześwietlę psa bo mi go szkoda"

Coraz częściej spotykam się z opiniami właścicieli psów, często labradorów, którzy nie chcą prześwietlić swojego psa, bo jest im go żal. Mówią, że żal im psa, bo będzie bidulek nieprzytomny itd. Ale czy to naprawdę taka krzywda? W końcu nie trzeba wprowadzać psa w narkozę, wystarczy zwykła premedykacja.
Czy nie lepiej mieć przez jakiś czas zwiotczonego psa, ale wiedzieć, czy jest chory czy nie i w razie czego już rozpocząć leczenie?

Spotałam się parę dni temu z historią, która nie wygląda na zbyt kolorową.
Pewna dziewczyna pod namową hodowcy, ale i właśnie z powodu swojego współczucia dla psa nie prześwietliła go, a teraz okazało się, że pies ma dysplazję łokciową i jest za późno na zabieg.

Nie rozumiem takiej logiki :(
_________________

 
 
 
milka556 



Mój labrador: Zefir i Amore
Pomogła: 32 razy
Posty: 15590
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2010-03-31, 17:25   

I takim sposobem właściciel robi psu największą krzywdę... później już nie ma drogi odwrotu... :(
_________________

 
 
 
Daisyslawa 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla & Fido, Daisy [*]
Pomogła: 24 razy
Wiek: 32
Posty: 7495
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-03-31, 17:27   

milka556, no właśnie o to mi chodzi.
Nie dziwię się osobom, które boją się np sterylizacji, to jednak narkoza, operacja, brak odwrotu.
Ale RTG? :(
_________________

 
 
 
zbeata06 



Mój labrador: Tores i Wonder (DT)
Pomogła: 25 razy
Wiek: 52
Posty: 8168
Skąd: Środa Wlkp.
Wysłany: 2010-03-31, 17:30   

A mnie na szkoleniu pewna pani opowiedziała inną historię. Prześwietliła labka 16 tyg. w znanej klinice. Wszystkie stawy zdrowe- koszt 350zł :bad: Ale poradzili,że na wszelki wypadek mogę zrobić zabieg. Zdrowy pies,a tu proponują zabieg- 500zł. I jak tu wierzyć wetowi.
_________________
In a perfect world, every dog would have a home and every home would have a dog.
 
 
 
Daisyslawa 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla & Fido, Daisy [*]
Pomogła: 24 razy
Wiek: 32
Posty: 7495
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-03-31, 17:44   

zbeata06, wtedy zasięgnełabym opinii innego weta zanim zdeycowałabym się na zabieg
_________________

 
 
 
milka556 



Mój labrador: Zefir i Amore
Pomogła: 32 razy
Posty: 15590
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2010-03-31, 17:46   

Daisyslawa napisał/a:
wtedy zasięgnełabym opinii innego weta zanim zdeycowałabym się na zabieg


ja też, nawet w błachej sprawie kiedy nie jestem przekonana, zawsze zasięgam porady u innego weterynarza, bo niestety często zdarza się, że ile weterynarzy tyle opinii i nie każda z nich jest trafna.
_________________

 
 
 
Gloria 
Troskliwy Miś



Mój labrador: Panki
Pomogła: 24 razy
Wiek: 32
Posty: 3417
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-03-31, 17:59   

Ja również nie rozumiem takiego podejścia. Mój pies miał już dwa razy prześwietlane stawy biodrowe. Pierwszy raz dla naszej pewności a drugi dlatego że spadł nam z łóżka i kulał i niestety bez zwiotczenia jakiekolwiek badanie nie wchodziło w gre bo chłopak za bardzo się spinał. Miał też prześwietlane łokcie ale to "na żywca" jak był młodziutki. Widok odlatującego psa, kroplówki, szepczących coś między sobą wetów nie jest przyjemny ale niestety konieczny żeby mieć pewność że pies jest zdrowy, że nie potrzebuje leczenia. Nie jest to też aż taka trauma ani dla nas ani dla psa żeby z tego rezygnować. Myślę że to jest dziwnie rozumiana nasza wygoda czy bardziej wymóka niż prawdziwy powód dla którego nie prześwietlamy swoich psów. To trochę tak jak z ciążą dla zdrowia suki :|
_________________
Nic tak nie podcina korzeni szczęścia człowieka, nic nie napełnia go takim gniewem aniżeli poczucie, że inny stawia nisko, co on ceni wysoko.
 
 
 
Daisyslawa 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla & Fido, Daisy [*]
Pomogła: 24 razy
Wiek: 32
Posty: 7495
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-03-31, 18:19   

Gloria napisał/a:
Widok odlatującego psa, kroplówki, szepczących coś między sobą wetów nie jest przyjemny

Na pewno nie jest to przyjemne, ale widok cierpiącego, chorego psa, który ma już o wiele mniejsze szanse na pomoc, jest moim zdaniem o wiele bardziej nieprzyjemne ;(

Gloria napisał/a:
le niestety konieczny żeby mieć pewność że pies jest zdrowy, że nie potrzebuje leczenia. Nie jest to też aż taka trauma ani dla nas ani dla psa żeby z tego rezygnować.

Właśnie tak samo myślę. Po Świętach idziemy na RTG z Teylą

Gloria napisał/a:
Myślę że to jest dziwnie rozumiana nasza wygoda czy bardziej wymóka niż prawdziwy powód dla którego nie prześwietlamy swoich psów. To trochę tak jak z ciążą dla zdrowia suki

Być może i tak :( Smute :|
_________________

 
 
 
zaradna 



Mój labrador: Elmo
Pomogła: 4 razy
Wiek: 28
Posty: 1255
Skąd: Głowno
Wysłany: 2010-03-31, 18:40   

Daisyslawa napisał/a:
Coraz częściej spotykam się z opiniami właścicieli psów, często labradorów, którzy nie chcą prześwietlić swojego psa, bo jest im go żal. Mówią, że żal im psa, bo będzie bidulek nieprzytomny itd.

Właśnie takie podejście mają moi rodzice i mimo mojego tłumaczenie, że większą krzywdę można psu zrobić nie prześwietlając go ale do nich to nie dociera.

[ Dodano: 2010-03-31, 19:41 ]
Dobrze, że Elmo to mój psiak ja go utrzymuję i oni prawa nie mają żeby mi zabronić prześwietlenia czy np. kastracji :)
_________________

 
 
Agu. 



Mój labrador: Libby
Pomogła: 14 razy
Wiek: 23
Posty: 6064
Skąd: Czernikowo/Toruń
Wysłany: 2010-03-31, 18:56   

Ja pierwszy raz prześwietlałam Libby w wieku 6 miesięcy. Weterynarz stwierdził, że jego zdaniem nie ma sensu, bo w tym wieku cały czas wszystko się rozwija, że jednego dnia stawy mogą być OK, a za miesiąc czy dwa mogą pojawić się początki dysplazji i prześwietlenie najlepiej zrobić dopiero w wieku 15 miesięcy. Hodowczyni była tego samego zdania, że na prześwietlenie za wcześnie (zwłaszcza, że oboje rodzice mają HD-A). No ale ja jestem uparta i po przestudiowaniu tematu na forum o profilaktycznym prześwietleniu szczeniaków zrobiłam RTG - na szczęście stawy okazały się być idealne :) Muszę przyznać, że strasznie to przeżywałam, zwłaszcza, że po podaniu narkozy wet wyszedł z pomieszczenia i zostałam tam sama z tatą i psem i Libby zasypiając zaczęła się krztusić i ja podtrzymując ją na rękach nie wiedziałam co się dzieje :( Wet zapomniał uprzedzić, że to może być normalne i dlatego przed podaniem narkozy pies musi mieć głodówkę - bo mogą wystąpić wymioty. Później zrobiło mi się jej tak bardzo szkoda, jak po uśpieniu wet przenosił ją do innego pomieszczenia, łapki były takie bezwładne :( :( Na czas prześwietlenia kazał nam gdzieś iść, bo nie było sensu siedzieć w poczekalni kilka godzin (aż pies się wybudzi). No to poszliśmy do cioci, a ja przez cały ten czas nie myślałam o niczym innym jak o Libby, cały czas miałam przed oczami krztuszącego się psa :( Mama widząc jak to przeżywam stwierdziła, że chyba następnego prześwietlenia nie będziemy robić, bo dużo zdrowia i nerwów to kosztuje zarówno psa jak i mnie. Wtedy też stwierdziłam, że nigdy więcej! Ale teraz z perspektywy czasu wiem, że było to potrzebne i wcale nie było takie straszne jak początkowo mi się wydawało. Pewnie znowu będę przeżywać jak głupia, ale oczywiście zrobimy prześwietlenie w wieku 15 miesięcy :tak:
_________________

 
 
moniab 
Monika



Mój labrador: Bluetooth
Pomogła: 20 razy
Wiek: 39
Posty: 8868
Skąd: Zgierz
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2010-03-31, 19:23   

Ja prześwietlam każdego swojego psa. Natomiast ostatnie prześwietlenie było dla mnie koszmarem nie dlatego, że wyszła dysplazja tylko dlatego, ze robiłam to w miejscu w którym prześwietlałam Bleckiego na dzień przed jego śmiercią. Taki bezwładny i nieobecny oczami Bluciak Przypomniał mi Blekusia którego niosłam umierającego na rękach. Mogę zrozumieć, ze przez jakiś czas ma się uraz do widoku psa po głupim jasiu ale przecież dzięki takiemu prześwietleniu mój pies ma szansę na szybszy powrót do zdrowia. Zrobione odpowiednio wcześnie dało mi szanse na szybkie działanie.
Tak więc nie rozumiem ludzi.
A tak na marginesie - niektórzy weci wprowadzają w błąd mówiąc że pierwsze prześwietlenie robi się w wieku 1,5 roku. Przecież w tym wieku robi się drugie już do rodowodu. Np. Nasz Hemp (Mariusz) był zdziwiony kiedy powiedziałam mu że ma prześwietlić brata Bluciaka - On chciał zrobić to dopiero za 10 miesięcy.
_________________
Zbij wszystkie lustra, a staniesz się piękną. Pamiętaj jednak, że w kropli swojej łzy też można się zobaczyć.
 
 
 
klauzunka 


Mój labrador: Tequila i Lola
Pomogła: 16 razy
Posty: 2341
Skąd: z pseudo
Wysłany: 2010-04-05, 14:09   

Prześwietliłam Teq w wieku 5,5 m-ca. Nie dziwię się ludziom, którzy mówią, że nie prześwietlą psa bo im go szkoda. Ja miałam odloty na samą myśl o rtg. Naczytałam się o wiotczejących psach, rynienkach...eh...Ale takie gadanie, i moje obawy wynikałY niestety tylko z niewiedzy. Wiedziałam, że trzeba ale bałam się jak ognia. Zadzwoniłam do Siembiedy i prześwietlenie miało być za tydzień. Przez ten tydzień wierzcie albo nie chodziłam jak zoombie :bad: Tak na prawdę tylko dlatego, bo nie wiedziałam z czym to się je. Non stop myślałam, przetrzepywałam internet, non stop miałam mdłości nerwicowe. Na 12 godzin przed badaniem miałam Teq nie dawać nic do jedzenia, bo po głupim jasiu mogła zwymiotować. Teq nie zwymiotowała ale na miejscu z nerwów zhafciłam się ja :x Cóż :bad:
Potem była rynienka i te sprawy. A potem diagnoza wszystko -idealnie :jupi:
Lada momentek czeka nas powtórka z rozrywki z wpisem do rodowodu.
I szczerze już się nie boję. A dla tych wszystkich, którym szkoda psów, którzy się boją - ZAUFAJCIE NIC ZŁEGO PSU SIĘ NIE DZIEJE :tak: tylko STRACH MA WIELKIE OCZY :oczy:
 
 
 
Daisyslawa 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla & Fido, Daisy [*]
Pomogła: 24 razy
Wiek: 32
Posty: 7495
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-04-05, 14:12   

klauzunka napisał/a:
Wiedziałam, że trzeba ale bałam się jak ognia.

Każdy ma takie myśli przed, ale to nie zmienia faktu, że właśnie POWINNO się...
_________________

 
 
 
konraad94 
GO WOPR



Mój labrador: Laki
Pomógł: 1 raz
Wiek: 23
Posty: 229
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-04-06, 20:36   

Ja z Lakim w czwartek idę właśnie na przeswietlenie. I też się tyle w necie naczytałem, ze mówiłem to mamie przez jakiś czas. To powiedziała, że mi internet wyłączy jak jeszcze raz czegoś takiego będę szukał :) Też się trochę boję tego RTG, ale jakoś damy radę :D
_________________

 
 
 
Daisyslawa 
Ania & labradość



Mój labrador: Teyla & Fido, Daisy [*]
Pomogła: 24 razy
Wiek: 32
Posty: 7495
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-04-06, 20:38   

konraad94 napisał/a:
Ja z Lakim w czwartek idę

My też w czwartek
_________________

 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA