Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Smaczaki - przysmaki dla psa Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
Spanikowany właściciel labradora.
Autor Wiadomość
Iza 


Mój labrador: Joy
Wiek: 52
Posty: 24
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2005-06-21, 09:10   Spanikowany właściciel labradora.

W ostatnia sobote spotkalo mnie bardzo niemile zdarzenie. Moj pies zobaczyl drugiego labradora w pewnej odleglosci od siebie i pobiegl do niego z wielka predkoscia, zeby sie pobawic. Wlasciciel juz z daleka krzyczal czy to pies, czy suka. Jak sie dowiedzial, ze pies-chwycil swojego za obroze. Myslalam, ze jego pies jest jakis wyjatkowo agresywny i nie chce, zeby doszlo do bojki. Trzymajac psa za obroze spowodowal, ze jego pies mial grozna postawe i chyba byl spanikowany. A moj latal naokolo faceta i nie moglam go zlapac. Facet zaczal wykrzykiwac, zebym wziela tego psa, w reku trzymal kij i namierzal sie na mojego rocznego pieska. Moj chcial sie bawic, ale tez troche powarkiwal, sytuacja go najwyrazniej ekscytowala. I robil uniki, zebym go nie zlapala. W koncu facet chwycil ogromna plastikowa taczke swojego dziecka i uderzyl nia mojego psa w bok. I zabawa sie skonczyla.
Okazalo sie, ze jego pies ma 11 miesiecy i nie jest agresywny, a trzymal tego swojego, bo sie bal, ze moj zagryzie jego. Nie dal szansy, zeby psy sie powachaly. Caly czas trzymal tego swojego psa za obroze i mial wielkie szczescie, ze psem podbiegajacym nie byl rzeczywiscie przedstawiciel jakies agresywnej rasy. Moglby nawet stracic reke. Dla mnie to byl szczyt glupoty- cala ta reakcja. I nie jestem w stanie zrozumiec dlaczego sie bal drugiego labradora, majac te rase na co dzien. Wszystko bylo tak irracjonalne, zwlaszcza, ze facet ulomkiem nie byl i wygladal, jakby cwiczyl w silowni. Zdenerwowalam sie bardzo, bo jeszcze nigdy czegos takiego nie przezylam.
Pierwszy raz spotkalam takiego wlasciciela labka, ktory by nie cieszyl sie na widok spotkania jego psa z drugim labkiem. Na ogol wlasciciele sa bardzo sympatyczni.
A co Wy myslicie o tym wszystkim? Czy ktos mial kiedys podobne zdarzenie?
Na szczescie mojemu psu nic sie nie stalo i nadal sie cieszy na widok ludzi.
 
 
KasiaDzB 



Mój labrador: Portos
Pomogła: 15 razy
Wiek: 37
Posty: 1024
Skąd: już sama nie wiem:)
Wysłany: 2005-06-21, 09:17   

moj pies agresywny nie jest,ale ja bywam :wink: Nienawidze glupich i irracjonalnych zachowan doroslych ludzi :evil: W sytuacji, ktora opisujesz pewnie bym gosciowi nagadala, albo tez uzyla teczki jego dziecka :oops: A tak na co dzien, jak tylko widzi nas (i wzajemnie) na spacerze ktos z innym labem, to od razu klei sie rozmowa, usmiechy na twarzach,a psy szczesliwe,ze w koncu kogos normalnego spotkaly (czyli kolege z rasy):wink: U nas na osiedlu labradora ma m.in. kobieta po 60-ce...czesto spotykamy sie na spacerach i nie ma zadnej bariery wiekowej,tak jak pisalam rozmowom nie ma konca i w ogole uwazam,ze labradory integruja ludzi :)
 
 
 
beluszka 


Pomogła: 55 razy
Posty: 2638
Skąd: Polska
Wysłany: 2005-06-21, 10:25   

Takie sytuacje maja miejsce bardzo często w przypadku ludzi niedoświadczonych, czy najzwyczajniej w świecie nie znających się. Wiele osób jest przerażonych "wylewnością" labka.
Co do agresji labków, to jest tak, że owszem rasa sama w sobie jest łagodna, jednak nie sprawdza się to zawsze w przypadku kontaktu samiec- samiec. Suma sumarum to tylko zwierzęta, a chłopcy zawsze muszą dokonać próby sił. Nie zawsze dochodzi do spięć, czasami po krótkim obwąchaniu i zaprezentowaniu "wysokiego ogona" psy zaczynają się pięknie bawić, czasami jeden z nich warknie, albo wykona gwałtowny ruch i już chłopaki dają sobie po pysku :-) Nie zawsze tak musi być, ale bywa i wcale nie oznacza to, że mamy do czynienia z agresywnym labradorem. Nie, mamy po prostu do czynienia z "samcem- rozpłodowym". Takie zachowania najczęściej pojawiają sie w okresie dojrzewania. Biorąc pod uwagę, że pies jest zwierzęciem stadnym, a w stadzie hierarchia musi byc ustalona, niech nie dziwią Cię sytuacje, w których Twój pies warknie na innego- on tylko chce być górą.

Co do faceta- zachowanie owszem dziwne, ale jak dla mnie wcale nie zaskakujące. Ludzie mają różne dośwaidczenia, o których nie wiemy. Mego Mistrala też kiedyś pogryzł Golden Retriever i na pewien czas straciłam zaufanie do wszystkich psów. Poczekaj, spotkają Cię, jako właścicielkę psa, jeszcze inne różne, przedziwne historie i przygody. Nie życze Ci tego oczywiście- ale takie jest życie w "pieskim świecie" :wink:
 
 
Ada 



Mój labrador: Madziar
Wiek: 40
Posty: 48
Skąd: Komorów
Wysłany: 2005-06-21, 12:59   

U mnie niestety jest podobny problem, poprostu boję się wychodzić z moim Labradorkiem za furtkę, boję się że spotka nas inny pies, nie lubie takich akcji, od razu myślę co ja zrobię jak zacznie gryźć. Nie wiem jak się zachować, to jest wielki dla mnie problem, bo nie mogę wyjść na ulicę z nim, jedynie to biegamy i chodzimy po podwórku.
 
 
 
alexspirit 



Mój labrador: DAFI
Pomogła: 11 razy
Wiek: 37
Posty: 1265
Skąd: Wwa
Wysłany: 2005-06-21, 13:40   

A ja uważam, że kazdy powinien tak pilnować swojego psa żeby nie stwarzał innym kłopotu i sorry ale to chyba ty sprawiłaś temu facetowi kłopot. Nic by Ci się nie stało jeślibyś swojego pieska trzymała na smyczy. Ja zawsze jak widzę że ktoś nie ma ochoty obcowac z moim psem albo przytrzymuje swojego psa, od razu lecę za Dafim i go podpinam.

Może facet ma złe doswiadczenia z pędzącymi na jego psiaka innymi psami, a może jego pies nie wie jak się wtedy zachować, a co by było gdyby Twój pies jednak był agresywny, a co by było jeśli nie jest agresywny a tamten by był i zaczęły się gryźć? Przemyślałaś to pozwalając psu tam biec?

To Ty odpowiadasz za swojego psa, takie są przepisy i nie dziw sie że jeśli ktoś ich przestrzega to wymaga tego samego od innych, niezależnie od motywacji..

Wkurza mnie taka nieodpowiedzialność i postawa.

Przeprosiłaś go chociaż??
 
 
 
beluszka 


Pomogła: 55 razy
Posty: 2638
Skąd: Polska
Wysłany: 2005-06-21, 13:47   

Dokładnie!
Ja też ostatnio przypinam Mistrala. Widzę, że ludzie się po prostu boją, a nie mam ochoty, żeby ktoś padł na zawał, albo przewrócił sie i rozwalił sobie głowę.
Wszyscy nasi sąsiedzi znają Mistrala i się go nie boją, większość widząc go serdecznie się z nim wita, Ci którym jest obojętny omijają go niezauważenie. Ale teraz zaczął się sezon "wycieczkowey" i do sąsiadów zaczęły zjeżdżać sie rodzinki, a nie każda babcia czy ciocia wie, że mój pies nic nie zrobi.
 
 
KasiaDzB 



Mój labrador: Portos
Pomogła: 15 razy
Wiek: 37
Posty: 1024
Skąd: już sama nie wiem:)
Wysłany: 2005-06-21, 13:48   

alexspirit napisał/a:
A ja uważam, że kazdy powinien tak pilnować swojego psa żeby nie stwarzał innym kłopotu i sorry ale to chyba ty sprawiłaś temu facetowi kłopot. Nic by Ci się nie stało jeślibyś swojego pieska trzymała na smyczy


to fakt..druga strona medalu :wink:


alexspirit napisał/a:
Może facet ma złe doswiadczenia z pędzącymi na jego psiaka innymi psami, a może jego pies nie wie jak się wtedy zachować, a co by było gdyby Twój pies jednak był agresywny, a co by było jeśli nie jest agresywny a tamten by był i zaczęły się gryźć?


wszystko moze byc prawdą,ale bicie psa teczką, obcego psa,do ktorego zbliza sie wlasciciel - juz nie jest zadna prawidlowa reakcja.Tym bardziej,ze to moglo mu tylko zaszkodzic,jesli zblizalby sie do niego np. doberman.A zblizal sie do niego pies tej samej rasy co tego goscia....
 
 
 
alexspirit 



Mój labrador: DAFI
Pomogła: 11 razy
Wiek: 37
Posty: 1265
Skąd: Wwa
Wysłany: 2005-06-21, 14:00   

KasiaDzB napisał/a:

wszystko moze byc prawdą,ale bicie psa teczką, obcego psa,do ktorego zbliza sie wlasciciel - juz nie jest zadna prawidlowa reakcja :evil:Tym bardziej,ze to moglo mu tylko zaszkodzic,jesli zblizalby sie do niego np. doberman.A zblizal sie do niego pies tej samej rasy co tego goscia....


Sory, ona odpowiada za psa!Nawet jeśli mu się coś stanie a nie był na smyczy to jej wina! Facet mógł nawet do niego strzelić z broni i nic by nie mogła na to powiedzieć bo on działa w obronie własnej.

Pamiętam przykład pewnej dotkliwie pogryzionej czekolady którą zaatakowały psy za bramą. Właścicielka (a właściwie je tata) miał zaufanie że przez bramę raczej nic się pieseczkowi nie stanie. Mylił się. Chyba wszyscy pamiętamy bidulka ze zszytą mordą, naderwanym językiem i pokiereszowanym tata właścicielki. Gdyby pies był na smyczy, nic by się nie stało (chcociaż tam wina leżała po stronie właścicieli posesji po których ltały te psy).
Dla mnie tamta historia jest przestrogą zawsze kiedy w pobliżu pojawiają sie inne psy lub ludzie.

Dla mnie to Iza zachowała się nieodpowiedzialnie a faceta rozumiem, bo ja tak samo popędzilłabym do wszystkich diabłów psa który stanowi zagrożenie dla Fafulca. Kocham mojego psa i za żadne skarby nie chciałabym żeby mu się coś stało, ten inny pies zupełnie by mnie wtedy nie obchodził.
 
 
 
KasiaDzB 



Mój labrador: Portos
Pomogła: 15 razy
Wiek: 37
Posty: 1024
Skąd: już sama nie wiem:)
Wysłany: 2005-06-21, 14:07   

alex - ja naprawde rozumiem o co Ci chodzi :) Ale ja probuje sobie wyobrazic jak ja zachowalabym sie na miejscu tego goscia...I moze to blad,ale nie zareagowlabym tak na widok biegnacego laba.Co innego gdyby biegl do mnie i Portosa "jeden z dziesiecu" :wink: Wtedy nawet 40kg potrafilabym wziac na rece i bronic wlasnym cialem.
 
 
 
beluszka 


Pomogła: 55 razy
Posty: 2638
Skąd: Polska
Wysłany: 2005-06-21, 14:11   

No i tu sprawa dość kontrowersyjna, bo z jednej strony mamy koleżankę z forum, z drugiej "ktosia", ale uważam, że alexspirit ma w tym momencie w pełni rację.
Ostatnio miałam podobną ścinkę, tyle, że nie z labkiem. Staramy się chronić póki co Etnę przed kontaktami z innymi psami. Jest mała i bezbronna. Szliśmy sobie ulicą, Gracjan z Etną, ja z Mistralem. Spotkaliśmy znajomego mojej mamy z psem. Pies szczekał i warczał na Etnę. Ja odciągnęłam Mistrala, żeby nie było zadymy- bo on stał się jej wielkim obrońcą. Gracjan chciał odejśc na bok, ale widzę, że facet zamiast przytrzymać psa, popuszcza mu smycz tak, żeby ten miał dostęp do Etny. Czym Gracjan się bardziej cofał, tym facet popuszczał smysz i podchodził do Gracjana.
Mój mąż nie wytrzymał i chwwycił tego psa za obroże, aż go uniósł do góry i odepchnął. Facet dalej swoje. W końcu spuścił psa ze smyczy i stwierdził, że nie będzie się szarpał z moim mężem, a pieski niech sie pobawią...
Po kolejnym zbliżeniu się tego psa (cały czas ujadającego) Gracjan nie wytrzymał i go kopnał. Pies wreszcie dał sobie na luz. Kopnięcie było słabe, raczej ostrzegawcze. Facet zaczął się odgrażać, że po policję zadzwoni i takie tam...
I jak tu sobie radzić w takich sytuacjach??? Nasze tłumaczenia żeby zabrał psa nie pomagały!
Dodam, jako ciekawostkę, że ten pies był goldenem- tylko podejrzewam, że nie do końca rasowym.

[ Dodano: 2005-06-21, 14:14 ]
KasiaDzB napisał/a:
alex - ja naprawde rozumiem o co Ci chodzi :) Ale ja probuje sobie wyobrazic jak ja zachowalabym sie na miejscu tego goscia...I moze to blad,ale nie zareagowlabym tak na widok biegnacego laba.Co innego gdyby biegl do mnie i Portosa "jeden z dziesiecu" :wink: Wtedy nawet 40kg potrafilabym wziac na rece i bronic wlasnym cialem.


15 szwów na przedramieniu i 8 na barku- oto bilans bronienia własnym ciałem Szagutka- kundelka mojej mamy, która wzięła go na ręce chroniąc przed atakiem Baxa- podwórkowego zabijaki. Szwy oczywiście tylko na mamie, Szagutek bez usterek, bo go mamusia dobrze broniła :wink: A Bax jak biegał luzem po osiedlu i rządzil okolicą, tak i dalej biega. Ludzie mandat zapłacili i chyba czekają do następnego razu.
 
 
alexspirit 



Mój labrador: DAFI
Pomogła: 11 razy
Wiek: 37
Posty: 1265
Skąd: Wwa
Wysłany: 2005-06-21, 14:19   

no właśnie! Dzięki Bogu się rozumiemy, bo ja też wiem o co Ci chodzi ale doczytaj w poście Izy że facet "a trzymal tego swojego, bo sie bal, ze moj zagryzie jego" czyli miał przekonanie że pieskowi się coś stanie.. No ja takiego przekonania na szczęście jeszcze nie miałam ale jak dzieje się coś "niepewnego" nad czym wiem że kontroli nie mam to albo uciekamy albo staję pomiędzy psami (głupota, głupota wiem), albo wyobrażam sobie że zaraz złapię jakiegoś kija albo uzyję czegokolwiek pod ręką jak ten nachal się zaraz nie odczepi, na szczęście kończy się na wyobrażaniu bo zazwyczaj dwa pierwsze sposoby skutkują, chociaż wiem że gdybym zobaczyła amstaffa pedzącego w naszym kierunku działałabym bez zastanowienia (tyle ża ja pojęcie jakieś o psach mam, a facet mieć go nie musi, nawet jeśli ma laba, tymbardziej że bywają agresywne labki, nie tak rzadko. Nie musiał znać się na psach, mógł mysleć że tylko jego lab lest łagodny a inne to raczej takie nie są..)
 
 
 
zachraniarka 
Moderator
Na Fali Obedience



Mój labrador: HUGO
Pomogła: 3 razy
Posty: 227
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2005-06-21, 14:22   

No ja też stoję po stronie faceta, jak pędzi do Huga pędem pies to też mnie nie interesuje jakiej jest rasy. Biorę wtedy Huga na smycz i oczekuje, że przeciwna strona zrobi to samo. Jeżeli nie to na pewno również próbuje odgonić natrętnego delikwenta, zwłaszcza jeżeli "powarkuje"! Czasem po prostu łapię takiego psa za obrożę i czekam aż właściciel przyjdzie i zabierze. Czasem dojdzie do awantury czasem ktoś mnie przeprosi, różnie bywa. Mój lab nie jest agresywny i mam nadzieje, że tak pozostanie, dlatego nie życzę sobie kontaktu z psami, które np. "on absolutnie nie jest agresywny tylko taki dominujący". Drugą sprawą jest fakt, że mój pies był pare razy mocno pogryziony, skończyło się na szwach, ale i na utracie kawałka ucha :cry:

Od tej pory bardzo go pilnuję i wymagam by inni też pilnowali swoje miśki. Natomiast jeżeli psy są na smyczy i mijają się w nastrojach przyjaznych to oczywiście chętnie pozwalam by wspólnie pobiegały luzem. Czasem zaś to ja jestem tą druga stroną i czasem to mój lab mi sie wymknie spod kontroli i poleci do jakiegoś psa, różnie bywa i wtedy pokornie wysłuchuje, jeżeli ktoś ma pretensje..

A co do kwestii młodego psa..
Jak mój pies był młody i leciał do każdego psa usiłając go namówić do zabawy, byłam oburzona jak ktoś kazał mi go zabrać. No bo przecież mój pies jest młody, nic nie zrobi, a ja musze go dobrze socjalizować. Dziś kiedy mam już psa w poważnym wieku biję się w pierś i dobrze rozumiem tamtych właścicieli. Hugo mimo że lab to już czasem po prostu nie ma ochoty na zabawę z innymi psami i wtedy jak go takie 40 kg obskakuje to jest ciut zirytowany. No i rolę się odwracają, czasem kiedy Hugo się gorzej czuje i ma jakiś problem zdrowotny to ja krzyczę by zabrać swojego wielkiego szczeniaka, bo szkoda mi własnego psa.

No ale to są sytuacje i sytuacje i długo mozna by pisać. Natomiast z tego co napisała Iza, że ten facet uderzył psa teczką to uważam to za absolutne przegięcie! Gdyby ktoś uderzył mojego psa to bym chyba go zamordowała. Jak napisałam są sytuacje, że można się obawiać, można odganiać, można prosić o zabranie psa, natomiast kiedy dochodzi do przemocy to nie ma na to żadnego wytłumaczenia.

Tu na tym polu mam na pieńku z kilkoma właścicielami suczek, którzy chodzą do naszego lasu ze swoimi pupilkami w zaawansowanej cieczce, a kiedy pies doleci to okładają go patykami. Rozumiem jeszcze, że jak przyleci jakiś bezpański pies to można się bronić, ale jeżeli widzą, że biegnę po psa by go zabrać to na moich oczach go bić. Oj było parę razy z tego powodu gorąco! :x
_________________
http://images32.fotosik.p...9be55a08698.jpg
http://img52.imageshack.u...4/csknafali.gif
 
 
 
alexspirit 



Mój labrador: DAFI
Pomogła: 11 razy
Wiek: 37
Posty: 1265
Skąd: Wwa
Wysłany: 2005-06-21, 14:37   

z tego co ja zrozumiałam to gość krzyczał żeby zabrać psa, później groził mu kijem, ten zaczął warczeć i na końcu uderzył go gigantyczną dziecięcą plastikową taczką. Pancia skutecznie zareagowała później. Jeśłi biegała za psem i nie mogła go złapać to tym bardziej świadczy że nie ma kontroli nad swoim psem i nie wiadomo czego się po nim spodziewać.

Facet nie zaczął od uderzenia, zaczął od zapytania czy pies czy suka, potem go złapał, póżniej wołał żeby zabrać tamtego, potem straszenie kijem później taczka a w międzyczasie cały czas biedna nieporadna pancia która nie potrafi złapać swojego warczącego psa. Jak dla mnie horror. I tak zachował dużo zimnej krwi! Zwłaszcza jeśli nie daj boże w pobliżu były też dzieci (chcoaż dziecięca taczka wcale nie musi na to wskazywać) Ja nie widzę tu żadnej winy tamtego faceta.

Swoją drogą, wiem że ludzie mają tendencję do przeceniania pewnych rzeczy, myślę że uderzenie dziecięcą taczką nie było zbyt mcne, bo psu niec się nie stało a jeśłi facet chciałby mu coś zrobić to pewnie celowałby w głowę, co pewnie byłoby następnym etapem gdyby uderzenie w bok nie pomogło..
  
 
 
 
ania2116 



Mój labrador: Bayard i Luka:-)))
Pomogła: 2 razy
Wiek: 35
Posty: 95
Skąd: Łódź
Wysłany: 2005-06-21, 14:38   

pewnego dnia ojciec zabral psa na spacer do lasu.zeby tam dojasc musial przejsc przez miasto i osiedla domkow jednorodzinnych.pies byl bez smyczy ale grzecznie szedl przy nodze.
przy jednym z domkow brama byla otwarta,facet wyprowadzal samochod.i nagle z bramy wyskoczyl dorosly husky i rzucil sie na bajusia.ojciec poczatkowo najzwyczajniej odganial psa ale jak to nie pomagalo kopnal do lekko.wtedy facet z pyskiem na mojego ojca i prawie sie pobili.
kto zawinil?
niby pies nie byl na smyczy ale gdyby na niej byl to husky i tak by sie rzucil.
zgadzam sie z alex.kazdy wlasciciel odpowiada za sowjego psa,rowniez ktos kto zajmuje sie tymczasowo psem odpowiedzialnosc taka ponosi. dziwna byla reakcja faceta,ktory ma takiego samego psa ale z drugiej strony ma do tego pelne prawo.
 
 
 
Iza 


Mój labrador: Joy
Wiek: 52
Posty: 24
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2005-06-22, 11:54   

Dzieki za wszystkie odpowiedzi. Pare wyjasnien:
1. Zazwyczaj chodze z psem na smyczy, bo nie moze biegac, jest w trakcie leczenia, zwlaszcza zas bawic sie z innymi psami. Sposcilam go ze smyczy wyjatkowo, a tamten pies byl w znacznej odleglosci. Nie przewidzialam tego, ze moj tak daleko pobiegnie -blad i nauka na przyszlosc.
2. Ja jako wlascicielka labradora nie boje sie innych labradorow-nawet tych dominujacych, bo nawet jak dadza reprymende mojemu, to krew sie nie leje. A moj pies wie, ze nie na wszystko moze sobie pozwolic. To jest jezyk psow i wydaje mi sie, ze agresja wsrod psow bierze sie tez stad, ze wlasciciele panikuja i ingeruja w psi jezyk. Moze sie myle, wiec prosze o wypowiedzi. Faktem jest, ze psy, ktore chodza bez opieki po mojej okolicy raczej unikaja konfliktow miedzy soba, bez wzledu na to, czy pies czy suka, a te co sa na smyczy warcza i szczekaja. Moj sasiad ma ostrego psa i jak go widze spuszczam mojego ze smyczy, bo jak sa uwiazane, to sprawiaja wrazenie, jakby chcialy sie zagryzc, a jak sa"wolne"nic sobie nie robia.
3.Nawet nie pomyslalam, ze ktos moze uwazac (zwlaszca wlasciciel tej rasy), ze podbiegajacy labek chce cos niedobrego zrobic. To sa za madre psy, zeby biec po to, zeby ugryzc. Po co niby. A bawic to sie one lubia! Suki w okolicy nie bylo, teren tez nie "ich". Wiec niby po co?
4.Byc moze facet mial jakies zle doswiadczenia, a moze panicznie bal sie psow i dlatego kupil sobie psa, a teraz boi sie psow podchadzacych do jego psa. W kazdym badz razie dla mnie reakcja byla bardzo nietypowa, jak na wlasciciela labradora. Ale juz teraz wiem, ze taka moze byc i bede mojego lobuza bardziej pilnowala.
5. Faktem jest, ze nie panowalam nad psem-jak tylko pieskowi sie poprawi ide na szkolenie. Nieposluszny jest strasznie (ale nie w domu), zwlaszcza jak dla niego jest cos bardzo atrakcyjnego (czyli np. inny pies lub cos do jedzenia). Trudno mi go bylo zlapac, bo stosuje rozne "uniki", zebym tego nie zrobila. W tamtej sytuacji stresowalo mnie to, ze go nie moge zlapac i glownie robil "uniki", ale nie atakowal. Raczej bawil sie w berka naokolo faceta. A jak dostal ta taczka, to juz odszedl na bok, wiec chyba go jednak zabolalo.
6.Ktos mowil o przeproszeniu faceta. Po calym tym zdarzeniu chcialo mi sie tylko plakac. To jest naprawde wielki stres, jesli ktos uderzy naszego kochanego psa, ktory jest jak dziecko w rodzinie. Mam nauczke wynikajaca po czesci z mojej naiwnosci. Nie myslalam, ze takie reakcje, wlasciwie histeryczne moga byc. I im dalej od tego zdarzenia, tym mniej emocji i tym bardziej akceptuje innosc. Trzeba zakladac, ze kogos takiego sie kiedys spotka, i ze 100 ludzi zareaguje spokojnie (najczesciej ludzie ciesza sie na widok labka- zwlaszcza wlasciciele tej rasy), a 1 nie. I to jest nasza odpowiedzialnosc -zakladac istnienie tej 1 osoby. Moj synek kiedys panicznie bal sie psow- malych, duzych, lagodnych, czy nie -wszystko jedno. Wiem co sie wtedy dzialo- to byl koszmar. potrafie zrozumiec takich ludzi (od czasu jak mamy naszego "groznego" psa -strach calkowicie mu minal na szczescie).
7. I co wy teraz na to? Moze cos ciekawego uda sie jeszcze z tej dyskusji wydobyc?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA