Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Smaczaki - przysmaki dla psa Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
Labrador u rodziny
Autor Wiadomość
DelfjusPlooto 



Mój labrador: PLUTO
Pomogła: 40 razy
Wiek: 40
Posty: 4999
Skąd: Białystok
Wysłany: 2005-02-12, 23:47   

ja pomału przekonuje te bardzo oporne osoby,
 
 
 
ptasiek 



Mój labrador: Pedro
Wiek: 43
Posty: 49
Skąd: Opole
Wysłany: 2005-02-13, 07:45   

Uważajcie jak zostawiacie psa u rodziny :| ! W Moim przypadku nauka psa, że nie może leżeć sobie na tapczanie idzie na marne. U moich rodziców wolno Mu dosłownie wszystko, wylegiwanie się na łóżku, włażenie na nie i prowokowanie do zabawy poprzez np. podgryzanie twojego ucha, no i przecież "On jest takie biedny, wiecznie głodny, to jak Mu nie dać coś jeść" :mrgreen: Ale fajnie mieć czasem w kryzysowych sytuacjach u kogo zostawić psa.
 
 
 
DelfjusPlooto 



Mój labrador: PLUTO
Pomogła: 40 razy
Wiek: 40
Posty: 4999
Skąd: Białystok
Wysłany: 2005-02-13, 09:30   

wiem ze trzeba uwarzac ja mam problem tylko z tym ich karmieniem reszta jakoś przejdzie
 
 
 
mmu 



Mój labrador: Zibi
Pomogła: 11 razy
Wiek: 41
Posty: 1170
Skąd: Białystok
Wysłany: 2005-02-13, 10:46   

Ja niestety muszę czasami zostawiać psa u teściowej, jak gdzieś na dłużej jedziemy, a zabranie ze sobą niemowlaka i psiaka, to czasami zbyt duże wyzwanie. A moja Mama mieszka 200 km stąd, więc odpada.
Teściowa kompletnie nie zna się na psach, a co najgorsze nie chce sie poznać (osoba wszystkowiedząca, na pewno znacie takie...) więc jak ostatnio nie było mnie przez tydzień, to pies wrócił chudy :evil: .Wyobrażacie sobie, jak go musiała głodzić?!!! Oczywiście okazało się, że pomyliła dawki jedzeniowe. Jakby nie mogła zapisać. Zresztą ona jest jakaś dziwna, raz pies jest zachudzony a raz spulchniony :lol: po pobycie u niej. Mieszka w domku, więc tylko wypuszcza psa i nigdy nie splamiła sie wyjściem z nim na spacer poza teren (teśc oczywiście też nie). Ale z dzieckiem też nigdy nie poszła na spacer czeka do wiosny...
Delfjuspooto, a może by tak wybrać sie na jakiś skromny spacerek? Mozemy przyjechać z Zizu do Was, jak będziecie iść na spacer! Co Ty na to?
 
 
m.m.s 



Mój labrador: FIGA
Pomogła: 10 razy
Wiek: 38
Posty: 1637
Skąd: szczecin
Wysłany: 2005-02-13, 11:33   

moją sunię to wogle uwielbia cała rodzina męża. jak przyjeżdżamy do dzidak,gdzie się spotykają to jest wielka obraza gdy figi z nami nie ma!!!każdy coś dla niej przynosi,a to kawałek kotleta,rybki kurczaka,albo zabawkę. śmiać mi się chcę jak ją rozpieszczają!!!
 
 
 
DelfjusPlooto 



Mój labrador: PLUTO
Pomogła: 40 razy
Wiek: 40
Posty: 4999
Skąd: Białystok
Wysłany: 2005-02-13, 12:59   

napisałam na pw do Ciebie odnośnie spotkania.
 
 
 
m.m.s 



Mój labrador: FIGA
Pomogła: 10 razy
Wiek: 38
Posty: 1637
Skąd: szczecin
Wysłany: 2005-02-14, 10:51   

wczoraj wieczorem kiedy siostra męża nie miała już siły bo jej synek ją wymęczył, rodzinka wpadła na pomysł że możemy jej figę wypożyczać i 1-2 godziny będzie mały miał zajęcie,bo tak się ładnie bawią!!!nasza figa lizała małego po twarzy a ten wciąż zaglądał jej pod ogon,hihihihi.
 
 
 
Maja_Julka 



Mój labrador: Julka
Pomogła: 3 razy
Wiek: 43
Posty: 144
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2005-02-14, 11:42   

My czasami zostawiamy Julkę u babci ;-) I nie jest jej tam chyba źle :-)
- ogródek do dyspozycji, łóżeczko - proszę bardzo, można trochę poudawać
psa stróżującego... (efekt szkolenia Julki przez owczarka niemieckiego ;-) .
No i przede wszystkim - nowa towarzyszka zabaw - 5-miesięczna suczka ON
(2 kotki jakby mniej chętne do zabawy ;-) ).
No, ale dla nas są i minusy -
tam Julka nauczyła się m.in. żebrać (wcześniej pilnowaliśmy, żeby nie dostawała
niczego ze stołu i to skutkowało). Natomiast inne złe nawyki (jak spanie w łóżku
czy ściąganie smakołyków ze stołu :-) ) praktykuje jedynie u teściów.
Zresztą w ogóle tam jest bardziej niegrzeczna... :evil:
 
 
 
m.m.s 



Mój labrador: FIGA
Pomogła: 10 razy
Wiek: 38
Posty: 1637
Skąd: szczecin
Wysłany: 2005-02-14, 11:45   

bo wie że może sobie na to pozwolic!!!moja dokładnie robi to samo!!!!labki to cwane bestie.
 
 
 
DelfjusPlooto 



Mój labrador: PLUTO
Pomogła: 40 razy
Wiek: 40
Posty: 4999
Skąd: Białystok
Wysłany: 2005-02-14, 19:44   

oj bardzo
 
 
 
Magdala 
ERIE



Mój labrador: ERIE-Futro nad Futrami
Pomogła: 3 razy
Wiek: 108
Posty: 490
Skąd: Wrocek&Wawka
Wysłany: 2005-02-14, 21:59   

Strasznego miałam dzisiaj doła, ale jak poczytałam te wasze historyjki to juź mi lepiej :D

Pewnie nie powiem nic nowego, ale u mnie jest dokładnie tak samo!

Teściowie a głównie -owa, traktują moją sunię dokładnie tak jak dziecko, wszystko jej wolno nawet rwać zabawki na srodku dywanu i wchodzić na tapczan a to juź na prawdę duuuźooo, u nich jest tak czyściutko, źe moźnaby jeśc z dywanu a jak niunia napsoci - "to się posprząta", moja mama natomiast dopuki nie kupiła sobie rotweilera(ma teraz 6mc), zachowywała się podobnie, ale w tej chwili psy tratują kwiatki w ogródku a ona cała szczęśliwa mówi "ale pieski się fajnie bawią" :lol: :lol:
(a tak przy okazji rotów-nie słuchajcie uogulnień, to są bardzo milutkie pieski, i prawie tak samo lubią pieszczoty jak labki)

Tak więc, podsumowując: Erie wg niej to pewnie myśli "wszędzie dobrze ale u dziadków najlepiej" :wink: , wiadono w domu az takiej wolności nie ma.

I jeszcze jedno dopuki opiekunowie nie nauczyli się "obsługiwać" psa to zawsze zostawialiśmy im dokładną, wydrukowaną "instrukcją uźycia" i zawsze działała, oczywiście pies jak się da jeżdzi z nami wszędzie! :!: :!: :!:
 
 
DelfjusPlooto 



Mój labrador: PLUTO
Pomogła: 40 razy
Wiek: 40
Posty: 4999
Skąd: Białystok
Wysłany: 2005-02-14, 23:34   

Trzeba przyznać że moii rodzice tez sie godza powoli z faktem że pies jest stale głodny. Mówią o której i ile mają dac jesc i tyle dostaje. Zapewne coś ponadto ale jeszcze w granicach normy. Napewno jest lepiej jak na początku
 
 
 
m.m.s 



Mój labrador: FIGA
Pomogła: 10 razy
Wiek: 38
Posty: 1637
Skąd: szczecin
Wysłany: 2005-02-15, 11:19   

mnie to zawsze rozbraja widok mojego taty jedzącego jkiś posiłek przy stole. wokól siedzą 3 sępy: 2 psiaki moich rodziców i moja figunia i żebrzą. a tatuś jak na dobrego właściciela przystało podrzuca im co smaczniejsze kąski. 1 gryz mój tato,3 kolejne dostają psiaki,więc zgadnijcie kto na tym wychodzi njagorzej? :mrgreen: :mrgreen: w sumie w trakcie kolacji to cały bochenek chleba trzeba zrobić by wszyscy się najedli.
 
 
 
abi 
Wanda.



Mój labrador: Abiś
Pomogła: 15 razy
Wiek: 28
Posty: 2666
Skąd: inąd...
Wysłany: 2005-04-15, 20:44   

DelfjusPlooto napisał/a:
ja zostawiam Plooto ze swoimi rodzicami ale uprzednio wydaje instrukcje co maja zrobić a czego im nie wolno robić. Zawsze słysze tekst ze pies dostał wiecej jedzenia jak ja mu przygotowałam bo chodził głodny.Tłumacze że to jest taka rasa ze wiecznie by jadł ile byscie mu nie dali, ale moje gadanie nie daje rezultatów.


ja mam tak samo z babcią tylk ona mieszka ze mną i non stop słysze jaka to ja jestem wyrodna i głodzę psa i na nic tłumaczenia a ostatnio wchodzę do kuchni look a abi bułe wcina- babcia mu dała mogła by spytać czy może bo ja ich psa nie dokarmiam bez pozwolenia [wskakuje na blat i sam zjada], a co do abiego to później nie wiem ile zjadł :/
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA