Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
Nagly paraliz tylnich lap :((((
Autor Wiadomość
cuciola 



Mój labrador: Tommy
Pomogła: 45 razy
Wiek: 30
Posty: 5678
Skąd: Pavia (ITALIA)
  Wysłany: 2016-10-03, 09:57   Nagly paraliz tylnich lap :((((

Yoghi kompletnie sie posypal. Dwa tygodnie temu zdiagnozowalo nowotwor jadra, wiec zostal wykastrowany. Po zabiegu byl nawet weselszy niz wczesniej i pomyslelismy ze udalo sie, mozemy sie nie martwic. W czwartek usuneli mu szwy. Wieczorem zaczal zataczac mu sie tyl i tylnie lapki zaczely o siebie haczyc. Wiec pozwolilam mu odpoczac,wyszlismy tylko za potrzeba, potrzymujac mu tyl szerokim szalem, zeby odciazyc. Rano juz kladl palce w strone podloza a nie poduszeczkami w dol. Nie dal rady sie utrzymac na tych lapach. Szybko pojechalismy do weta, podal mu zastrzyk sterydowy i dal przeciwbolowe. Wieczorem pojawila sie goraczka. Rano wiec zadzwonilam znow do weta, dodal antybiotyk. Po antybiotyku goraczka sie juz nie pojawila ale przez weekend sie nie poprawilo. Psu mimo to dopisuje humor, chce towarzyszyc we wszystkim w domu, piszczy zeby mu pomoc sie przeniesc np do kuchni na pore posilku. Lapki sa kompletnie sparalizowane. Dostalismy numer do neurologa, zeby wykonac rezonans bo to jedyny sposob zeby sprawdzic co uciska na kregoslup ze nastapil taki nagly paraliz.

Strasznie sie boje, Yoghi ma 10 lat, mial 2 operacje na zerwane wiezadla w kolanie, teraz nowotwor jader, ledwo co wydobrzal to po kilku dniach dysk? Ciezko mi to wszystko ogarnac, mam wrazenie jakby jakies fatum nade mna ciazylo. Czekam na telefon od neurologa, by jutro pojechac i by postawil diagnoze. Boje sie ze bedzie trzeba go poddac kolejnej operacji, nie mowiac juz o tym ze same badania wykonuje sie w narkozie.
Potrzeba mi ogromnej sily :( Nie moge uwierzyc ze tak sie wszystko sypie
_________________
Simba (*)

Yoghi (*)
 
 
 
anna34 
Prawie red fox i Fox Red



Mój labrador: Chopper,ur.03.07.2007-24.05.2016;Hearty Biscuit John Cage,ur.2016
Pomogła: 53 razy
Wiek: 43
Posty: 17235
Skąd: Pruszków
Wysłany: 2016-10-03, 10:51   

Biedny Yogi :( ,trzymamy kciuki i pazurki :tuli:
_________________
Suwak w polu "www" 
 
 
 
Gocham 



Mój labrador: Hasta [*], Hana, Fleur, Hessi
Pomogła: 10 razy
Posty: 3522
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2016-10-03, 13:19   

:tuli: Trzymam kciuki za psiaka :tuli:
 
 
cuciola 



Mój labrador: Tommy
Pomogła: 45 razy
Wiek: 30
Posty: 5678
Skąd: Pavia (ITALIA)
Wysłany: 2016-10-03, 17:58   

Jutro na 8.30 jedziemy do kliniki neurologicznej :(
_________________
Simba (*)

Yoghi (*)
 
 
 
deadend 



Mój labrador: Riko, Mały
Pomogła: 29 razy
Wiek: 35
Posty: 1997
Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2016-10-04, 08:05   

Trzymam kciuki! Daj znać jak wrócicie.
 
 
 
cuciola 



Mój labrador: Tommy
Pomogła: 45 razy
Wiek: 30
Posty: 5678
Skąd: Pavia (ITALIA)
Wysłany: 2016-10-05, 07:41   

Rezonans pokazal 2 miejsca wypadniecia krazkow miedzykregowych co spowodowalo nieodwracalny ucisk na rdzen. Dlatego wystapil paraliz. Kregoslup ma tez zmiany zwyrodnieniowe. Nie dali nam szansy operacji tego. Wrocilismy do domu. Yoghi jest bardzo zmeczony po calym dniu w klinice. Mam nadzieje, ze jak tylko odzyska chec do zycia do przyzwyczai sie do nowej sytuacji. Dostalismy numer do pana ktory dobiera na wymiar wozki. Chcialabym mu zapewnic opieke i milosc jaka tylko dam rade o ile on psychicznie da rady walczyc. Moje serce wczoraj peklo. :cry:

Jesli moglabym prosic o kontakt kogos z forum kto pomaga psom w potrzebie i mial stycznosc z paralizem tylnych lap bardzo prosze o kontakt. Jesli zobacze w jego oczkach tylko iskierke nadziei to bedziemy walczyc. Kazde doswiadczenie jest na wage zlota
_________________
Simba (*)

Yoghi (*)
 
 
 
Gocham 



Mój labrador: Hasta [*], Hana, Fleur, Hessi
Pomogła: 10 razy
Posty: 3522
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2016-10-05, 08:10   

cuciola, myślę, że Yoghi będzie jeszcze uśmiechnięty śmigał na wózeczku. Ma przecież Ciebie :tak:

Trzymajcie się, początki pewnie nie będą łatwe, ale dacie radę :tuli:
 
 
cuciola 



Mój labrador: Tommy
Pomogła: 45 razy
Wiek: 30
Posty: 5678
Skąd: Pavia (ITALIA)
Wysłany: 2016-10-05, 14:44   

Po wczorajszym rezonansie Yoghi wogole nie ma sily dojsc do siebie, lezy i odsypia. Dzwonilam do neurolog czy to normalne i powiedziala ze moze jest jeszcze w stresie, zwiekszyla dawke sterydu. Ale mi sie to nie podoba. To tak jakby on juz zrozumial ze nie stanie na lapki i sie poddal. Odmawia nawet jedzenia. Jestem w ciaglym kontakcie z weterynarzem, 2 razy dziennie. Boje sie ze on sam stara sie dac mi do zrozmienia ze nie chce walczyc :cry:
_________________
Simba (*)

Yoghi (*)
 
 
 
anna34 
Prawie red fox i Fox Red



Mój labrador: Chopper,ur.03.07.2007-24.05.2016;Hearty Biscuit John Cage,ur.2016
Pomogła: 53 razy
Wiek: 43
Posty: 17235
Skąd: Pruszków
Wysłany: 2016-10-05, 14:58   

:cry: :tuli:
_________________
Suwak w polu "www" 
 
 
 
milka4 
Junior Admin



Mój labrador: Mika
Pomogła: 11 razy
Wiek: 37
Posty: 3715
Skąd: Jabłonna
Wysłany: 2016-10-05, 19:08   

cuciola nie poddawajcie się :tuli:

jedyny przypadek gdzie była chęć życia to Vivka ale nie ma już na forum osób które opiekowały się nią
 
 
nathaliena 
Natalia



Mój labrador: Bari (Waldi Niewierskie Łąki) & czeko labstaff Goya
Pomogła: 10 razy
Posty: 4594
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2016-10-05, 21:51   

Mój Bari (15 lat) pół roku temu był sparaliżowany czterokończynowo. Leżał bezwładnie ok.tygodnia. Po tym czasie stopniowo zaczął się ruszać. Najpierw z naszą pomocą, później samodzielnie. Kuracja nivalinem, cocarboxylazą i lekiem p.zapalnym,p.bólowym trwała 14 dni. Oczywiście Barik był też rehabilitowany.
Znam osobiście trzy psy ze sparaliżowanym tyłem. Radzą sobie świetnie, mimo trudnych początków. Dwa to małe pieski, trzecia suka wilczaka.
W Fundacji Węgielek jest suczka czarna labradorka, na wózku.
Początki choroby zawsze są trudne, ja już wiele razy myślałam, że mój Baruś odchodzi... Trzymam za Was kciuki <3
_________________
Ce qu'ily a de mieux l'homme, c'est le chien.
 
 
 
cuciola 



Mój labrador: Tommy
Pomogła: 45 razy
Wiek: 30
Posty: 5678
Skąd: Pavia (ITALIA)
Wysłany: 2016-10-06, 04:09   

prosze o zamkniecie tematu i dziekuje wszystkim ktorzy starali sie pomoc.

Yoghi poddal sie, zasypiajac w spokoju, tak wybral, nie chcial walczyc :cry:
_________________
Simba (*)

Yoghi (*)
 
 
 
anna34 
Prawie red fox i Fox Red



Mój labrador: Chopper,ur.03.07.2007-24.05.2016;Hearty Biscuit John Cage,ur.2016
Pomogła: 53 razy
Wiek: 43
Posty: 17235
Skąd: Pruszków
Wysłany: 2016-10-06, 06:25   

:cry:
_________________
Suwak w polu "www" 
 
 
 
Gocham 



Mój labrador: Hasta [*], Hana, Fleur, Hessi
Pomogła: 10 razy
Posty: 3522
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2016-10-06, 08:03   

Bardzo, bardzo mi przykro :(
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA