Forum Album Sklep
FAQFAQ  Mapa GoogleMapa Google  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Smaczaki - przysmaki dla psa Pomagam.pl - Pomagamy w potrzebie Zwierzakowo - Internetowy Sklep Zoologiczny Labradory - na dobre stawy

Poprzedni temat «» Następny temat
Człowiek gryziony przez pchły
Autor Wiadomość
Shiva 



Mój labrador: Diablo
Pomogła: 2 razy
Wiek: 61
Posty: 166
Skąd: Wąchock
Wysłany: 2006-09-26, 10:38   Człowiek gryziony przez pchły

Mam znajomą, która opiekowała się kotami-dachowcami. Karmiła je przed domem, generalnie do domu nie wpuszczała, ale koty kręciły się w obejsciu, bo miały jedzonko. Od jakiegoś czasu (około dwóch tygodni) jest gryziona przez pchły. Pogryzienia są liczne i co dzień nowe. Dom odkaziła wszystkimi dostępnymi środkami, koty są odpchlone, ale pchły prawdopodobnie znajdują się ciągle w mieszkaniu. Co rano stwierdza nowe pogryzienia. Czy słyszeliscie już o takim przypadku i czy może ktoś udzielić jakiejś rady?
 
 
 
DARIA 
Unga ma juz 9 lat :)



Mój labrador: Unga
Pomogła: 7 razy
Wiek: 35
Posty: 2071
Skąd: Poznań
Wysłany: 2006-09-26, 10:45   

Rady Ci nie udzielę, ale mogę potwierdzić, że jak jest duża ilość pchieł mogą one człowieka pogryźć.
Chyba jednak niedokładnie odkaziła, niech spróbuje jeszcze raz tylko wszędzie i po jakimś tygodniu też jeszcze raz, żeby zabić te co się wykluły.
 
 
steniu 
.........


Mój labrador: ...........
Pomógł: 15 razy
Posty: 2043
Skąd: .........
Wysłany: 2006-09-26, 12:46   

Shiva napisał/a:
Czy słyszeliscie już o takim przypadku i czy może ktoś udzielić jakiejś rady?
po pierwsze to niech wywali wszystkie koce ,dywany odkurzyc(jedyna rada) niech kupi w sklepie nafte oczyszczona i jedyny sposob to wymycie tym głowy i całego ciała! jesli nie przejdzie to niech sunie do parku i szuka drzew orzecha lub czarnego bzu(lepszy orzech) niech nazrywa gałazek z lisciami i porozkłada np.koło wyrka i po całym mieszkaniu, co dwa dni wymieniac na nowe !!!i tak przez tydzien :pada: jesli nie pomoze to ratuje ja tylko firma albo srodek kupiony w O..... ale jest drogi :pada:
 
 
Shiva 



Mój labrador: Diablo
Pomogła: 2 razy
Wiek: 61
Posty: 166
Skąd: Wąchock
Wysłany: 2006-09-27, 10:43   

[quote="steniu"]
Shiva napisał/a:
to niech sunie do parku i szuka drzew orzecha lub czarnego bzu(lepszy orzech) :pada:

Dzięki za radę. Mam nadzieję, że chodzi o orzech włoski?
Pozdrawiam :)
 
 
 
steniu 
.........


Mój labrador: ...........
Pomógł: 15 razy
Posty: 2043
Skąd: .........
Wysłany: 2006-09-27, 15:43   

Shiva napisał/a:
orzech włoski?
tak i kłasc gałazki na dzien dwa potem wywalac do zsypu jak najdalej :jupi:
 
 
Zosia 



Mój labrador: Laby dwa i cavalierki dwie
Pomogła: 2 razy
Wiek: 35
Posty: 294
Skąd: Łańcut
Wysłany: 2006-09-27, 16:26   

A może spróbowałaby spryskać dom frontlinem w sprayu? Jakkolwiek na kleszcze jest do ^%$, to na pchły jest niezawodny i chyba najlepszy.
 
 
Shiva 



Mój labrador: Diablo
Pomogła: 2 razy
Wiek: 61
Posty: 166
Skąd: Wąchock
Wysłany: 2006-10-06, 11:36   

C.D. No i ta moja znajoma przez tydzień wylewała na siebie całe opakowania środków na owady. Chodząca bomba chemiczna :)
Ze swej strony przekazałam jej wszystkie te rady, które otrzymałam od Was (za które bardzo dziękuję:))
Od siebie poradziłam jej, żeby znalazła firmę, która zajmuje się profesjonalnie wykonywaniem dezynfekcji i deratyzacji. I wyobraźcie sobie -pomogło.
Przeszedł facet, spryskał całe mieszkanie i od tygodnia spokój.
Cała rzecz kosztowała 48 zł za 100 m2.
Więc dla wszystkich zainteresowanych piszę jak to się skończyło, bo może się przydać.
Pozdrawiam,
 
 
 
Marthe 


Mój labrador: Gabi
Posty: 1
Skąd: Poznań
Wysłany: 2014-10-07, 08:28   

Trochę odkopane,ale mam podobny problem.Miałam w domu pluskwy-nie pytajcie skąd bo nie mam pojęcia :/ No i wynajęłam firmę www.dokar.pl i odkazili i niby jest teraz dobrze,ale od kiedy wróciłam z Gabi do mieszkania,jest ona bardzo ospała i wydaje się być słaba.Dzwoniłam do firmy i pytałam się czy to może być od ich środków,ale powiedzieli,że to nie możliwe,bo już wszystko "wywietrzało" i pies nie miał czego się nawdychać.Jak myślicie?Czy jej zachowanie może być spowodowane tymi chemikaliami,czy mam szukać rozwiązania u weterynarza(do którego i tak pójdę na dniach)?
 
 
Alli 
Ozzy Panda Cikcio Ryba



Mój labrador: Ozzy & Panda
Pomogła: 4 razy
Posty: 902
Skąd: mazowsze
Wysłany: 2014-10-07, 15:30   

Nie jestem w stanie nic Ci podpowiedzieć, gdyż nigdy nie miałam do czynienia z "zatruciami"!? wziewnymi, czy jak to zwał.. Jeśli psu nie będzie ospałość przechodzić, to nie zwlekaj z wizytą u weta i dokładnie opisz, z czym pies miał styczność - dobrze, jakbyś ustaliła nazwę tego preparatu lub chociaż substancję czynną. Trzymam kciuki.
_________________

 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Napisz do nas · Statystyki · Reklama

Kontakt z Labradory.info: poczta elektroniczna.
© 2004-2010 Labradory.info Wszelkie prawa zastrzeżone.


REKLAMA