Labradory.info - forum o rasie Labrador Retriever
Wiemy prawie wszystko o labradorach

Pogaduszki weterynaryjne - Nie zbierasz kup "bo nie"? Zobacz na co narażasz innych!

[edymon] - 2009-10-26, 23:46
Temat postu: Nie zbierasz kup "bo nie"? Zobacz na co narażasz i
Ilu z Was nie sprząta po swoich pupilach, bo twierdzi, ze nie po to płaci podatki i inne blebleble??? To moi drodzy poczytajcie i obejrzyjcie sobie na co narazacie siebie, swoje dzieci i innych zupelnie obcych ludzi.

Proponuje zaczac od filmu poglądowego...


Toksokaroza - robak, który oślepia

Na badania tego niewielkiego pasożyta wydano w ciągu ostatnich lat kilkaset tysięcy złotych. Czy warto? Warszawscy naukowcy nie mają wątpliwości.

Toksokara - bo o niej mowa - corocznie atakuje tysiące Polaków; setki chorują, dziesiątki ślepną, pojedynczy, najsłabsi mogą nawet umrzeć.

Zaczyna się od bólu brzucha. Po kilku dniach, dołącza kaszel, osłabienie, gorączka. Aspiryna nie pomaga. Chore dziecko trafia do pediatry. Leczenie niemal zawsze jest takie samo: coś na zbicie temperatury, na kaszel, zwolnienie. Dzieciak musi wypocząć. W tym samym czasie... dziesiątki larw pasożyta rozpełzają się po wnętrzu jego ciała. Niszczą jelita, wątrobę, płuca. Trafiają do mózgu i oczu. Uszkadzają tam tkanki. Często oślepiają.

"Rozmawialiśmy z rodzicami ponad dwustu chorych dzieci. W wielu przypadkach lekarze pierwszego kontaktu nie potrafili rozpoznać toksokarozy. Leczą ją jak grypę. O istnieniu pasożyta często w ogóle nie wiedzieli. Trzeba ich doszkalać, uświadamiać też społeczeństwo" - uważa dr Jakub Gawor, kierownik Pracowni Parazytoz Zwierząt Domowych w warszawskim Instytucie Parazytologii PAN (IPAR).

Toksokarozą warszawiacy zajmują się od lat. W 2003 r. dr Anna Borecka "zrobiła" z niej doktorat. Badając psy oraz ich odchody określała ekstensywność u zwierząt (odsetek zarażonych osobników). Bo ludzie toksokarozę łapią od czworonogów, przypadkowo, zjadając mikroskopijne jaja pasożyta zawarte w kale psa bądź kota. W jednym gramie bywa do tysiąca jaj.

Z badań dr Boreckiej wynikało jasno - odchody aż 60 proc. polskich szczeniąt zawierają formy inwazyjne pasożyta.

Najbardziej narażone są dzieci - to one bawią się w piachu i ziemi, potem wkładają nie umyte ręce do buzi. Gdy połkną jaja (formy inwazyjne pasożyta), w jelicie cienkim wykluwają się larwy (ok. 0,4 mm długości). Przebijają ścianę układu pokarmowego i wraz z krwioobiegiem rozchodzą się po całym ciele ofiary. Rozpoczyna się proces wyniszczania.

"Nikt dotąd nie »złapał toksokary na gorącym uczynku«, wtedy gdy zaraża. Objawy daje bowiem zwykle po kilku tygodniach, a nawet miesiącach. Takie opóźnienie sprawia, że niewiele wiemy o czynnikach ryzyka choroby. My postanowiliśmy zbadać korelację pomiędzy toksokarozą, a obecnością jaj w najbliższym otoczeniu dziecka" - wyjaśnia dr Gawor, kierownik finalizowanego właśnie KBN-owskiego grantu.

Metodologicznie praca była dość prosta. Instytut powiadamiany był przez "zaprzyjaźnione" kliniki (Klinikę Okulistyki Centrum Zdrowia Dziecka oraz Wojewódzki Szpital Zakaźny w Warszawie) o przypadkach toksokarozy u dzieci. Jeśli rodzice chorego wyrażali zgodę, naukowcy składali wizytę. Zbierali wywiad na temat kontaktu chorego ze zwierzętami. Pobierali kilkanaście próbek gleby w najbliższym otoczeniu domu dziecka (na wsi) lub na jego ulubionym placu zabaw (w mieście). Potem w laboratorium szukali jaj. Były w 9-11 proc. miejsc.

"Bardziej medialna byłaby oczywiście korelacja stuprocentowa. Nie była jednak możliwa. Glebę pobieraliśmy przecież w kilkanaście miesięcy po zarażeniu. Przez ten czas jaja były z niej wypłukiwane przez deszcz, przysypywane ziemią. W końcu, dziecko często zarażało się nie w miejscu zamieszkania, a np. na wyjeździe wakacyjnym. I tak dziewięcio-jedenastoprocentowa korelacja to zaskakująco dużo. Naszym zdaniem wskazuje, iż najczęstszym źródłem choroby bywa własne zakażone zwierzę" - wyjaśnia parazytolog.

Wyniki IPAR nie ograniczały się tylko do tego wniosku. Naukowcy opracowali też metodę pozwalającą rozróżnić gatunek robaka, wywołującego chorobę. Tę powodować może zarówno Toxocara canis - glista psia, jak i T. cati - kocia. Do dziś nie wiadomo, który z pasożytów jest większym zagrożeniem dla ludzi. Jaja obu gatunków (oglądane pod mikroskopem) są identyczne. Same robaki wyglądem też w zasadzie się nie różnią. Opracowana przez IPAR analiza DNA wątpliwości nie pozostawia.

"Korelację mamy, nowoczesną metodę i fachowe publikacje też. Do szczęścia brakuje tylko publikacji popularyzującej wiedzę o chorobie, ale i ona już wkrótce" - podsumowuje trzy lata pracy dr Gawor.

Nie będzie to jednak artykuł w czasopiśmie. Już szykowana jest książka. "Toksokaroza - epidemiologia, klinika, diagnostyka, zapobieganie i leczenie" będzie pierwszą polską monografią na ten temat. Napisana wespół z lekarzami i diagnostami, zainteresować ma wszystkich: lekarzy, weterynarzy, laborantów, w końcu właścicieli zwierząt i strażników miejskich. Szczególnie ci ostatni powinni dowiedzieć się, jak groźne są psie i kocie odchody zostawione na trawniku czy plaży. Jedna kupa to kilkaset tysięcy jaj. Jedno jajo to larwa, która gdy umiejscowi się w oku, powoduje nieuleczalną ślepotę!

Toksokarozę trudno leczyć. Znacznie łatwiej zapobiegać. Wystarczy regularne odrobaczanie zwierząt i "reżim odchodowy" - mandaty dla tych właścicieli psów i kotów, którzy nie sprzątają po swoich czworonogach.

Wyniki badań IPAR wzbudziły zainteresowanie za granicą. Kilka miesięcy temu prezentowane były na European Multicolloquium of Parasitology w hiszpańskiej Walencji. Pod koniec maja br. w Wilnie na sympozjum Bałtyckiego Towarzystwa Parazytologicznego. Kilka dni temu (1 czerwca) w Warszawie na II konferencji szkoleniowej dla lekarzy i weterynarzy z całego kraju pt. "Toksokaroza - niebezpieczna zoonoza XXI wieku", zorganizowanej przez wykonawców grantu.


Źródło: http://www.laboratoria.ne...rticle&sid=1259
Inne publikacje:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Toksokaroza
http://www.almamedia.com...._2007_4_247.pdf

Dziekuje Fieldfare za link do filmu, a Sylwiaczkowej za zainteresowanie mnie tematem.

Ewelinka22 - 2009-10-27, 09:36

O mój boże istny koszmar.Nasze osiedlowe dziewczyny dostaną teraz ulotki o tym robaku.Zaraz zabieram się do drukowania!!
mar_tusia - 2009-10-27, 11:15

Masakra,
mam dwa psy po których sprzątam jednocześnie łamiąc prawo- wyrzucam ich kupy do normalnych kubłów z prozaicznego powodu- innych u nas nie ma :|

aganica - 2009-10-27, 11:30

mar_tusia napisał/a:
do normalnych kubłów
w moim mieście można wyrzucać do normalnych śmietników z wyjątkiem tych do segregacji odpadów.
Arleta - 2009-10-27, 11:31

mar_tusia napisał/a:
sprzątam jednocześnie łamiąc prawo
u mnie tez oddzielnych nie ma. Nie przejmuj się. Ciekawi mnie tylko za co bym dostała większy mandat...
izatemka - 2009-10-27, 12:45

mar_tusia napisał/a:
wyrzucam ich kupy do normalnych kubłów


Lepiej tak, niż zostawiac. Toksokary w "swieżej " kupie nie są zakaźne. Musi poleżeć.
Dodam jeszcze, że leczenie toksokarozy jest bardzo trudne, "niewdzięczne" i długotrwałe, leki słabo penetrują do otorbionych cyst w tkankach, a w przypadku postaci ocznej prawie w ogóle.

Ja strasznie tępię osiedlowych "kupkaczy" ale mam wrazenie, że żeby odpowiednie władze zareagowały, to chyba dziecięcie "odpowiedniej władzy" musiałoby na toksokarozę zachorowac, moze by sie coś ruszyło :x

deadend - 2009-10-27, 12:52

Ja równeiż sprzątam, do normalnego kontenera wyrzucam :| mnie bardziej niż to, że zarazimy się od psiej kupy na spacerze, na spacerze raczej nie jadamy psich kup, myjemy rączki po piaskownicy i ogólnie wiemy co nam grozi - przeraża zarażenie się we wlasnym mieszkaniu, przeciez nie mogę myc psu stóp i dupska po kazdym powrocie do domu, a wiadomo, przyniesie, zostawi na dywanie jakąś taka larwę, na dywanie bawimy się, potem jemy. Czy pozostaje obsesyjne mycie rąk po dotknięciu każdej rzeczy? Spoko jakby takie ulotki były dostępne jakieś czytelne o tych zagrożeniach do wywieszenia, ja talentu do takich rzeczy nie mam, a te tabliczki "posprzataj po swoim psie" raczej do ludzi nie przemawiaja :/
Laura1108 - 2009-10-27, 15:27

A w moim mieście sprzątałam przez jakiś czas dość długi bym powiedziała aż pewnego dnia szlak mnie trafił , że zawsze mój spacer odbywa się z workiem wypchaną psią kupą , który przemierza z nami kilometry pod wózkiem bo kosze zdarzają się u nas a nie są owszem gdzieś bardziej w centrum miast może i są zwykłe kosze na śmieci ale na obrzeżach takowych jak na lekarstwo . Jestem świadoma jakie zagrożenie stwarza psia kupa ale jednocześnie nie zamierzam spacerować z dwiema wielkimi labkowym kupami zasmradzając tym samym dziecku życie .

Ten film wypadało by chyba rozesłać po UM z dużym naciskiem na postawienie jakże wąznych koszy na odchody psie .

Arleta - 2009-10-27, 15:33

Laura1108, też się denerwuję jak idę w szpileczkach i ładnej marynarce a w rączce torebka z zawartością.
[edymon] - 2009-10-27, 18:35

mar_tusia napisał/a:
mam dwa psy po których sprzątam jednocześnie łamiąc prawo- wyrzucam ich kupy do normalnych kubłów z prozaicznego powodu- innych u nas nie ma :|

Ani SM, ani Policja w calej Polsce nie ma prawa wlepic za to mandatu. Ostatnio wlasnie widzialam program o tym i sanepid sie wypowiadal, ze wolno. Wiec jesli ktos zechce Wam mandat wlepic, prosze nie przyjmować tylko grzecznie poczekac na rozprawe w sadzie grodzkim.

[ Dodano: 2009-10-27, 18:38 ]
deadend napisał/a:
mnie bardziej niż to, że zarazimy się od psiej kupy na spacerze, na spacerze raczej nie jadamy psich kup, myjemy rączki po piaskownicy i ogólnie wiemy co nam grozi - przeraża zarażenie się we wlasnym mieszkaniu, przeciez nie mogę myc psu stóp i dupska po kazdym powrocie do domu, a wiadomo, przyniesie, zostawi na dywanie jakąś taka larwę, na dywanie bawimy się, potem jemy.

No to zdecydowanie frustrujace, ale przynajmnej od wlasnych psów nie zlapie dziecko jak bedziesz odrobaczac i prawdopodbienstwo chociaz troche spada.

agazoom - 2009-10-27, 18:53

[edymon], Dzięki za opracowanie, przerażajaca wizja :pali:

izatemka, przypominam sobie jak rozmawiałyśmy o zarażeniu dziecka tą choroba od Rudiego, wtedy byłam przekonana, że odrobaczany systematycznie psiak nim nie jest. Po przeczytaniu tych materiałów mam wątpliwości.

izatemka - 2009-10-27, 19:22

Ja jestem zdania, że odrobaczanie trzeba przeprowadzać w sposób celowany, tzn raz na trzy mies. badanie kupy (oczywiscie, jeżeli mamy zaufanie do weta - w Gliwicach to kosztuje 5 zł) i w zależności od tego, co wyjdzie - leki celowane. Jak nie wyjdzie - to hura - następne badanie za trzy miesiące.
A jeżeli odrobaczamy bez badań - to za każdym razem inne srodki o innym mechaniźmie i zakresie działania

A u młodego to była patogenna E.coli - na szczęście - ale i tak, jak znam siebie to mu zrobię badania, pozwalające toksokarę wykluczyc.
Na szczęście mam o tym blade pojęcie :)

[edymon] - 2009-10-27, 21:11

Cytat:
A jeżeli odrobaczamy bez badań - to za każdym razem inne srodki o innym mechaniźmie i zakresie działania

Tak wlasnie robie, rozne na zmiane.

izatemka - 2009-10-27, 21:34

I jeszcze dodam taki link do artykułu, gdzie, moim zdaniem , w dosć klarowny sposób podane są informacje n/t toksokarozy

http://www.choroby-zakazn...Toksokaroza.pdf

[edymon] - 2009-10-28, 12:49

izatemka, REWELACJA! DZIEKI!!!!
izatemka - 2009-10-28, 13:17

Nie ma za co, miło mi :)
gosiakgda - 2009-10-30, 12:36

moji mili ja oczywiscie bym sprzatala po swoim psie ale gdzie mam te kupy wywalac??
kubelki na odchody psie postawione sa tylko w parku.a jak wywalimy do normalnego kubelka to dosytaje sie mandat.zreszta w niekturych krajach zatrudniane sa osoby co sprzataja psie odchody i tak powinno byc u nas.ale nigdy tak nie bedzie.

[edymon] - 2009-10-30, 16:59

gosiakgda napisał/a:
kubelki na odchody psie postawione sa tylko w parku.a jak wywalimy do normalnego kubelka to dosytaje sie manda

Czytaj strona pierwsza.
NIE MA ZAKAZU WYWALANIA KUP DO ZWYKLYCH KOSZY.

Przy okazji, jest tu chociaz jedna osoba, ktora za to zostala ukarana mandatem? Bo zdaje sie to urban legend.

elka911 - 2009-10-30, 21:35

gosiakgda, akurat w Gdańsku wyraźnie jest ta sprawa określona: jeżeli w pobliżu nie ma pojemnika na psie kupale, możesz spokojnie wyrzucać do zwykłego śmietnika. Wiem to z pewnego źródła - spółdzielnia mieszkaniowa mojej teściowej w tym roku wysilila się i każdy lokator otrzymał stosowną ulotkę z informacjami dot. "psich przepisów" obowiązujących w Gdańsku :jupi: .
KAROLCIA25 - 2009-10-31, 06:09

Nie wiem jak to jest u nas,ale jeśli nie ma w poblizu kubła na odchody to wyrzucam do zwykLego smietnika czy to sie komus podoba czy nie.Lepiej wyrzucić do jakiegokolwiek niż zostawić.Przyznaję,że czasem nie zbieram kupek :confused: , ale po przeczytaniu tego artykułu będę zbierać zawsze.Szkoda tylko ,że większość ludzi ma to gdzieś i nic nie przekona ich do sprzątania po swoim pupilu
Mambalina - 2009-11-02, 10:41

mar_tusia napisał/a:
mam dwa psy po których sprzątam

Mam wrażenie, że całe to sprzątanie ma wymiar bardziej estetyczny niż zapobiegający chorobom. Przecież kupy nie da się sprzątnąć w całości, no chyba że wykopiemy ziemię dookoła. W tym co zostanie na trawniku robale zostaną i tak tylko mniej.

izatemka - 2009-11-02, 10:50

No..trochę tak, ale weź pod uwagę, że jak myjesz ręce po przyjsciu do domu, to wszystkiego też nie zmyjesz.
Chodzi o zmniejszenie zagrożenia, bo wyeliminować sie go nie da.
Wszyscy właściciele musieliby regularnie odrobaczac swoje psy...

Goldi845 - 2010-01-24, 15:28

Na Discovery channel jest program "Monster inside me" szczegółowo był tam opisywany przypadek chłopca zaatakowanego tym pasożytem i nie koniecznie jest on przenoszony z odchodami zwierząt, zyja one w uśpieniu w ziemi przy placach zabaw i innych terenach zielonych, psy zarażają się nimi zjadając coś podczas spaceru z trawnika lub przez ukąszenia kleszcza co możne tez spotkać człowieka. W układzie krwionośnym psów nie wyzadzaja im żadnej szkody docelowym nosicielem dla nich jest człowiek którego system immunologiczny starając się zwalczyć szkodnika pogarsza sytuacje umożliwiając pasożytowi penetracje głębszych tkanek. mozg oczy pluca serce... wszystko co tu napsialam nie umniejsza faktu ze glownym nosicielem pasozyta sa nasze czworonogi i trzeba po nich sprzatac chcialam dopisac kilka istotnych informacji do tego co juz tu bylo napisane. a tu kilka linkow do owego programu : http://www.youtube.com/wa...5C902E5A8A1D956 i http://www.youtube.com/wa...5C902E5A8A1D956
patrycja86 - 2010-01-24, 16:09

Słuchajcie czy ja jakies spacjelne łopatki do zbierania czy czym wy to robicie?
Ewelinka22 - 2010-01-24, 16:20

patrycja86, ja worek przewracam na drugą stronę i ręką zbieram rotfl
Biedronka - 2010-01-24, 16:54

gosiakgda napisał/a:
moi mili ja oczywiscie bym sprzatala po swoim psie ale gdzie mam te kupy wywalac??
kubelki na odchody psie postawione sa tylko w parku.a jak wywalimy do normalnego kubelka to dosytaje sie mandat.zreszta w niektórych krajach zatrudniane sa osoby co sprzataja psie odchody i tak powinno byc u nas.ale nigdy tak nie bedzie.


Mieszkam też w Gdańsku mam 4 sunie i po każdej sprzątam kupska.
Tłumaczenie się,że nie ma do jakiego kosza się wrzucić kupy to nonsens.
Poza tym w Naszym mieście jest specjalny oddział Eko Straży Miejskiej gdzie można zadzwonić i zgłosić sąsiada jak nie sprząta po swoim psie i oni bez ogródek potrafią wypisac mandat na kwotę 500zł za niesprzątanie po swoim pupilku.

Podaj dokładnie te kraje w normalnych cywilizowanych krajach np. USA i Niemcy to właściciel sprząta po swoim psie.
Dlaczego ktoś ma sprzatać kupy po TWOIM psie skoro ty jesteś właścicielem to przecież Twój obowiązek.

patrycja86 - 2010-01-24, 17:09

przyznam, że nie sprzątam po swoim psie...ale zacznę od dzisiaj :) ..
Tylko tak zastanawiam się czym to zbierać... :confused: bo ja chyba foliówką nie dam rady :zab: ...
A można w sklepie zoologicznym kupic jakaś folie grubszą do zbierania?
W ogóle sa jakies akcesoria do tego?

Kajzera - 2010-01-24, 17:17

Ja sprzątam wszystkie kupki od pierwszej wliczając, a pomijając takie, w lesie w krzakach. Nie wiedziałam o tej chorobie, ale czuję się w obowiązku sprzątania po psie.

patrycja86 napisał/a:

A można w sklepie zoologicznym kupic jakaś folie grubszą do zbierania?
W ogóle sa jakies akcesoria do tego?


Widziałam na jakiejś stronce saszetke na woreczki do paska z 10 woreczkami eko, ale kosztowała fortunę. Ja nosze zawsze kilka zwyklych woreczków w kieszeni. Na Nesiowe kupki to starcza :) Nosze kilka, bo ona lubi robić na raty.

Jestem w ogole za wprowadzeniem obowiązku sprzątanie po psie.. Gorzej kiedy kupka jest luźniejsza :|

patrycja86 - 2010-01-24, 17:30

Kajzera napisał/a:
Jestem w ogole za wprowadzeniem obowiązku sprzątanie po psie.. Gorzej kiedy kupka jest luźniejsza

Ja również...!!
Powiem wam, że ja np jeszcze nie wiedziałam, zeby u mnie na osiedlu ktos sprzatal po swoim psie...chyba bede pierwsza :razz: ...ktoś musi zacząć :x

Arleta - 2010-01-24, 17:31

Kajzera napisał/a:
Jestem w ogole za wprowadzeniem obowiązku sprzątanie po psie
taki obowiązek już jest :D
Kajzera - 2010-01-24, 19:52

Arleta napisał/a:
Kajzera napisał/a:
Jestem w ogole za wprowadzeniem obowiązku sprzątanie po psie
taki obowiązek już jest :D


Może i jest, ale nie jest respektowany.. Poza mną i moimi znajomymi, z którymi wybieram się na psie spacery do parku, nigdy nie widziałam żeby ktoś sprzątał po swoim psie :(
Zawsze się oglądają, wyciągają telefon i udają, że nie widzą jak ich psiak się wypróżnia ;p

joa - 2010-02-02, 14:36

patrycja86 napisał/a:
przyznam, że nie sprzątam po swoim psie...ale zacznę od dzisiaj ..
Tylko tak zastanawiam się czym to zbierać... bo ja chyba foliówką nie dam rady ...
A można w sklepie zoologicznym kupic jakaś folie grubszą do zbierania?
W ogóle sa jakies akcesoria do tego?


Patrycja -jest takie coś: zasobnik z folijkami:
http://www.cdvet.pl/?p=p_27&sName=akcesoria
Ja mam taka kosteczkę. Z tego co pamiętam, o ile nie obalono tej uchwały, to wg. statutu o zachowaniu porzadku w Łodzi własciciel psa musi miec przy sobie torebke na odchody, inaczej straz miejska moze wlepic mandat. Ja mam to przy smyczy.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group